

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKilka słów o zachowywaniu się w teatrze
Strona 2 z 2
Teraz przychodzi kolej na solistów, od epizodystów, aż po pierwszoplanowe gwiazdy. Tutaj następuje coś, przeciwko czemu od lat się przeciwstawiam, ale nikt mnie dotąd nie słucha. Mianowicie chórzyści wykorzystując swe osobiste powiązania zza kulis zaczynają bić brawa swym ulubieńcom, zagłuszając tym samym publiczność i powodując, że postać drugoplanowa otrzymuje aplauz większy, niż bohaterowie tytułowi. Znam przypadki, że soliści przekupywali chórzystów (kawa, koniaczek, bratanie się i spoufalanie), aby tylko im właśnie klaskano, nie tylko z widowni, ale i ze sceny.
Gdy wreszcie na scenie pojawia się primadonna, w owacji biorą już udział wszyscy po obu stronach rampy. Zaś Ona wzruszona i zgięta w ukłonach wyciąga zza kulis mokrego od wysiłku dyrygenta, który wskazując na pozostających w kanale orkiestrowym muzyków sugeruje, że to nie On, tylko oni, chór, soliści i kto tam jeszcze przyczynił się do dzisiejszego sukcesu. A już zjawiskiem wręcz kuriozalnym jest wynoszenie wraz z kwiatami na scenę różnych przedmiotów, począwszy od maskotek, butelek z trunkami, a nawet produktów żywnościowych.
Przed kilkunastoma dniami, na prapremierze operowej podczas poznańskiego festiwalu „Malta”, wyszli na scenę nie tylko realizatorzy (reżyser, scenograf, choreograf, no i oczywiście dyrygent), ale również żyjący jeszcze kompozytor i librecista, cała ukryta dotąd w głębi sceny orkiestra z instrumentami w rękach, twórcy inspiracji do powstania takiego dzieła operowego, jego dostojni, jakże cenni mecenasi i sponsorzy, liczni pracownicy techniczni sceny i aż dwóch dyrektorów; jeden Festiwalu, a drugi teatru operowego, który kooperował w tym przedsięwzięciu. Ten pierwszy wygłosił sążniste przemówienie, wywołując na scenę jeszcze wszystkich pozostałych, którzy w jakiś sposób przyczynili się do tego domniemanego sukcesu. Brakło tylko bufetowych pilnujących w tym czasie napełnionych półmisków i kieliszków w foyer, oraz bileterek, które pochlipywały po kątach, bo też marzyły aby kłaniać się ze sceny.
Wszystko co napisałem nie jest jakąkolwiek krytyką. Jest tylko wołaniem o umiar i wstrzemięźliwość oraz powrót do dobrych, uświęconych wieloletnią tradycją zasad o podziale teatru na widownię i scenę, na której mogą stać tylko wybrani, którzy nie klaskają, ale będąc oklaskiwanymi przez stosownie zachowującą się widownię, stanowią trwałą i solidną podstawę teatralnego obyczaju. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||