Przegląd nowości

Opera pod gwiazdami...

Opublikowano: wtorek, 08, lipiec 2025 22:44

... choć dziś niebo było groźnie zachmurzone i krzywo spoglądało na Wawel, gdzie zakochani artyści: śpiewaczka Floria Tosca i malarz Mario Cavaradossi wplątani zostają w zmagania ancienne regime'u z rewolucyjnym postępem, a pomiędzy nimi staje wszechwładny szef policji Scarpia, przed którym „drży cały Rzym“. 

 

Tosca,Wawel 8

 

W drugim programie Polskiego Radia w sobotnie wieczory nadawana jest audycja Opera pod gwiazdami, w ramach której prezentowane są transmisje lub retransmisje przedstawień z najsłynniejszych scen muzycznych świata. Mało się kto spodziewał, że zagości ona w Polsce na żywo w osobach Jonathana Tetelmana, solisty jednej z nich, a mianowicie nowojorskiej Metropolitan Opera, oraz Vanessy Goikoetxei, amerykańskiej śpiewaczki baskijskiego pochodzenia, bez wątpienia wschodzącej gwiazdy tego rodzaju artystycznego. Rzadko się zdarza, by czynni śpiewacy światowej sławy, poza Polakami jak Andrzej Dobber, Mariusz Kwiecień czy Aleksandra Kurzak, występowali w miejscowym spektaklu, a nie tylko z kilkoma ariami w ramach koncertów zwanych galami, choć pierwszy z wymienionych wziął udział w takim w ubiegłą niedzielę 27 czerwca w ramach XXVI Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej.


Przed laty Birgit Nilson wystąpiła właśnie w Tosce w warszawskim Teatrze Wielkim, tyle że nieszczęśliwym trafem tego samego dnia Artur Rubinstein dawał pożegnalny koncert w Łodzi, skutecznie odbierając jej publiczność. Przy tego rodzaju widowiskach pod gołym niebem w naszych realiach klimatycznych współreżyserem bywa pogoda.

 

 Tosca,Wawel 9

 

I tak nie zajaśniały gwiazdy podczas arii Cavaradossiego E lucevan le stelle w trzecim akcie, a w najbardziej dramatycznych momentach poprzedniego rozpadał się deszcz. Wcześniejszej wawelskiej prezentacji tej inscenizacji w 2005 roku, tyle że na zewnętrznym dziedzińcu, też towarzyszyły podobne okoliczności. Vanessa Goikoetxea (wym. goikoecziea) to najlepsza Tosca jaką do tej pory słyszałem.

 

Tosca,Wawel 10

 

Posiada wszelkie atuty predestynujące ją do tej roli. Piękny głos wzorowo ustawiony, również w zakresie wyrównanej emisji, świetna technika wokalna i uroda. Śpiew dla niej to czynność równie naturalna jak mówienie. Mimo że to partia par exellence dramatyczna, w ujęciu tej artystki ani przez moment nie była przerysowana, ani z nadmiarem ekspresji, a za to z powodzeniem odsłoniła swe aspekty liryczne. Przeciwnicy weryzmu nazywali dzieła przynależne do tego kierunku „operami krzyku“. W jej wykonaniu było natomiast wiele muzycznej kultury: delikatna artykulacja, częściowo w dynamice pianissimo, ze stopniowym rozszerzaniem natężenia dźwięku, dbałość o jego urodę, szlachetne kształtowanie frazy. Dawno nie słyszałem tak pięknej, a zarazem wzruszającej interpretacji arii Vissi d"arte, vissi d'amore. Tej Tosce wierzyło się w to, o czym śpiewa, w szczerość jej uczuć, a los budził autentyczne współczucie.


Jonathan Tetelman, jak to tenor, w znacznej mierze skupiony jest na sobie i efekcie jaki wywołuje swym śpiewem. Wykonanie arii Recondita armonia budziło podziw nie tylko dla pewności intonacji, zwłaszcza wysokich dźwięków i ich wytrzymywania dzięki odpowiednio uregulowanej technice oddechowej, ale i ogólnej kultury śpiewu.

