Przegląd nowości

Jutrzenka dla śmiertelnika

Opublikowano: poniedziałek, 13, październik 2025 23:10

Fabułę tej barokowej opery francuskiej można by długo opowiadać, bo jest w niej zawarty dyskurs pomiędzy rozumem i uczuciem, pomiędzy śmiertelnikami, którzy pragną się wspiąć na wyżyny ducha, a postaciami nieziemskimi, którym nie zawsze chce się zniżyć do realiów życia na ziemi.

 

Tyton i Aurora 1

 

Natalia Babińska, reżyserka opery Jean-Joseph Cassanéa de Mondonville pt. Titon et l’Aurore, wymyśliła, że w taki konflikt uwikłał się człowiek nauki, do tego astronom stojący na pograniczu obu sfer, a nie prosty pasterz Tyton zakochany ze wzajemnością w bogini poranka. Zamiast poetyckiej metafory pojawia się science fiction z licznymi akcesoriami nawiązującymi zarówno do sfery niebieskiej (wspaniała makieta wszechświata), jak również do atrybutów wiary, nadziei i miłości. 


Wizję reżyserską bardzo ciekawie i kreatywnie rozwija autorka scenografii i kostiumów Aleksandra Reda. A ponieważ w operach francuskich nie mogło zabraknąć scen baletowych  partie nieśpiewane, ale także duże sceny zbiorowe, włączył się ze swymi pomysłami choreograf Jacek Przybyłowicz. Do tego dochodzą projekcje Zuzanny Grzegorowskiej.

 

Tyton i Aurora 2

 

Przedstawienie od strony wizji scenicznej jest szalenie bogate i dające pole do snucia także rozważań natury etycznej. Nie jest wykluczone, że niektóre symbole pojawiające się na scenie zostają rozszyfrowane dopiero po dłuższym namyśle. Czy jednak każdy znak i każda kwestia zawarta w libretcie musi by interpretowana jednoznacznie?

 

Tyton i Aurora 3

 

Przecież opera Tyton i Aurora to przede wszystkim dzieło muzyczne. Tutaj trzeba poszukiwać odpowiedzi na nurtujące pytania o podstawowe kwestie ludzkiej egzystencji, o trwałość uczuć miłosnych, o współistnienie nienawiści, o zazdrość i wybaczenie, o pychę i spryt. Krzysztof Garstka kierujący tradycyjnie przedstawieniami Polskiej Opery Królewskiej, w których na pierwszym planie znajduje się świetna orkiestra Zespół Instrumentów Dawnych Polskiej Opery Królewskiej Capella Regia Polona, w sposób budzący podziw dyryguje i jednocześnie gra na zespolonym instrumencie klawesynie połączonym z pozytywem. 


Pracuje jakby na „trzech etatach", ale to zapewnia spójność warstwy muzycznej. Zwłaszcza, że kompletnie nie znany w Polsce kompozytor de Mondonville, był także mistrzem instrumentacji. Widać jak muzycy Capelli, podobnie jak dyrygent, muszą być multiinstrumentalistami. Przy tym partytura opery jest niezwykle barwna, są w niej np. odniesienia do natury, w tym świetne sekwencje z ptakami, są bardzo rozbudowane partie wzmocnione chórem, są intymne sceny liryczne ze skromniejszym akompaniamentem.

 

Tyton i Aurora 4

 

A wśród artystów śpiewających pojawiają się takie gwiazdy jak Olga Pasiecznik, znakomita głosowo i aktorsko w dosyć ryzykownej partii zazdrosnej boginii Pales. Bardzo dobrze przysposobiony jest również inny przedstawiciel świata nieziemskiego Bóg Wiatrów śpiewający niskim głosem Jędrzej Suska, pojawiający się także jako Prometeusz.

 

Tyton i Aurora 5

 

Ci wykonawcy wybijają się na czoło obsady, choć niczego nie można zarzucić odtwórcom ról tytułowych Aleksandrowi Rewińskiemu i Julii Pliś. Wreszcie przyciąga uwagę występująca w podwójnej roli Nimfy i Miłości Joanna Sojka. Spektakl prezentowany w zabytkowym Teatrze Królewskim w Starej Oranżerii spełnia wszystkie wymogi przedstawienia nawiązującego do najlepszych tradycji tego miejsca, a wybór właśnie tej opery na rozpoczęcie, tym razem wprowadzającego muzykę francuską, IV Festiwalu Barokowego trzeba uznać za bardzo trafny.

                                                                        Joanna Tumiłowicz