Przegląd nowości

Lato z magazynem TANIEC – gorące rytmy i głębia emocji!

Opublikowano: piątek, 08, sierpień 2025 08:41

Z ogromną radością oddajemy w Wasze ręce letni numer TAŃCA – numer, który płonie od emocji, przemian i nieustannego poszukiwania nowych form wyrazu. Lato to czas intensywności, gorących rytmów i głębokich przeżyć, a nasza najnowsza edycja idealnie odzwierciedla ten nastrój. W sekcji RELACJE Anna Królica zaprasza do refleksji nad festiwalem „Przedwiośnie Baletowe” w Teatrze Wielkim w Poznaniu, który zaprezentował zmiany optyki, redefinicje i poszukiwania wokół tańca, wskazując na nowe kierunki i perspektywy.

 

okladka Taniec

 

Justyna Stanisławska zabierze Was w fascynującą podróż do świata snów i pamięci w relacji z „Butohpolis 2025”, ukazując niezwykłą moc ciała w tańcu Butoh. Nasze RECENZJE to prawdziwy kalejdoskop wrażeń. Przygotujcie się na odświeżające spojrzenie na klasykę! Elżbieta Pastecka i Gabriela Opielewicz analizują „Carmen” odczytaną na nowo przez Johana Ingera dla Opery Nova w Bydgoszczy. Agnieszka Narewska-Siejda poruszy Was obrazami z premiery „Fridy” Annabelle Lopez Ochoi. 


Nie zabraknie również skrupulatnej analizy „Spectrum 03” pióra Gabrieli Opielewicz, czy głębokiego spojrzenia Anny Królicy na „Kopciuszka” jako spektaklu o kobietach. Justyna Stanisławska odsłoni przed Wami „Phenix” i „Vertical” Mourada Merzoukiego zaprezentowanego podczas XXXI Bydgoskiego Festiwalu Operowego.

 

Ewa Głowacka 625-497

 

W tekście „Ogień – symbol rozwoju i zagłady” Elżbieta Pastecka zaprosi do refleksji po ostatniej premierze Polskiego Baletu Narodowego „Prometeusz” Krzysztofa Pastora, a także zanalizuje apokaliptyczną “Księgę dżungli” w wersji Akrama Khana. W dziale SZTUKA Agnieszka Narewska-Siejda przeniesie nas w świat „operetkowych” baletów Johanna Straussa. Z kolei w sekcji EDUKACJA Gabriela Opielewicz zaprasza do refleksji o perfekcjonizmie, a w VARIA Ewa Kretkowska opowiada o balecie w eterze czyli radiowej audycji „Pas de deux”. 


W numerze poznacie bliżej Juliusza Multarzyńskiego - legendę polskiej fotografii baletowej, którego praca zagościła na okładce obecnego numeru. Twórczość dokumentalisty tańca odkryjecie również w rozmowie z nim o sztuce utrwalania ruchu. Dodatkowo Małgorzata Cierlik przybliża postać Akrama Khana, artysty, którego nazwisko często pojawia się w kontekście najgorętszych premier. Ten numer to prawdziwa uczta dla miłośników tańca, pełen inspirujących artykułów, dogłębnych recenzji i intrygujących tekstów. Mam nadzieję, że jego lektura dostarczy Wam wielu niezapomnianych chwil i pozwoli zanurzyć się w pasji, którą wszyscy dzielimy. Życzymy Wszystkim cudownego, tanecznego lata!

                                                                         Redaktor Naczelna TAŃCA

                                                                           Marianna Jasionowska

 

Pobierz numer z naszej strony 

 

Twilight 386-411

 

UTRWALIĆ RUCH

Z Juliuszem Multarzyńskim, artystą fotografikiem,

o fotografowaniu baletu rozmawia Elżbieta Pastecka.

 

Od lat 80., czyli — o ile się nie mylę — od początku Twojego foto-związku z baletową sztuką, pozostaję pod szczerym wrażeniem Twoich fotograficznych wizji, stąd aż kusi, żeby zapytać o początki tej baletowej fascynacji u zawodowego fotografa, któremu tematów do uchwycenia obiektywem raczej nie brak.

Bogactwo środków, jakimi dysponuje (i oferuje) sztuka baletu, stwarza fotografującemu wiele możliwości twórczego wyrazu, stanowiąc dlań jednocześnie nader intrygujące wyzwanie. Na scenie mamy tancerzy o wielu różnych, indywidualnych cechach fizycznych i sposobach interpretacji, za pomocą których tworzą widowisko baletowe. Są nimi na przykład: budowa ciała, zmysłowość, uroda, urok, wdzięk, osobowość, temperament, inteligencja i wiele innych. Zdolności aktorskie pozwalają tancerzowi na wyrażenie np.: kulminacyjnego punktu baletu klasycznego – adagio – w sposób przykładowo zmysłowy, płomienny, liryczny lub komiczny albo uwodzicielski. Wszystko to jest bardzo prowokujące do tego, aby to dostrzec i zrozumieć oraz  spróbować utrwalić w postaci obrazu fotograficznego.


