Przegląd nowości

Cała sala śpiewa „Che sara”

Opublikowano: poniedziałek, 29, wrzesień 2025 14:56

To było na 140 urodziny Witkacego. W sali Teatru Rondo w Słupsku, gdzie Witkacy ani się nie urodził, ani nie umarł, ale jego prace ukochały sobie to miasto, zaprezentowano obszerną biografię Stanisława Ignacego Witkiewicza. Właściwie był to benefis autora książki dra Przemysława Pawlaka, któremu zadanie „opisania twórcy Czystej Formy” powierzył największy Witkacolog XX wieku, sędziwy prof. Janusz Degler.

 

Janusz Degler,promocja 314-15

 

Pawlak nie tylko opracował i wydał Biografię, ale jeszcze założył Instytut Witkacego, bo w kolekcji różnych polskich instytutów była wyraźna szczerba. Na marginesie – ów Instytut jest wydawcą artystyczno-naukowego półrocznika pt. Witkacy – czyste dusze w niemytej formie, i w najnowszym 19. numerze mamy dowód, że tytułowy patron przewidział WSZYSTKO, a więc wciąż żyje. 


Otóż na przedniej i tylnej okładce czasopisma, są reprodukcje portretów małżeństwa Państwa Nawrockich namalowanych przez Witkacego. Nie pojawiły się tutaj przypadkowo, bo choć półrocznik wychodzi co 6 miesięcy, redakcji udało się zachować maksymalną aktualność. A że na reprodukcjach są Maria i Włodzimierz Nawroccy, znajomi „wariata z Krupówek”, to już inna historia.

 

 Przemysław Pawlak 5

 

Podczas słupskiej imprezy promocyjnej wyskoczyło jeszcze jedno – starły się ze sobą dwa talenty performatorskie, bo Przemysław Pawlak, jako bohater wieczoru oddał prowadzenie w ręce Katarzyny Sygitowicz-Sierosławskiej, która jest niezwykle  sprawną demiurżką. Występując w roli prowadzącej spotkanie, a więc prezenterki, urządziła Pawlakowi takie show, którego on sam, mający również performerskie ambicje, pewnie nie wymyśliłby.

 

Przemysław Pawlak 1

 

Dr Pawlak, aby było bardziej po witkacowsku, owiązał swoją szyję efektownym boa w kolorze ultramaryna wypożyczonym z kabaretu. Z kolei p. Katarzyna, o której piszą na internetach, że jej zdolności organizacyjne, ale również umiejętność tworzenia niepowtarzalnej atmosfery wydarzeń dały podstawy do wręcznia medalu Gloria Artis, zapowiedziała dwie piosenki w wykonaniu Aleksandry Cybuli, absolwentki Akademii Muzycznej, która śpiew traktuje także jako medium terapeutyczne. 


Nie był to jeszcze koniec muzycznych produkcji, bo p. Katarzyna zauważyła „włoską opaleniznę” u Przemysława Pawlaka, i nim zdążył on zaprotestować (albo potwierdzić) wezwała go do odśpiewania hiper popularnego przeboju Che sara – una storia d’amore (Będzie – historia miłosna). Witkacoznawca podjął wyzwanie, a pomogła mu cała widownia, bo na ekranie pojawiły się, jak w regularnym karaoke, italskie słowa. Dołączyła też Aleksandra Cybula.

 

Przemysław Pawlak 3

 

Czy to wystarczyło, by opisać zalety najnowszej biografii Wielkiego Polaka? Niezupełnie, więc Przemysław Pawlak uzupełnił opowieść o istotnych cechach nowego, poprawionego podejścia do rozumienia charakteru i tożsamości intelektualnej autora „Szewców”.  Są to m.in. dotychczasowe przekonanie, że jakoby Witkacy miał „niepełne wykształcenie”.

 

Przemysław Pawlak 4

 

Chodziło również o nie do końca prawdziwą ocenę jego stosunku do matki, i również ojca w jakże skomplikowanych układach rodzinnych Witkiewiczów. Przy okazji dr Pawlak dodał, iż mały Staś odebrał od matki solidne wykształcenie muzyczne – tak, muzyczne – bo jego mama, Maria Witkiewiczowa zajmowała się m.in. uczeniem muzyki kilku zakopiańskich dzieci. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do książki, którą wypada przeczytać, nie stroniąc jednak od uprawiania śpiewu, zresztą nie tylko miłosnych przebojów.

                                                                           Joanna Tumiłowicz