Przegląd nowości

Trup ściele się gęsto, a jednym z nich jest sama opera – „Tosca” Pucciniego na scenie Opery w Kopenhadze

Opublikowano: czwartek, 04, wrzesień 2025 18:51

„Widziałam lepsze Tosci" - powiedziałam do mojego towarzysza w pauzie po pierwszym akcie. Po zakończeniu przedstawienia mogłam jeszcze dodać, że być może widziałam najgorszą Toscę w mojej karierze widza operowego. Nie powiedziałam tego głośno, bo nie chciałam nam psuć humoru w to piękne sierpniowe popołudnie w jednej z najpiękniejszych kopenhaskich scenerii.

 

Tosca,Kopenhaga 1

 

Niebo było prawdziwie błękitne, woda pluskała przy nadbrzeżu, park operowy pęczniał od kwiatów, a ludzie wyglądali na wyjątkowo szczęśliwych. Na następny dzień przyszła pierwsza refleksja. Widziane przedstawienie nie poruszyło mnie w ogóle. Jak to – ta jedna z najbardziej dramatycznych oper spłynęła po mnie, jak woda po kaczce i nie pozostawiła żadnego uczuciowego śladu. To całkiem imponujące: zrobić przedstawienie, na którym ludzie zazwyczaj płaczą w scenie końcowej, w taki sposób, że nic w duszy nie współgra z muzyką.


Nawet duńscy recenzenci zwrócili uwagę, że w scenie końcowej opery nie słyszało się pociągania nosem i nikt w pospiechu dyskretnie nie przecierał oczu by zapalone światło nie ujawniło śladów wzruszenia. Tosca to jedna z najbardziej wstrząsających a zarazem najbardziej „przejrzystych” oper. Puccini skomponował ja w roku 1900 opierając się na dramacie francuskiego pisarza Victoriena Sardou, którego akcja rozgrywa się w roku 1800 w Rzymie, w trzech konkretnych lokalizacjach i z wyraźnym podaniem czasu trwania: od popołudnia we wtorek 17 czerwca do wczesnego poranka dnia następnego. Czasy są niespokojne: Napoleon właśnie przegrał walkę o Rzym, który wpada w ręce reakcji, i gdzie panuje przemoc w zwalczaniu progresywnych sił, a przemoc tę utożsamia szef policji (jawnej i tajnej) Scarpia, jeden z bohaterów opery. Dwoje innych, reprezentujących siły postępowe, dobroć serca i oddanie się sztuce, to para kochanków: malarz Mario Cavaradossi i gwiazda sceny operowej Floria Tosca.

 

 Tosca,Kopenhaga 2

 

Scarpia żywi uczucia dla Tosci i chce ją za wszelką cenę zdobyć, nie przebierając w środkach. W drodze do tego osobistego triumfu może zmiażdżyć każdego przeciwnika, w tym i Cavaradossiego, któremu polityczne preferencje karzą pomoc politycznemu uciekinierowi, Angelottiemu w ukryciu się przed władzą. Scarpia wykorzystuje uczucia Tosci, również jej nieuzasadnioną zazdrość, by zabić jej kochanka. W drugim akcie opery, rozgrywającym się w jego kwaterze główniej umiejscowionej w pałacu Farnese, jesteśmy świadkami jego przebiegłej gry: Tosca, która w tym samym pałacu bierze udział w wielkim koncercie, dowiaduje się o uwięzieniu i torturze swego ukochanego i z oddali słyszy jego okrzyki bólu, czuje się zmuszona zdradzić ukrycie Angelottiego, a tym samym być świadkiem skazania Cavaradossiego na śmierć, wchodzi w układ ze Scarpią, słynącym z przekupstwa: Scarpia obiecuje wolność dla niej i jej kochanka, w zamian za jej cnotę. Tosca zgadza się, lecz gdy tylko dostaje obietnicę, że egzekucja Cavaradossiego będzie tylko „na niby” i ma w ręku przepustkę na opuszczenie Rzymu, zabija Scarpię. W ostatnim akcie Mario oczekuje plutonu egzekucyjnego na platformie Zamku św. Anioła. Tosca pojawia się i wyjaśnia mu sprawę, prosząc by dobrze sfingował upadek po wystrzale. Niestety, Scarpia, choć już zabity, ma jednak ostatnie słowo, rozkaz o fingowanej egzekucji zawierał skryte aluzje, że ma ona być prawdziwa: Mario nie podnosi się z ziemi, zrozpaczona Tosca rzuca się z platformy, kurtyna opada. Opera obfituje we wspaniale sceny: zakończenie pierwszego aktu, gdzie Scarpia grozi Tosce na tle podniosłego Te Deum chóru, sceny między Toscą a Scarpią w drugim akcie i końcowa scena z przepiękną muzyką odgłosów rzymskiego poranka z dźwiękiem licznych dzwonów kościelnych z oddali. 


