Przegląd nowości

Orkiestra nie ustaje w walce

Opublikowano: sobota, 16, sierpień 2025 13:35

Wątek obrony Ukrainy przed napaścią ma wiele aspektów i przejawia się na różnych polach. Także w sztuce, w kulturze ukraińska rzeczywistość otrzymała solidne wsparcie z Polski. Przykładem jest Ukrainian Freedom Orchestra, która już po raz czwarty wyrusza w trasę by dać świadectwo, iż także w dziedzinie tzw. sztuki wysokiej społeczność naszych wschodnich sąsiadów ma znakomity dorobek i pożądaną ofertę.

 

Ukrainian Freedom Orchestra 1

 

Orkiestra powstała z inicjatywy połączonych sił szefów Teatru Wielkiego – Opery Narodowej i Metropolitan Opera w Nowym Jorku, Waldemara Dąbrowskiego i Petera Gelba. Na czele zespołu ukraińskich muzyków stanęła wybitna kapelmistrzyni kanadyjsko-ukraińska Keri-Lynn Wilson, prywatnie małżonka dyrektora MET Petera Gelba. Prowadzi ona już od czterech lat zespół artystów z orkiestr europejskich oraz instrumentalistów z Kijowa, Lwowa, Charkowa, Odessy i innych miast Ukrainy. Zanim jednak wspomnę o inauguracji czwartego już tournée Ukrainian Freedom Orchestra po Polsce i Europie wspomnę o szerszej płaszczyźnie, na której odbywa się wymiana wartości kulturalnych między symbolicznie ujmowanym „wschodem” i „zachodem”. Kilka dni przed omawianym występem odbył się na Stadionie Narodowym w Warszawie koncert dla ok. 70 tys. słuchaczy, głównie ukraińskich i białoruskich, których zebrał w trybie wręcz błyskawicznym białoruski gwiazdor rapu Maks Korzh.


Po koncercie i w jego trakcie doszło do awantur, utarczek z ochroną i policją, zatrzymano ponad 100 osób i uznano, że 70 chuliganów trzeba karnie wydalić z Polski. Przy tak wielkiej imprezie tego typu zajścia są właściwie wpisane w scenariusz, zwłaszcza, że specyfika rapu i towarzyszącego mu podkładu dźwiękowego może niektórych skłaniać do agresywnych zachowań. Z pewnością zajścia nie były zaplanowane przez artystę, który stara się zachować polityczną niezależność, choć sztuka rapu opiera się w dużym stopniu na aluzjach, brutalnych i wieloznacznych słowach. Sam Maks Korzh podobno nie może już występować na Białorusi, gdyż stanął po stronie demonstrantów.

 

Ukrainian Freedom Orchestra 3

 

Ma jednak ogromną rzeszę fanów, czy nawet wręcz fanatycznych wyznawców na Ukrainie, w Białorusi i w Rosji, a także wśród międzynarodowej społeczności posługującej się językiem rosyjskim. Jego występ w Warszawie trudno uznać za przedłużenie fali sprzeciwu wobec agresji na Ukrainę, był raczej zawierającym różne aluzje, jednak apolitycznym wypełnieniem kulturowych zamiłowań słuchaczy i dostarczeniem hitów z najnowszych albumów gwiazdora.

 

Ukrainian Freedom Orchestra 2

 

Jedno i drugie wydarzenie, choć nie były ze sobą powiązane ani nie należały do tej samej kategorii, funkcjonują jednak w świadomości, jako istniejące w sferze kultury, a także mocno dotykające stosunków polsko-ukraińskich. Wreszcie samo porównanie: ponad 70 tys. i niecałe 2 tys. słuchaczy, daje do myślenia. Ktoś napisał: „Polki i Polacy dziwią się, że Korzh wyprzedał stadion w Warszawie”. Być może kogoś także zdziwi, że sala Teatru Wielkiego w Warszawie była pełna na koncercie Ukrainian Freedom Orchestra, bo już wcześniej zwracano uwagę, że społeczność międzynarodowa, ale także nasi obywatele są zmęczeni konfliktem, coraz mniej zaangażowani i przekonani do konieczności wspierania walki po stronie Ukrainy. 


Można jednak mieć nadzieję, że wymowa programu przygotowanego przez Ukrainian Freedom Orchestra umocni tych, co się koncertem jakoś zainteresowali. Koncert wypełniły trzy, ważkie muzyczne pozycje. Na wstępie wysłuchaliśmy Suity złożonej z fragmentów powstającej właśnie opery Matki z Chersonia współczesnego kompozytora ukraińskiego Maksima Kolomiietsa. Dzieło opowiadać ma o ukraińskich kobietach, które przekroczyły linię frontu, by uwolnić dzieci przetrzymywane przez rosyjskie władze. Suita okazała się utworem bardzo sprawnie napisanym w postbartokowskim stylu, zawierającym emocjonalne nawiązanie do zawartości libretta napisanego przez George’a Branta na zamówienie Metropolitan Opera w Nowym Jorku i Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie.

 

Ukrainian Freedom Orchestra 4

 

Była tu więc dźwiękowa scena przekraczania frontu, pełna grozy, wybuchów, odgłosów straszliwej walki. Pojawił się także epizod liryczny, pełen spokoju i uczuciowej melodyki, w którym nawet można było wysłyszeć pewne zwroty orkiestrowe z kolejnego punktu programu – Liebestod Richarda Wagnera. Wreszcie zawarty był przy końcu epizod niewinnej, beztroskiej zabawy dziecięcej, wykonany z maksymalną delikatnością i w dynamice piano-pianissimo. Wspomniana część programu zawierająca słynną scenę śmierci z opery Tristan i Izolda dała okazję do popisu sprawności orkiestry, którą bez partytury prowadziła amerykańska dyrygentka potrafiąca z ogromnym spokojem, ale i konsekwencją wprowadzać progresywnie coraz bardziej zawiłe i energiczne fale uczuć, które następnie swym czystym i mocnym sopranem wypowiedziała solistka wieczoru, renomowana gwiazda Metropolitan Rachel Willis-Sørensen. Każdemu z punktów programu organizatorzy postanowili nadać symboliczne znaczenie związane z walką narodu ukraińskiego o tożsamość i samostanowienie. Tak więc Preludium i Liebestod Wagnera nawiązuje do tragedii, ale także do odrodzenia po niej. Wreszcie trzecim punktem zaplanowanego programu była V Symfonia Beethovena, zwana też Symfonią Losu, wykorzystywana już jako przesłanie zarówno w czasie II Wojny Światowej, jak też dla uhonorowania cierpienia Ukrainy w tej nierównej wojnie, której koniec stał się najważniejszym marzeniem ludzkości. Dla podtrzrymania podniosłego nastroju koncertmistrz orkiestry Marko Komonko zagrał na bis aranżację Hymnu Ukrainy z towarzyszeniem Ukrainian Freedom Orchestra. Koncert odbywał się pod patronatem honorowym żony prezydenta Ukrainy. Program zaprezentowany w Warszawie usłyszy też publiczność we Wrocławiu, Lucernie, Wilnie, Jurmale, Bukareszcie, Amsterdamie i Londynie.

                                                                   Joanna Tumiłowicz