Ostatnio określenie zawodu inżyniera funkcjonuje jako szyderstwo w odniesieniu do pracowników przybyłych z Trzeciego Świata i rzekomo nie posiadających żadnych kwalifikacji. Tak się składa, że występujący od kilku lat na krakowskich Festiwalach Rossiniowskich kongijski tenor Patrick Kabongo Mubenga (Elżbieta, królowa Anglii, Hermiona, Hrabia Ory i w tym roku Kopciuszek), specjalizujący się w belcantowych partiach sięgających najwyższego rejestru dla tego głosu, z pierwszego wykształcenia jest właśnie... inżynierem.
Okazuje się wszakże, iż nie jest to rzadkością w przypadku śpiewaków o tym głosie. Inżynierem mechanikiem po Politechnice Krakowskiej był dysponujący tenorem bohaterskim Janusz Zipser (ojciec Kazimierz, profesor kolejnictwa pełnił funkcję rektora Politechniki Lwowskiej, po wojnie przeniósł się do Wrocławia, zaś brat Tadeusz pozostawał profesorem tamtejszej architektury). Debiutował na scenie 13 października 1954 roku jako Książę w Rigoletcie Giuseppe Verdiego, które to przedstawienie zainaugurowało działalność teatru obecnie noszącego nazwę Opery Krakowskiej. Z czasem związał się z Wrocławiem, gdzie na tamtejszej politechnice obronił doktorat ze swojej pierwotnej dyscypliny. Jego repertuar obejmował zarówno partie liryczne jak Edgar (Łucja z Lammermooru), Ernest (Don Pasquale), Rudolf (Cyganeria) oraz par exellence dramatyczne: Florestan (Fidelio), Eleazar (Żydówka), Jontek (Halka), tytułowy Manru, Doman (Legenda Bałtyku), na Krzysztofie Pendereckim kończąc - Silvanus Schuller w Czarnej masce.
Inżynierem rolnikiem był Kazimierz Pustelak, również debiutujący w Krakowie, tyle że na scenie operetkowej miejscowego teatru muzycznego jako Su Czong w Krainie uśmiechu Franza Lehára. Jego zasadniczo liryczny tenor predestynował go jednak na śpiewaka operowego. Naprzód w ramach tej samej instytucji.

Z czasem pozyskał go Bohdan Wodiczko do Opery Warszawskiej przygotowującej się do przeprowadzki do odbudowanego Teatru Wielkiego, z którym związał dalsze losy zawodowe. Występował w operach Wolfganga Amadeusa Mozarta (Belmonte w Uprowadzeniu z seraju, Don Ottavio w Don Giovannim), Gioacchino Rossiniego (Almaviva w Cyruliku sewilskim), Stanisława Moniuszki (Kazimierz w Hrabinie, Stefan w Strasznym dworze), Piotra Czajkowskiego (Leński w Eugeniuszu Onieginie), Giacoma Pucciniego (Rudolf w Cyganerii, Pinkerton w Madama Butterfly). Ale także w utworach sobie współczesnych, a więc Ojciec Mignon w Diabłach z Loudun Krzysztofa Pendereckiego. Także w dziełach kantatowo-oratoryjnych tego kompozytora: Kosmogonia, Jutrznia, w tym ostatnim z głosem wspinającym się do niebotycznych wysokości. Był bowiem jednocześnie śpiewakiem estradowym (Haydn, Beethoven, Schumann).
Inżynierem ceramikiem po krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej jest Wiesław Ochman, tenor i reżyser. Debiutował w 1960 roku w partii Muezzina w Casanovie Ludomira Różyckiego na scenie Opery Śląskiej w Bytomiu. Przez jakiś czas związany ze sceną operową w Miejskim Teatrze Muzycznym w Krakowie (Cavaradossi w Tosce, Młody król w Hagith).
Następnie solista warszawskiego Teatru Wielkiego. W ciągu dalszej kariery międzynarodowej występował w Operze Hamburskiej i w nowojorskiej Metropolitan Opera (Arrigo w Nieszporach sycylijskich, Książę Golicyn w Chowańszczyźnie). Specjalizował się w repertuarze słowiańskim: Leński w Eugeniuszu Onieginie Czajkowskiego, Książę w Rusałce Antonína Dvořáka (nagranie Supraphonu). Zarejestrował partie: Jontka w Halce pod dyrekcją Jerzego Semkowa i Stefana w Strasznym dworze pod batutą Jana Krenza. Uczestniczył w wykonaniach Te Deum i Polskiego Requiem Krzysztofa Pendereckiego. W macierzystej Operze Śląskiej wyreżyserował m. in. Carmen Georges'a Bizeta i Borysa Godunowa Modesta Musorgskiego.
Lesław Czapliński