Należy dodać także piękne arie tenorowe i sopranowe, a będziemy mieć do czynienia z jedną z najwspanialszych oper w literaturze światowej. Tu naprawdę wystarczy tylko wystawić ją zgodnie z instrukcjami kompozytora. Dla współczesnego reżysera to jednak nie wystarczy. Ambicja jego (a tym bardziej kogoś, jak Kasper Holten, będącego samym szefem teatru) jest pokazać wszystko inaczej.

 

Tosca,Kopenhaga 3

 

Tak więc pierwszy akt ukazuje nam wnętrze kościoła widziane równocześnie od tylu i z boku. Wielkie lustro po lewej stronie sceny ma zmylić widza, który nie wie, czy widzi osobę na scenie, czy też jej odbicie. „Lustro” wibruje też w takt poruszania się po scenie, co chyba nie było efektem zamierzonym, a wszystko zdominowane jest przez ogromny obraz, który Cavaradossi maluje wjeżdżając i zjeżdżając prymitywną, skrzypiącą windą. Drugi akt zostaje podzielony na dwie części: sala pałacu z wielkim obrazem na suficie, gdzie odbywa się koncert na cześć królowej i podziemie, mieszczące więzienie i cele tortur. Scena jedzie w dół i w górę zmieniając scenerie, unaoczniając dwuplanowość akcji. 


W trzecim akcie jesteśmy świadkami obrazu, który jest w trakcie malowania, a który raz odsłania, raz przesłania sylwetki kopuł i wież kościelnych. Jest to być może najlepszy pomysł scenografa, Philippa Fürhofera. Ale to nie scenografia „kładzie” przedstawienie: to brak prowadzenia postaci, ich interakcji lub błędne odczytanie relacji międzyludzkich.

 

Tosca,Kopenhaga 5

 

Moim zdaniem największym błędem reżysera jest jego koncepcja postaci Scarpii. Tak, Scarpia to samowładny kat, wykorzystujący swą pozycję dla zaspokojenia swych żądz (także seksualnych), ale też człowiek zachowujący przez cały przebieg akcji poczucie własnej wartości. Scarpia nie pada na kolana w pierwszym akcie bijąc się w piersi w geście „mea culpa”, Scarpia nie jest tym, który by chlał wódkę ze swymi podopiecznymi ubrany w szmatławy podkoszulek.

 

 Tosca,Kopenhaga 6

 

Scarpia to dostojnik, mający, według koncepcji Pucciniego, swój gabinet w Palazzo Farnese, z mahoniowym biurkiem, suto zastawionym stołem z kryształowymi kieliszkami, ubrany w nienagannie czysty mundur. Najwięksi zbrodniarze byli często kulturalnymi, przystojnymi mężczyznami o nienagannych manierach, mogący zamordować będącego w jego mocy więźnia wkładając skórzane rękawiczki, aby się przypadkowo nie zabrudzić. Największą grozę wywołuje to, czego się nie pokazuje, ale czego się można domyślić. O torturach, którym poddany zostaje Cavaradossi, wiemy z jego okrzyków bólu, które słychać spoza sceny, nie ma potrzeby pokazywania ich naocznie, jak w złym amerykańskim serialu kryminalnym. 


Kiedy zakochana Tosca śpiewa: „Jaki piękny jesteś, Mario”, nie może stać trzy metry od niego odwrócona plecami, kiedy widzi swego torturowanego ukochanego, nie może równocześnie poprawiać swej pięknej sukni, by zgrabnie wyjść po schodach, nie oglądając się za siebie. 

 

Tosca,Kopenhaga 4

 

A już zakończenie, kiedy zamiast galopu w stronę przepaści, Tosca wykonuje mały krok do przodu i tym samym „wychodzi” z przedstawienia na tle dramatycznej muzyki – jest absolutnym nieporozumieniem, nad którego znaczeniem recenzenci zastanawiali się w różny sposób nie znajdując odpowiedzi, chyba że jest odpowiedzią koncepcja jednego z nich mówiącego o „feministycznym zakończeniu”, bo dzisiaj kobieta nie może być ofiarą. A opera jako taka może? Trzy główne role opery śpiewali: Francesca Tiburzi (śpiewaczka o silnym acz dość metalicznym głosie) jako Tosca, Matteo Lippe (tenor o silnym głosie, lecz z problemami w najwyższym rejestrze), jako Cavaradossi, oboje importowani z Włoch, oraz tutejszy baryton, Johan Reuter w roli Scarpii. Orkiestra dyrygował Daniele Squeo. Tosca będzie grana w Kopenhadze od czasu do czasu przez następne pół roku.

                                                                                    Eva Maria Jensen