W piątek 29 sierpnia w Mnichowie w 93 roku życia zmarł rosyjski kompozytor i pianista Rodion Szczedrin. Wyróżniał się wszechstronnością w zakresie uprawianych form i gatunków muzycznych. Zarazem jego twórczość na sposób ponowoczesny znamionuje pewna eklektyczność. Pozostawił trzy symfonie. Już I es-moll zwracała uwagę nietypowym układem części.
Rozpoczynała się Rondem, po którym następowało Scherzo w formie Toccaty, a zamykał ją Temat z siedmioma wariacjami, utrzymany w podniosłym tonie, momentami nie pozbawionym patosu. Z kolei Druga przyjęła oryginalną postać 25 preludiów z podwójną fugą po środku. Mimo umieszczenia na początku partytury strofy wiersza Andrieja Twardowskiego, sławiącego ofiarę poległych na wojnie, jest to dzieło na wskroś formalistyczne, rządzące się wyłącznie autonomicznymi prawami rozwoju muzycznego. Jego ulubionym gatunkiem, na polu którego odnosił największe sukcesy, był charakterystyczny dla dwudziestego wieku koncert na orkiestrę.
Napisał ich w sumie pięć. Największy rozgłos zyskał Pierwszy, zatytułowany Swawolne przyśpiewki (Озорные частушки), odznaczający się muzycznym humorem oraz błyskotliwą instrumentacją. Po raz pierwszy dało w nim znać o sobie pop-artowskie wykorzystanie wtopionych w przebieg cytatów z muzyki popularnej jako swoistych dźwiękowych ready mades (objets trouvés - pojawią się one również w jego pierwszej operze Nie tylko miłość).

Drugi, Dzwony, zamówiony przez Leonarda Bernsteina z okazji jubileuszu 125-lecia Filharmonii Nowojorskiej, nawiązuje do brzmienia tychże na terenie Rosji (dziadek kompozytora był duchownym prawosławnym), wówczas milczących. Jego przebiegiem rządzi uporczywe ostinato w połączeniu z żywą motoryką, a poza tym dochodzą do głosu efekty sonorystycznej natury. Był to rok 1968 i Szczedrin odmówić miał złożenia podpisu pod listem poparcia radzieckich artystów dla inwazji na Czechosłowację.
Jego twórczość odznaczała się ostrożnym eksperymentowaniem, na ile pozwalały na to radzieckie uwarunkowania. Złożyło się nań stosowanie techniki kolażowej, odwołującej się do muzyki użytkowej w III koncercie orkiestrowym Dźwięki dawnych cyrków na rosyjskiej prowincji, jazzu połączonego z serializmem w finale Kontrasty z II koncertu fortepianowego. Nieobca mu była repetytywność w IV Koncercie na orkiestrę Korowody, V Cztery pieśni rosyjskie, w których dają się uchwycić zbieżności formalne z Bolerem Ravela, a występującej także w III fortepianowym, złożonym z 33 wariacji na temat pojawiający się dopiero na sam jego koniec.
W przebiegu tego ostatniego kompozytor odwołał się dodatkowo do elementów aleatoryzmu kontrolowanego. Czwartym solowa partia ogranicza się do czarnych klawiszy czyli chromatycznych, a w Piątym dominują rytmy ostinatowe. Od czasu do czasu w utworach Szczedrina pojawiają się klastery czyli płaszczyzny dźwiękowe.
Ponadto dają znać o sobie tendencje parodystyczne i satyryczne jak chociażby w kantacie uzdrowiskowej Biurokratiada, skomponowanej do tekstu będącego instrukcją dla wczasowiczów. Łączy ona punktualistyczną fakturę i rozszerzoną artykulację (uderzanie dłońmi o pokrywę fortepianu, darcie papieru) z dysproporcją pomiędzy użytymi środkami (fugi, podwójny kanon, monodia i chorał) a błahością tematu. Prawdopodobnie nie bez wpływu na jej powstanie pozostawał podobnego rodzaju utwór Dmitrija Szostakowicza Antyformalistyczna prelekcja.
