Zanim międzynarodową sławę pianistyczną zyskał Ignacy Jan Paderewski to podobną rangę w świecie zdobył inny Polak Antoni Kątski (1816-1899). W materiałach archiwalnych często występuje pod zmienioną pisownią jako Chevalier Antoine de Kontski. Miał znakomite parantele, częściowo pewnie zmyślone, bo twierdził np. że jako 10. latek popisywał się przed samym Ludwigiem van Beethovenem. Pewne jest natomiast, iż jego nauczycielem był słynny jako wynalazca formy Nokturnu John Field. Kątski pochodził ze znakomitej muzycznej rodziny, sławę zdobył też jego brat, skrzypek i kompozytor, uczeń Paganiniego, Apolinary Kątski.

Antoni jednak nigdzie nie mógł długo zagrzać miejsca, a pozycja w świecie muzyki mu to ułatwiała. Najpierw był „cudownym dzieckiem” i zjeździł całą Europę. Później był Paryż i znajomość z Chopinem, Mickiewiczem i Norwidem, ale także Cherubinim, Rossinim itd. Rosła też jego sława, jako działacza muzycznego i pedagoga. Następnie podbijał melomanów Madrytu, Sewilli a także Portugalii i został nadwornym pianistą Króla Prus. Parł do przodu i przez kolejne 16 lat działał w Londynie. W Kijowie dał koncert dla 20 tysięcy słuchaczy. Zamieszkał wreszcie na 14 lat w Petersburgu, by przeprowadzić się do Ameryki, gdzie między innymi towarzyszył występom Heleny Modrzejewskiej. Po tournees koncertowych w USA zadziwił publiczność Japonii, a jako 80-latek rozpoczął koncertową podróż dookoła świata, obejmującą Australię, Nową Zelandię, Chiny, Indie, Tajlandię, Rosję, Polskę, której jeszcze nie było na mapie. Płyta, którą wydała oficyna Acte Prealable, a nagrał polski pianista działający w USA Sławomir Dobrzański, zawiera coś na kształt muzycznego pamiętnika z podróży. Są tutaj echa walców z Berlina i melodii z Gdańska. Są marsze m.in. na uroczystości pogrzebowe prezydenta USA, po czym kompozytor przyjął obywatelstwo amerykańskie, ale też paradny Marsz Związku Narodowego Polskiego, jest wiązanka melodii rosyjskich, Mazurek i Polonez z Polski, wiązanka Kwiaty litewskie, a nawet oryginalny i dosyć hałaśliwy Marsz Perski. Wszystkie te utwory są bardzo atrakcyjnie opracowane pianistycznie, z wieloma liniami melodycznymi, tematami przechodzącymi z prawej do lewej ręki i odwrotnie, nierzadko wymagającymi biegłości niemal wirtuozowskiej, ale ogólnie sprawiającymi korzystne wrażenie na słuchaczach.
Joanna Tumiłowicz