Przegląd nowości

Nasz wielki Chopin

Opublikowano: środa, 15, październik 2025 16:45

2-GO LISTOPADA ROKU 1830  (fragment).…Smutne są dni jesienne na nizinnych równinach mazowieckich. Na ziemię, odartą z barwnego okrycia, przesyconą opadami i wilgocią, na drzewa nagie i omdlałe – dalekie i wystygłe słońce śle swe skąpe promienie, chłodne i obojętne. W powietrzu unosi się mgła, zarysy krajobrazu tracą swą ostrość i zlewają się na szarym tle firmamentu.

 

Chopin,pomnik,Żelazowa Wola 815-3

 

Ta mgła nie zawsze jest tylko wilgotnym wytworem opadów atmosferycznych. Niekiedy wydaje się ona tajemniczą zasłoną, utkaną z najrozmaitszych wspomnień. W porze jesiennej wspomnienia te snują się dokoła człowieka, spadają z drzew różnobarwną gamą wyblakłych liści, nadlatują z oddali spóźnionym echem leśnych poszumów albo hałaśliwym turkotem odlatującego ptactwa. W taki właśnie poranek listopadowy opuszczał Chopin na zawsze swą ziemię rodzinną. 


Żegnał się z nią długo, skwapliwie szukając pretekstu do dalszej zwłoki. Nie chciał odjeżdżać. Serce Jego, wypełnione aż po brzegi ukochaniem Ojczyzny i przywiązaniem do rodziny i bliskich, cierpiało nad wszelką miarę, cierpiało tak, jak każde rzewnie rozedrgane serce ludzkie, które siłą wydarzeń musi oderwać się od rodzinnego żywiołu.

 

Chopin,pomnik,Duszniki 550-257

 

To ludzkie serce musiało się jednak podporządkować nadludzkiej woli Artysty. Prężyła się ona do nowych czynów, pragnęła głębszych wrażeń i mocniejszych bodźców, szukała szerszej areny i żywszego rezonansu. Ostatnie tygodnie pobytu Chopina w Polsce były okresem ciężkiej walki wewnętrznej. Nie poznamy nigdy wszystkich splotów Jego myśli i uczuć, nie zmierzymy i nie odczujemy w całej pełni ogromu ofiary, jaką złożył na ołtarzu Sztuki. 


Jedno wiemy: w tych właśnie zmaganiach dojrzał Artysta, po nich dopiero wstąpił w okres najwyższego napięcia twórczości. Sprawdziły się wszystkie przeczucia i przepowiednie, ziściły się wszystkie nadzieje. Nie kłamało serce. W chwili zwątpienia przepowiedziało ono Chopinowi, że nie zazna spokoju na obcej ziemi, że nigdy nie wróci do Ojczyzny, że umrze wśród obcych.

 

Chopin,pomnik,Antonin 658-436

 

Czy nie spełniła się ta wieszcza, wstrząsająca swym jasnowidztwem przepowiednia? Ale i instynkt Artysty nie zawiódł Go przecież. Sztuka Chopina podbiła świat cały; nie tylko rozsławiła imię Artysty, ale niezniszczalnym nimbem otoczyła Jego Ojczyznę… Jakie uczucia snuły się w duszy Chopina, kiedy dnia 2 listopada roku 1830 wyruszył w Swą daleką, bezpowrotną podróż? Po burzliwych przeżyciach w przeddzień odjazdu nastąpić musiało odprężenie. Zmęczone nerwy, napięte przez szereg dni ostatnich, uspokoiły się; wycieńczony nieustanną refleksją umysł zatrzymał się w cichej zadumie. 


Na czas krótki wyrwała Chopina z tego nastroju kantata Elsnera, odśpiewana przez kolegów pod oberżą w Woli. Kiedy dyliżans ruszył w dalszą podróż, słowa i dźwięki rozpierzchły się w powietrzu. Pozostał tylko piękny i smutny krajobraz mazowiecki, pozostały wspomnienia, które otoczyły ze wszystkich stron odjeżdżającego Artystę.

 

Chopin,pomnik Filharmonia Narodowa 27-48

 

Obok Niego leżał w dyliżansie wzruszający symbol Ojczyzny: srebrny puchar, wypełniony ziemią rodzinną. Ta ziemia rodzinna żegnała Go obecnie po raz ostatni swym ciepłym i wonnym oddechem, a z oddechem tym wsączały się do duszy Chopina ostatnie echa Jego przeżyć i wspomnień…

                                                                      Mateusz Gliński

(„Muzyka” nr 10 (72) z 20 października 1930 r., Warszawa, miesięcznik pod redakcją Mateusza Glińskiego, s.581.)  


Komentarz

Każdego roku jesienią, 17 października, przypominam sobie i innym kolejną rocznicę śmierci Chopina. I nie tyle chodzi mi o uczczenie kolejnej rocznicy (wszak to tylko liczby), ile o uświadomienie i przypomnienie postaci i nieśmiertelnego dzieła Artysty, które trwa i trwać będzie wiecznie. Zmieniają się style, mody, kierunki w sztuce – Chopin pozostaje niezmienny.

 

Chopin,pomnik,Filharmonia Pomorska 911-9

  

W epoce wszechwładnie panującego kiczu w mediach, a często i na różnych salach i estradach koncertowych, zaczynamy tęsknić do prawdziwego Piękna, pełnego równowagi, harmonii, głębi… Jakże głęboko pisał o muzyce Mateusz Gliński (1892-1976), redaktor naczelny przedwojennej „Muzyki” wydawanej w Warszawie w latach 1924-1938. 


Wszechstronnie wykształcony muzyk, dyrygent, muzykolog, kompozytor, krytyk muzyczny, pedagog, wielki miłośnik sztuki Chopina, pisał o Nim równie pięknie, co I.J. Paderewski czy K. Szymanowski, by wspomnieć niektórych, łączących piękno muzyki wielkiego Chopina z tajemnicami i zakamarkami „duszy polskiej”.

 

Chopin,pomnik,Hamamatsu 540-143

 

Cytując powyższy zapis M. Glińskiego o Chopinie, uwspółcześniłem nieco pisownię niektórych słów, a także samego nazwiska Artysty – Chopin, jak sam się podpisywał, zamiast stosowanej w różnych periodykach, także cytowanej „Muzyce”, przedwojennej pisowni „Szopen”. 

                                                                  Andrzej Szypuła