Przegląd nowości

Nieboska opera

Opublikowano: czwartek, 23, październik 2025 20:30

Jakby to Zygmunt Krasiński, a nie Małgorzata Sikorska-Miszczuk, napisał libretto do Człowieka z Manufaktury, opery Rafała Janiaka o Izraelu Poznańskim i powojennych losach jego fabrykanckiej fortuny. Uwzględniwszy, rzecz jasna, zmienione realia. Otóż role się odwróciły. Przechrzta po Rewolucji przemienił się w bawełnianego Hrabiego (tytuł w końcu można było za pieniądze nabyć na giełdzie zdeklasowanych arystokratów, co przypadło w udziale na przykład Rosjanom i Gruzinom).

 

Człowiek z manufaktury 15

 

W tej wersji Hrabia Henryk, pogłębiwszy swe antysemickie uprzedzenia przemienił się w anarchistycznego poetę Ignacego Przybysza i stanął na czele zrewoltowanych robotników, wciąż na nowo oszukiwanego i instrumentalnie wykorzystywanego „motłochu“, „ciemnego ludu“. Akcja zaczyna się od śmierci Poznańskiego, której w tle towarzyszy filmowa symfonia tkackich maszyn, i na zasadzie retrospekcji przywołuje jego dochodzenie do majątku.

 

 Człowiek z manufaktury 16

 

Zarazem toczy się w kręgu alegorii, upostaciowanych przez chór Pieniędzy, oraz posiadającej bardziej zindywidualizowane oblicze Wiedzy, której personifikacją staje się odradzająca Zofia. Po kolejnej dziejowej zawierusze będą to Dzwony, których sceniczną konkretyzacją okazują się ukryte za macewami sylwetki ofiar Zagłady, a następnie niemy skład sędziowski i ławnicy.

 


 

W tle zaś pojawia się projekcja Wyspy Umarłych Arnolda Böcklina z wkadrowanym w nią mauzoleum Poznańskiego na łódzkim Cmentarzu Żydowskim, w finale zaś przesuwa się przed nią łódź Charona, znana z krakowskiej inscenizacji Waldemara Zawodzińskiego Nabuchodonozora z 1992 roku. Sceniczny Poznański w drugim akcie przeobraża się w dyrektora znacjonalizowanej fabryki, co przypadało czasem w udziale dawnym właścicielom, a jego adwersarz staje się oskarżającym go prokuratorem.

 

Człowiek z manufaktury 17

 

Ta część przedstawienia osnuta jest wokół perypetii związanych z uratowaniem w okresie tzw. transformacji fabryki w rozumieniu zabytku architektury przemysłowej, a nie miejsc pracy i zatrudnionych tam ludzi. W ten sposób przemienia się ona w kompleks handlowo-rozrywkowy znany dziś pod nazwą Manufaktury, czyli innymi słowy Disneyland, jak Roman Polański określił obecną formę funkcjonowania krakowskiego Rynku jako miejsca wyszynku i od czasu do czasu, w okolicach świąt, targowiska tout court.

 

 Człowiek z manufaktury 18

 

Dawne robotnice raczej nie zostały klientkami Manufaktury, a Łódź wyludnia się w zatrważającym tempie...Od strony muzycznej Człowiek z Manufaktury to typowa opera ponowoczesna, inaczej mówiąc polistylistyczna. Występuje między innymi cytat z kantaty Johanna Sebastiana Bacha. Język muzyczny jest bardzo zróżnicowany i dostosowany do potrzeb sytuacyjnych. Wstęp operuje efektami szmerowymi, w tym pustymi przedęciami, tworzącymi niepokojącą aurę dźwiękową. Na przestrzeni całego przedstawienia pojawia się więcej sonorystycznych rozwiązań brzmieniowych. 


Przełomowym momentom w dramaturgii towarzyszą natomiast rytmy ostinatowe, a w partiach chóralnych skandowanie wyrażające zbiorowe protesty i emocje. Oprócz pierwiastka deklamacyjnej natury w partiach wokalnych mamy także do czynienia ze śpiewnością, zwłaszcza w odniesieniu do Zofii w drugiej części, co pozwoliło jej odtwórczyni Agnieszce Makówce wysunąć się na czoło obsady.

 

Człowiek z manufaktury 19

 

Można się było zapoznać z autorską wizją dzieła, skoro spektakl w Teatrze Wielkim w Łodzi od pulpitu dyrygenckiego poprowadził sam kompozytor. Autor inscenizacji, związany z Łodzią Waldemar Zawodziński, widzący muzykę obrazami, najwięcej pola do popisu dla swej plastycznej wyobraźni zalazł w scenach wizyjnych, rozgrywających się na pograniczu jawy i halucynacji czy poza czasem i o symbolicznym charakterze.

 

Człowiek z manufaktury 20

 

Na przykład wspomniane już nieruchome upozowanie sędziów i ławników może przywodzić na myśl legendarną wizję z Króla Edypa Igora Strawińskiego w Operze Warszawskiej w inscenizacji Konrada Swinarskiego i z dekoracjami Jana Kosińskiego. Efektownie rozegrana została scena pomiędzy Dyrektorem i czterema tancerzami. Na scenie pojawia się nie tylko żywy koń, ale i hybrydowy Koń-marynarz, który nie tyle mówi, ile śpiewa i to głosem kontratenorowym Michała Sławeckiego. W finale na dodatek dochodzi konik na biegunach, stanowiący wytłumaczenie ukrytych treści osobowości Poznańskiego na podobieństwo różyczki, napisu na sankach w „Obywatelu Kanie" Orsona Wellesa.

                                                                  Lesław Czapliński