Na wzór tamtego kompozytora napisał też własny cykl 24 fortepianowych preludiów i fug. Koncerty na solowe instrumenty opatrywał włoskimi podtytułami nawiązujacymi do ich charakteru: Szósty fortepianowy jako Concerto lontano (oddalony), wiolonczelowy Sotto voce concerto (szeptany, z kantyleną wiolonczeli na tle repetytywnych figuracji fletów w kodzie), skrzypcowy Concerto cantabile (śpiewny), podwójny altówkowo-harfowy Concerto dolce (słodki), podwójny skrzypcowo-trąbkowy Concerto parlando (recytowany).
Napisany dla Marthy Argerich i Miszy Majskiego Podwójny fortepianowo-wiolonczelowy nazwany został po rosyjsku jako Romantyczna ofiara, podczas gdy obojowy pozbawiony jest tego rodzaju określeń. Wymyślił nową formę - koncertu poetyckiego - dostarczającego oprawy muzycznej dla autorskich recytacji, Andrieja Wozniesienskiego w przypadku Poetorii, zawierającej klastery oraz odcinki kształtowane aleatorycznie, a także rozszerzoną artykulację wokalną, na którą składają się skandowania i okrzyki. Co ciekawe, za sprawą deklamowanego wiersza pojawiają się odniesienia w formie inwokacji do Matki Boskiej Włodzimierskiej. Mimo pozornych odniesień programowych, w utworach Szczedrina nie występuje dosłowna ilustracyjność, nawet w przypadku efektów dźwiękonaśladowczych. Często odwoływał się do technik wariacyjnych oraz improwizacyjnych, łączył dosadną i przejaskrawioną bezmieniowość z przewagą trąbek i perkusji z ustępami odznaczającymi się subtelną instrumentacją dobarwianą przez klawesyn i organy O ile Beethoven stosował pod koniec swoich symfonii zwolnienie, po którym następowało przyspieszenie w kodzie, o tyle u Szczedrina zapanowuje wyciszenie i uspokojenie poprzedzające puentę w formie kilku szybko następujących po sobie akordów fortissimo. Jego styl kompozytorski określała lapidarność wypowiedzi, ale pozostawił po sobie także większe formy jak opery powstałe do własnych librett: Martwe dusze według Nikołaja Gogola (daje znać o sobie kolażowość, wprowadzająca ludowe przyśpiewki w interludiach pomiędzy scenami, chóralne klastery, a w partii Cziczikowa pojawiają się melizmaty) oraz Lolita zainspirowana powieścią Władimira Nabokowa. Najbliższym mu pisarzem okazał się wszakże Nikołaj Leskow, którego opowiadania dostarczały kanwy fabularnej dla jego kolejnych dzieł z zakresu muzyki scenicznej jak Wędrowiec urzeczony czy Mańkut. Z kolei Napiętnowanemu aniołowi nadał formę oratoryjną.
Wzorem scen dramatycznych Josepha Haydna, Juana Crisóstomo Arriagi i Hectora Berlioza, w przypadku tego ostatniego jest to nawet opracowanie tego samego motywu Szekspirowskiego ujęcia śmierci egipskiej królowej, skomponował Kleopatrę i żmiję. Był również autorem muzyki filmowej, między innymi do ekranizacji Anny Kareniny (1967) w reż. Aleksandra Zarchiego, a cztery lata później pojawiła się jej wersja baletowa, skomponowana z myślą o żonie, primabalerinie Mai Plisieckiej, z którą od dziewięciu lat byli małżeństwem.

Poznali się przy okazji wystawienia w moskiewskim teatrze Bolszoj jego pierwszego baletu Konik Garbusek. Dla Mai Plisieckiej opracował wyłącznie na orkiestrę motywy z Carmen Georges'a Bizeta, w nowym układzie i aranżacji, z wyeksponowanien instrumentów perkusyjnych. I tak powstała Carmen. Suita, prawdopodobnie jego najsłynniejsze dzieło. Skomponował jeszcze dwa balety według dramatów i prozy Antona Czechowa: Mewę oraz Damę z pieskiem, tę ostatnią na sześćdziesiąte urodziny swojej żony. W 1992 roku zamieszkali w bawarskim Mnichowie. Prochy Rodiona i zmarłej 10 lat wcześniej Mai ostatecznie rozsypane zostały nad Rosją.
Lesław Czapliński