W ramach uroczystego widowiska stanowiącego punkt kulminacyjny XXVI Festiwalu Tańców Dworskich, odbywającego się w tym roku pod hasłem „Renesansu“, skonfrontowano ze sobą hinduskie i europejskie tradycje w tym względzie, a związane z przywołanymi w tytule dynastiami. Ten rodzaj artystyczny odgrywa istotną rolę w kulturze hinduskiej, posiadając sakralną genezę, skoro świat okresowo jest za jego pośrednictwem stwarzany, a następnie unicestwiany w tańcu Śiwy zwanym tandawa. Alaknanda Dasgupta i jej zespół „Sanskriti Alaknanda“ kultywują północnoindyjski taniec kathak. Oprócz rytmicznego ruchu w przestrzeni, operuje on wyszukanymi, znaczącymi układami dłoni zwanymi znakami mudra.

Tancerki poprzez przyczepione do kostek dzwoneczki ghungroo współtworzą ponadto oprawę dźwiękową dla swoich występów. W tańcach zainspirowanych przez praktyki sufickie występują charakterystyczne dla nich ruchy wirowe wydymające dolne części strojów wykonawczyń. Interesujące, że figury tego rodzaju wraz ze zgeometryzowanymi układami przestrzennymi powróciły w Balecie Nimf wystawionym z okazji przyjazdu polskich posłów z propozycją dla księcia Walezego udziału w elekcji.
Stanowił on integralną część dworskiego widowiska zwanego Ballet Polonais, które odtworzono w ramach omawianego wieczoru przez zespół Cracovia Danza. W części przywołującej wydany wtedy bal, obok Henryka Walezego i jego matki Katarzyny Medycyjskiej, pojawiają się dwie pary: francuska w strojach włoskich oraz polska, odróżniająca się od tamtej ubiorem, między innymi za sprawą pìóra przy nakryciu głowy mężczyzny, a także charakterystycznymi dla polskich tańców zamaszystymi i energicznymi krokami. Szczególnie wyróżniali się tancerze: Denis Onufrijczuk w roli Księcia Gwizjusza, odpowiedzialnego za masakrę hugenotów w o rok wcześniejszej Nocy św. Bartłomieja, oraz Maksym Bierko jako wspomniany polski poseł, dzięki którym nie obcowaliśmy wyłącznie z historycznym zabytkiem sztuki choreograficznej, ale żywym popisem w zakresie kreślenia figur renesansowych tańców.
Lesław Czapliński