Przegląd nowości

Więcej takich oper...

Opublikowano: środa, 22, październik 2025 22:13

Alceste, to zaledwie półopera lub muzyka do dramatu Eurypidesa, której kompozytorowi nie udało się przedstawić publiczności. Dziś natomiast można się nią cieszyć do woli, bo całość trwa niewiele ponad godzinę. Jak się dowiadujemy muzyka do Alceste obejmuje uwerturę oraz pieśni do aktów I i IV, łącznie 19 numerów. Tak też wykonały całość zespoły Warszawskiej Opery Kameralnej pod dyrekcją wspierająwego się również klawesynem Marcina Świątkiewicza.

 

Alceste 1

 

Kompozycja wydała się zwarta i zróżnicowana, bo obok części lirycznych pojawiały się także bardziej patetyczne, a jeszcze inne skoczne i taneczne. Muzyka w swojej wymowie prezentowała nastroje raczej pogodne, a słowa nierzadko podkreślały uczucia miłości.

 

 Alceste 3

 

Wydawało się, że jedna z postacji, którą kreował boliwijski bas José Coca Loza, należała do tzw. czarnych charakterów, jednak nie było w muzyce tonów zdecydowanie  tragicznych. Każdemu z czworga wykonawców kompozytor zapewnił odpowiednią porcję koloratur, jednak nie były to jakieś szczególnie ekstremalne popisy. Najwięcej do śpiewana miała sopranistka Lauren Lodge-Campbell, kreująca zapewne rolę tytułową, oraz tenor Karol Kozłowski, jako jej mąż. Justyna Rapacz śpiewająca altem oraz bas José Coca Loza mieli tylko po jednej arii. W scenach zbiorowych do solistów dołączał chór, czyli w tym wypadku Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej przygotowany przez Krzysztofa Kusiel-Moroza. 


W bogato zdobionej w marmury sali koncertowej Zamku Królewskiego w Warszawie wszystkie głosy brzmiały mocno, a chór być może miejscami nawet zbyt głośno.  Jednakże ogniskiem uwagi był świetnie przygotowany Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej – Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV), w którym na szczególną uwagę zasługiwali obok koncertmistrza Grzegorza Lalka i grającego na teorbie z zamianą na gitarę Witolda Wilgosa, artyści grający na obojach, fagocie a zwłaszcza znakomity trębacz Ostap Popovych operujący swym pozbawionym wentyli starym instrumentem bez cienia fałszu.

 

Alceste 4

 

Co do śpiewaków trzeba przyznać, że w ich partiach nie dało się zauważyć żadnego wysiłku ani napięcia strun głosowych. Wszystkie numery wokalne wykonywane były z pełną swobodą, w sposób naturalny, niemalże z uśmiechem, i z piękną emisją.

 

 Alceste 2

 

Słuchanie tych śpiewaków po prostu sprawiało ogromną przyjemność. Zapytany po koncercie o swój występ Karol Kozłowski wyznał, że ogromnie lubi takie opery, w których czas trwania nie przekracza zbytnio jednej godziny. Trudno się z nim nie zgodzić, zwłaszcza, że styl wielu oper barokowych dopuszcza nierzadko liczne powtórzenia, które mogą się wydawać monotonne. Georg Friedrich Händel i jego Alceste z pewnością do takich nie należy.

                                                              Joanna Tumiłowicz