Zatem teraz banalne pytanie: tancerzy wdzięczne pozowanie? Czy raczej w ruchu ich chwytanie? Gwoli chwil ulotnych utrwalenia i dla potomności uwiecznienia...

 

Spartakus 556-64

 

Wtedy, kiedy zaczynałem fotografować balet, uwarunkowania techniczne dopiero zaczynały stwarzać takie możliwości, że można było próbować robić zdjęcia spektaklu baletowego na żywo, a nie tylko ustawiane pozy i układy taneczne. Było to związane głównie z niewystarczającą czułością materiałów fotograficznych, brakiem tak zwanych jasnych obiektywów, co bardzo ograniczało  swobodę w manewrowaniu aparatem fotograficznym, bo tylko fotografowanie ze statywu stwarzało takie warunki potencjalnej szansy wykonania poprawnie technicznego zdjęcia. Nie był też wtedy znany autofokus — ostrość ustawiało się ręcznie i trzeba się było bardzo spieszyć z tą czynnością, aby zrobić na przykład zdjęcie tancerki lub tancerza w wyskoku, bo inaczej oni zaczynali po skoku robić piruety i nie było już mowy o zrobieniu wymarzonej fotografii. Ocena fotografii baletu jest bardzo złożona i trudna.


Miałem to szczęście, że na początku mojego fotografowania baletu wykonane zdjęcia weryfikowała pani Maria Krzyszkowska, ówczesna kierowniczka baletu Teatru Wielkiego w Warszawie [przyp. red.: w latach 1970-80 i 1985-95], która była bardzo mi życzliwa i szybko nauczyła mnie, jak należy patrzeć na zdjęcia nie tylko od strony technicznej, ale tej najważniejszej, merytorycznej z punktu widzenia sztuki baletowej.

 

Sylfidy 96-252

 

Nie było to łatwe, ale mając pewne doświadczenia sportowe, które mi pomogły w odczytywaniu ruchu, nauczyłem się tej sztuki stosunkowo szybko, przynajmniej na tyle, że moja współpraca z baletem trwała przez długie lata. Dyrektor Teatru Wielkiego w Łodzi Sławomir Pietras, oglądając moje zdjęcia, zaproponował mi pierwszą indywidualną wystawę fotograficzną o balecie warszawskim podczas Łódzkich Spotkań Baletowych i tak się zaczęła nasza wieloletnia współpraca, która zaowocowała wieloma kolejnymi wystawami, również o tematyce operowej.

 

Symfonia Koncertujaca Es-dur 028-793

 

W Łodzi poznałem też Ewę Wycichowską, wówczas solistkę baletu, która wkrótce, po Conradzie Drzewieckim, objęła dyrekcję Polskiego Teatru Tańca – Baletu Poznańskiego, z którym przez wiele lat współpracowałem, przygotowując wystawy fotograficzne z ich działalności. Miałem też przyjemność fotografowania baletów przygotowanych przez tak wybitnych choreografów jak Teresa Kujawa, Witold Gruca, Henryk Konwiński, i  Krzysztof Pastor.  Oczywiście największą trudnością jest fotografowanie tańca na żywo, ale daje to wielką przyjemność i spełnienie dla fotografa.


Uwiecznienie kulminacji emocji przeżywanych przez tancerzy - tych, które z nich emanują i przekazują widzom swoimi niespełnionymi uczuciami, marzeniami, miłością, powabem, rozkoszą, figlarnością, zdradą, rozpaczą i niepowtarzalną aurą, które tworzą sztukę baletu, jest niecodziennym i bardzo ambitnym wyzwaniem dla fotografującego.  

 

Giselle 947-42,48,413

 

W mojej pamięci pozostają wyłącznie Twoje fotografie czarno-białe — czyżby kolorowych nie było? Skąd ta fascynacja estetyką czerni i bieli w utrwalaniu tak barwnej (w sensie scenograficznym) sztuki?  Jaką ona rolę odgrywa w Twoich artystycznych wizjach?

Fotografia czarno-biała jest dla mnie bardziej zmysłowa. Jest pełna niedopowiedzeń, ma w sobie coś z iluzji, pobudza wyobraźnię. Najbardziej oddaje ulotność tańca i świetnie się wpisuje w cytat z Fausta Goethego: „trwaj chwilo! chwilo, jesteś piękną!”, który w pewien sposób definiuje istotę tańca. A kolor, owszem jest ważny, ale bardziej ma walory dokumentu niż wyobraźni i lotności.