 

 Tosca,Wawel 13

 

A w trzecim akcie, uskrzydlony sztuką wokalną swej partnerki, sam również sięgał po subtelniejsze środki wyrazu świadczące o muzykalności, tak że ich duet O dolci mani był przejawem najwyższego artyzmu. Rzadko można się cieszyć wykonaniem na najwyższym poziomie, w pełni oddającym to, co zapisane jest w partyturze, bez konieczności brania poprawek i uwzględniania możliwości solistów i zespołów, będących do dyspozycji na co dzień w danym miejscu. Zarazem wybitnym artystom automatycznie podwyższa się poprzeczkę.


W tym wypadku jednak w pełni sprostali oni oczekiwaniom i stawianym przed nimi wyzwaniom. Trzecim bohaterem tego wieczora był bez wątpienia Piotr Sułkowski, prowadzący przedstawienie zza pulpitu dyrygenckiego. O ile w pierwszym akcie proporcje brzmieniowe pomiędzy orkiestrą i solistami wydawały mi się na niekorzyść tej pierwszej, to w drugim dyrygent budował napięcie dramatyczne i nerwowość sytuacji poprzez wprowadzanie „krzyczących“ pauz i ich przedłużanie, przejmująco wdzierających się w tok narracji.

 

Tosca,Wawel 14

 

W trzecim natomiast operował fermatami kształtującymi jego nastrój. W intermezzu przed ostatnim aktem dobrze stroiły waltornie, a pastoralna wizja świtu ze śpiewem Pastuszka i odgłosami dzwonów nie wydawała się zbędnym dodatkiem, opóźniającym akcję, lecz poprzez idylliczny charakter, na zasadzie kontrastu okazała się właściwym wprowadzeniem do mającej nastąpić tragedii, oddając sprawiedliwość zamierzeniu kompozytora.


Na słowa uznania zasłużyło też solo wiolonczelowe poprzedzające przywołaną na początku tenorową arię. Obecność takich mistrzów jak Goikoetxea i Tetelman dopingował niewątpliwie pozostałych artystów. Mikołaj Zalasiński po pewnym czasie stał się godnym ich partnerem: górując nad chórem w zamykającym pierwszy akt Te Deum, a także w ariosach w drugim. Od strony inscenizacyjnej odnotować należy pewną modyfikację komicznej figury Zakrystiana, wprowadzonej przez librecistów dla rozładowania ogólnie poważnego nastroju.

 

Tosca,Wawel 15

 

Na jego obłudę wskazuje odmawianie Anioła Pańskiego z butelką trunku w ręce, którą następnie stara się ukryć przed nadchodzącym Cavaradossim. Na potrzeby tej prezentacji dodano kolorystyczne dominanty świetlne drugiemu i trzeciemu aktowi (pierwszy rozgrywał się jeszcze przy dziennym).

 

Tosca,Wawel 12

 

A zatem skąpanie w czerwonej, krwawej poświacie wypadków mających miejsce podczas przesłuchań Cavaradossiego oraz targów o jego życie pomiędzy Toską i Scarpią, a w niebieskiej, księżycowej, porannej egzekucji. Czy o chęci powrotu na Wawel świadczyć miał gest Tetelmana, przykładającego dłoń do ust, a następnie przyklękającego i dotykającego nią desek sceny? A dla mnie ta inscenizacja sprzed 28 lat posiada jeszcze wymiar osobisty, ponieważ przy jej okazji nastąpiło nawiązanie współpracy z wówczas Operą i Operetką w Krakowie i przygotowanie do niej autorskiego programu z esejem o Tosce, jej streszczeniem wraz z analizą muzyczną i kalendarium z życia Pucciniego, z którego okładkę reprodukuję poniżej.

                                                                    Lesław Czapliński