Przegląd nowości

Mozart zasiada do steinwaya i wybiega wyobraźnią w przyszłość…

Opublikowano: niedziela, 27, lipiec 2025 10:19

Skoro obydwa Mozartowskie koncerty zagrane zostały na współczesnych instrumentach, z kadencjami kompozytorów z następnych stuleci. Na mnie największe wrażenie wywarła interpretacja XXII Koncertu fortepianowego Es-dur KV 482.

 

FMP Krakow 1

 

Zarówno solistka Jelizawieta Leonskaja, jak i towarzysząca jej Sinfonietta Cracovia pod dyrekcją Marzeny Diakun, przydali temu utworowi monumentalnych, zgoła Beethovenowskich rysów. Jeden z pobocznych, molowy temat w ich ujęciu wkroczył dramatyczną nutą niczym Komandor zakłócający ucztę Don Giovanniego. Z tą koncepcją świetnie współgrała kadencja pod koniec pierwszej części, napisana przez Benjamina Brittena dla Światosława Richtera, z którym pianistka przyjaźniła się i dokonywała nagrań.


Wirtuozowska, z efektami artykulacyjnymi właściwymi dla dwudziestowiecznej pianistyki, stąd u niektórych budziła zastrzeżenia jako estetycznie stanowiąca obcy wtręt. Leonskaja nie mniej ekspresyjnie zagrała wariacyjne Andante oraz finałowe Rondo. W przypadku XXIV Koncertu c-moll KV 491 artystki w znacznej mierze uznały, iż jego własna oryginalność (wraz z drugim molowym stanowi do pewnego stopnia palimpsest dla Trzeciego Beethovena) i nowatorstwo (wariacyjne ujęcie finału zamiast ronda) są wystarczające, a więc poprzestały na wiernym odtworzeniu tekstu muzycznego, rezygnując z własnych pomysłów interpretacyjnych.

 

FMP Krakow 2

 

Tym razem autorem kadencji był Johannes Brahms i jest ona bardziej spójna z resztą utworu. Nawiązaniem do epoki Mozarta oraz uprawianych przezeń gatunków były kompozycje, które archaizację uczyniły swoim zawołaniem, pozostając na tropie dawnych form i technik muzycznych.

 

FMP Krakow 3

 

A więc Divertimento B-dur „Meine kleine Haydn Musik“ Henryka Czyża, ale swym tytułem nawiązujące również do słynnej serenady drugiego klasyka wiedeńskiego. Jak samo określenie wskazuje, była to ówczesna muzyka rozrywkowa, która z czasem stała się klasyką. I taki jest utwór Czyża, nie uciekający od tego, co zdarzyło się potem, ale traktujący przeszłość z „przymrużeniem ucha“. Dyrygenta i kompozytora w jednej osobie, a więc nie zapominającego o wcześniej mierzących się z nią Prokofiewie w Klasycznej i Szostakowiczu w Dziewiątej, a zarazem mającego po mistrzowsku opanowaną sztukę instrumentacji.


Marzena Diakun wydobyła zarówno lekkość tejże w otwierającym Allegro grazioso, żywy puls w finałowym Vivace, jak i szczyptę dystansu w naśladowaniu dawnych technik w Scherzu w tempie Vivo, zastępującym ówczesnego Menueta. Być może należało z dorobku Pawła Mykietyna sięgnąć do jego Eine kleine Herbstmusik i zestawić je z kompozycją Czyża.

 

FMP Krakow 4

 

Albowiem 3 for 13 pomyślane jest zdecydowanie poważniej jako nawiązujący do surkonwencjonalizmu, metody twórczej Pawła Szymańskiego, palimpsest wobec jednej z najkunsztowniejszych form muzycznych jaką jest przede wszystkim barokowa fuga, występująca wszakże i w późniejszych czasach. W pierwszej części jest ona całkowicie rozbita na nieciągłe, pojedyncze dźwięki trzynastu muzyków, wśród których jest harfista, pianista i perkusista.

 

FMP Krakow 5

 

Moje zastrzeżenie budziły jedynie dynamiczne dysproporcje pomiędzy zbyt dominującymi wejściami tom-tomu (inicjujący w ogóle muzyczny tok) i frusty, a utrzymanymi w mezzoforte pozostałymi instrumentami. W dalszym przebiegu kompozytor dobarwia brzmienie orkiestry dzwoneczkowatymi dźwiękami czelesty i wibrującymi marimby, podążając za wciąż wymykającą się fugą (nazwa ta pochodzi właśnie od włoskiego słowa „ucieczka“). W sumie udane połączenie skorzystania z okazji możliwości występu wybitnej pianistki z założeniami XXI Festiwalu Muzyki Polskiej odbywającego się pod hasłem „Portrety kobiet“, a w ramach którego w ubiegły piątek miał miejsce omawiany koncert.

                                                                   Lesław Czapliński