Który spektakl w wykonaniu ówczesnego zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Warszawie przysporzył Ci najwięcej satysfakcji twórczej?

Najbardziej lubiłem fotografować klasykę, czyli: Jezioro Łabędzie, Giselle, Córkę źle strzeżoną, Bal kadetów. W tamtych latach balet często gościł na scenie Teatru Wielkiego, zaś kierująca zespołem Maria Krzyszkowska stwarzała młodym tancerkom szanse tańczenia głównych ról w tych baletach. Konkurencja między tancerkami i tancerzami była w tym czasie bardzo duża.

 

Chwilo,Trwaj jesteś piękna,plakat

 

Każdy spektakl był inny, bo w każdym brali udział inni wykonawcy. Jednak niekwestionowaną gwiazdą była wtedy Ewa Głowacka, zjawisko w polskim balecie jedyne i niepowtarzalne. W zespole baletowym, w którym karierę kończyło wiele znakomitych tancerek, w tym Bożena Kociołkowska (w późniejszym czasie pomysłodawczyni pomnika w hołdzie artystom baletu przed Teatrem Wielkim); pojawiły się takie indywidualności jak: Renata Smukała, Zofia Rudnicka, Anna Grabka, Anna Białecka, Kama Akucewicz, Beata Więch, Elwira Piorun,Barbara Kryda, Elżbieta Kwiatkowska, a trochę później Daria Dadun, Małgorzata Chojnacka, Dominika Krysztoforska, Karolina Jupowicz, Izabela Milewska.


Wśród tancerzy zaś kończył swoją karierę legendarny Stanisław Szymański, a u szczytu kariery byli: Jerzy Barankiewicz, Łukasz Gruziel, Zdzisław Ćwioro, Ireneusz Wiśniewski, Bogdan Cholewa, Mariusz Małecki, Stefan Żeromski, Jacek Przybyłowicz, Wojciech Warszawski, Janusz Mazoń, a później Mirosław Gordon, Karol Urbański, Sławomir Woźniak i Emil Wesołowski, który po Marii Krzyszkowskiej objął kierownictwo baletu warszawskiego. Fotografowanie m.in. takich baletów jak: Mozartiana, Legenda o Józefie, Dies irae, Odwieczne pieśni, Krzesany, Święto wiosny czy Spartakus ułożonych choreograficznie przez Emila Wesołowskiego było dla mnie największym wyzwaniem.

 

A jeśli chodzi o spektakle zagraniczne?

Za kierownictwa Marii Krzyszkowskiej w Teatrze Wielkim występowało wiele zespołów zagranicznych. Zaczynaliśmy się wtedy otwierać na świat, pojawiły się m.in. choreografie George’a Balanchine’a, Maurice’a Béjarta, Johna Butlera, Serge Lifara, Hansa van Manena,  Alberto Méndeza, Johna Neumeiera. Do dzisiaj starsi baletomani wspominają takie spektakle jak: Miłość i ból i marzenie....Neumeiera, Bits and Pieces i Twilight van Manena czy After Eden Butlera. Objawiła w tych spektaklach niezwykłą umiejętność Renata Smukała, która jak mało która tancerka, tańczyła nie tylko na pointach (Odetta-Odylia), ale również na szpilkach w duetach z Łukaszem Gruzielem. Fotografowanie popisów tanecznych tego duetu Artystów było wielką przyjemnością i jednocześnie spojrzeniem na taniec z innej perspektywy. Z późniejszych czasów bardzo mile wspominam trudny do fotografowania kultowy spektakl Zorba w choreografii Lorki Massine i liczne spektakle Borisa Eifmana.

 

Chwilo,Trwaj jesteś piękna 55-24

 

I na zakończenie rad kilka dla przedstawicieli młodego pokolenia, którym marzyłaby się kariera fotografa baletu, a właściwie szeroko pojętej sztuki tańca, która pędzi do przodu w tempie niedostępnym innym dziedzinom sztuki.

Po pierwsze najpierw należy mieć dobrze opanowany warsztat fotograficzny, a po drugie trzeba kochać balet. Baletu nie da się fotografować mechanicznie, bo wtedy powstaną zdjęcia może i poprawne technicznie, ale bez duszy. Ja zawsze do każdej sesji zdjęciowej odpowiednio się przygotowywałem, zapoznawałem się z fabułą baletu, rodzajem muzyki, choreografią, obsadą. Nie bez znaczenia był dla mnie również osobisty kontakt z tancerzami, choreografami i innymi twórcami sztuki baletowej, którzy zawsze w trosce o właściwe upamiętnienie przez fotografie spektaklu, bardzo chętnie doradzają i pomagają.

                                                                      Dziękuję za rozmowę!

                                                                          Elżbieta Pastecka