Przegląd nowości

„Sinfonia Varsovia” Warszawie

Opublikowano: poniedziałek, 20, październik 2025 22:27

Opera Najlepsze miasto świata powstała na zamówienie najlepszej na świecie warszawskiej orkiestry Sinfonia Varsovia i ukazała się swojemu miastu na 68. Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień. Było w niej wszystko, co mówi o Stolicy Polski – dramat, tragedia, patos, bieda, przemoc, bałagan i marzenie. Wszystkiego po trochu.

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 1

 

Muzykę odpowiednią do tematu napisał Cezary Duchnowski, kompozytor bardzo sprawnie posługujący się medium elektronicznym, ale dający się także popisać zespołowi muzycznemu, który złożył zamówienie. W pamięci pozostaną piękne i długie sola puzonowe i ansamble dęte wspomagane perkusją.

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 2

 

Duchnowski także uhonorował i nagrodził dwie artystki, które wiele zawdzięczają Warszawskim Jesieniom, a Warszawska Jesień im, czyli sopranistce i kompozytorce Agacie Zubel oraz sopranistce Joannie Freszel. Na takie wydarzenie swoją wielką scenę (i widownię) oddał Teatr Wielki i Opera Narodowa, co również podnosi rangę dzieła. Kiedy się zasiadło w fotelu na czwartym z kolei spektaklu po prapremierze i zobaczyło wypełnioną do ostatniego miejsca widownię, trudno byłoby teraz marudzić, że coś poszło nie tak. Że na przykład napisane na podstawie książki Grzegorza Piątka libretto pióra Benjamina M. Bukowskiego, urodzonego w 1991 roku w Poznaniu reżysera i dramaturga, jest za krótkie w stosunku do napisanej muzyki. Że w związku z tym trzeba było rozdymać, przeciągać niektóre sceny, aż do uczucia nudy, aby wreszcie akcja poszła do przodu. 


Albo, że w zburzonej, wygłodniałej  Warszawie, w której np. dyrektor Polskiego Radia miał swój gabinet w toalecie i siedział na klapie sedesu, pracownicy powstałego w 1945 roku Biura Odbudowy Stolicy kierowanego przez prof. Jana Zachwatowicza, działali w wielopiętrowym przestronnym biurowcu, elegancko ubrani pochyleni nad 30-ma biurkami jak we współczesnej amerykańskiej korporacji.

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 3

 

Nic dziwnego, że jeden z architektów zwinny jak gazela i zjeżdżający po poręczy, ale efektownie wywijający kozła na dole, musiał ten numer powtórzyć kilka razy. Powtarzalność jest też zobrazowana upiornie w scenie rozstrzeliwania inspirowanej bodaj Wróblewskim czy też Czwartosem. 

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 4

 

To wszystko jednak nic nie znaczy, tak jak kręcąca się wiele minut scena obrotowa ze scenografią Natalii Kitamikado zastawiona tysiącem szczegółów, rekwizytów, dekoracji, postaci ludzkich stojących, siedzących i leżących, wobec tematu, z którego wynika, że „pardon, nie masz jak Warszawa". Doskonale rozwiązana jest wizualnie prosta z definicji scena zburzenia stolicy. Makieta miasta podnosi się z jednej strony i zabudowania powoli zsypują się na ziemię. Trzeba też zapisać na plus, zapewne reżyserce Barbarze Wiśniewskiej, że świetnie spuentowane zostały kwestie buńczucznego hasła CAŁY NARÓD BUDUJE SWOJĄ STOLICĘ, w którym poszczególne litery tego zbiorowego transparentu układały się później w anty-hasła BRUD, BIEDA, BÓL. 


 W dosyć przejmującej scenie pod wielką czerwoną trybuną z białym orłem bez korony na czubku za takie pomysły właściciele odpowiednich liter otrzymywali pałami po plecach, a ci którzy chcieli w Warszawie zrobić coś nie według socrealistycznych reguł zostali nazwani przestępcami.

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 5

 

Ciekawie też wybrnął autor kostiumów Emil Wysocki, który potrafił wyodrębnić w tłumie szarych postaci Warszawiaków, jak w filmie Lista Schindlera, dwie solistki, brązowo ubranej Architektki Agaty Zubel i zielono wyfraczonej Redaktorki Joanny Freszel.

 

Sinfonia Varsovia Warszawie 6

 

Zaś co do muzyki śpiewanej wypada wspomnieć o ukrytej w partyturze parafrazie socrealistycznej piosenki Na prawo most, na lewo most, a także o ciekawych glissandowych melizmatach Architektki na słowie STOLICA, czy w scenie w Biurze Odbudowy niemal słowiczych trelach w duecie dwóch pań, jak z Pana Tralalińskiego Witolda Lutosławskiego. W ogóle cała ta operowa partytura Cezarego Duchnowskiego precyzyjnie odwzorowana przez dyrygującego Basema Akiki, to była zgrabna powtórka z poprzednich festiwali Warszawskiej Jesieni, w tym pomysłów formalnych Giacinto Scelsiego, czy cięźkich bloków dźwiękowych Edgara Varèse, bomby,  która, jak twierdził sam kompozytor, mogłaby rozsadzić świat muzyczny i dopuścić doń wszystkie dźwięki, łącznie z tymi, które są określane mianem szumów. Ten styl, nie ma co ukrywać, pasuje jak ulał do dźwiękowej fotografii naszego miasta.

                                                                        JoannaTumiłowicz