Przegląd nowości

Genesis według Josepha Haydna

Opublikowano: środa, 15, październik 2025 16:44

Bo na pewno nie poczciwego barona Gottfrieda van Swietena, którego dewocyjnie naiwne libretto może dziś wzbudzać jedynie uśmiech pobłażania. Z muzycznego punktu widzenia najbardziej interesująca jest druga część Stworzenia świata (the Creation) Hob. XXI:2, przywołująca  pojawianie się kolejnych żywych istot. Mamy w niej do czynienia z zabiegami retorycznej natury, odwołującymi się do dźwiękowego malarstwa. W sopranowej arii Gabriela nr 16 Or mighty pens uplifted soars the eagle aloft szczebiotanie skowronków, trele słowików i gruchanie gołębi znajdują odzwierciedlenie w koloryzowaniu linii melodycznej wokalizami oraz w figuracjach solowego fletu.

 

Filharmonia Krakowska 592

 

Koloratury ozdabiają też tercet nr 19 The Lord is Great. Z kolei w recytatywie Rafaela nr 20 And God said: let the earth bring forth the living creature dają znać o sobie efekty dźwiękonaśladowcze imitujące poruszanie się lwa, tygrysa i jelenia, a także przemarsz bydła. We wstępie do pierwszej części natomiast odmalowany zostaje chaos i wyłanianie się z niego materii nieożywionej, zaś rozbłyskowi światła w chórze nr 2 And the Spirit of God towarzyszy promienny akord C-dur.

 

Filharmonia Krakowska 593

 

Haydn, niczym później Verdi, u kresu życia zdobywa się na pewną modyfikację swego stylu muzycznego, na przykład w orkiestrowej introdukcji do trzeciej części, w której trzy solowe flety odmalowują pastoralny charakter rajskiej scenerii, zapowiadając już romantyczną wrażliwość. Tym razem w Filharmonii Krakowskiej sięgnięto po oryginalną, angielską wersję językową drugiego oratorium tego klasyka wiedeńskiego.


Agnieszkę Franków-Żelazny, od niedawna dyrektorkę Opery Wrocławskiej, znaliśmy dotąd przede wszystkim jako chórmistrzynię zespołu Filharmonii Wrocławskiej im. Witolda Lutosławskiego, współuczestniczącą często w przedsięwzięciach festiwalu Wratislavia Cantans. Artystka poprowadziła oratorium Josepha Haydna z niezwykłym nerwem. Co prawda na samym początku dawały jeszcze znać o sobie niedociągnięcia i uchybienia intonacyjne, ale z upływem czasu znikły z pola słyszenia.

 

Filharmonia Krakowska 595

 

Na słowa szczególnego uznania zasłużył filharmoniczny chór, sprostający wyzwaniom związanym z ustępami utrzymanymi w technice polifonicznej jak fugi w nr 10 Awake a harp, nr 14 The heavens are telling the Glory of God, nr 26 Achieved is glorious work czy nr 32 Praise the Lord, uplift your voice!. Zrezygnowano z dublowania obsady Rafała i Gabriela oraz Adama i Ewy i w ten sposób rozdzielono istoty nadprzyrodzone od ludzkich. W moim odczuciu te pierwsze górowały nad drugimi.

 

Filharmonia Krakowska 594

 

Każdy z trójki odtwórców głosów archaniołów: Gabriela, Uriela i Rafała miał okazję zaprezentować swoje przymioty: Bożena Bujnicka metaliczne brzmienie swego sopranu i technikę koloraturową w przywołanej arii ptasiej, walnie wspomagana przez grającą na flecie Magdalenę Di Blasi, Sebastian Mach dźwięczny tenor, a Piotr Pieron nośny bas, tembrem i sposobem prowadzenia frazy przypominający nieco głos swego profesora Jerzego Artysza. W lirycznych duetach Adama i Ewy wystąpili zaś ukraiński sopran Sołomija Pawłenko i baryton Adrian Janus. Tego wieczora opuszczało się Filharmonię Krakowską w pełni usatysfakcjonowanym i w dobrym nastroju, co zawdzięczało się pogodnemu charakterowi muzyki Haydna i sprawnemu wykonaniu takie jej oblicze ukazującemu.

                                                                        Lesław Czapliński