Przegląd nowości

Prześnione stulecie albo Chocholi taniec nad przepaścią...

Opublikowano: wtorek, 24, czerwiec 2025 12:48

W Weselu Jana Klaty w Narodowym Teatrze Starym im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie Jasiek przez 116 lat krąży po bezdrożach, a w bronowickiej chacie tyle czasu trwa chocholi taniec przy wprowadzających w trans hipnotycznych dźwiękach wydobywanych z piły. Jasiek (Krystian Durman) oderwany od chędożenia z Hanką (dosłownie, na wezwanie Gospodarza wpada z odsłoniętymi genitaliami) wraca jako starzec (Andrzej Kozak).

 

Wesele,Klata 1

 

A zatem przez 116 lat Polska nie otrząsnęła się z krępujących ją archaicznych mitów i społecznych podziałów, które wiodą podskórny żywot, mimo haseł o jedności i modernizacji. Nie skorzystała z kolejnych historycznych szans, ale może i nie doznała dwudziestowiecznych kataklizmów i przetrwała jako ta arka na wzburzonych falach historii? Przechowała zatem archaiczny etos, który przejęły również klasy ludowe.


Akcja rozgrywa się gdzieś w Polsce, niekoniecznie w podkrakowskich Bronowicach, skoro „śpiewające drzwi“ w głębi i po bokach, którymi postacie wchodzą i schodzą, składają się z pasków i pasów w łowickie wzory. Także stojący po środku sceny pień drzewa z kapliczką (scen. i reż. światła: Justyna Łagowska) nie determinuje miejsca akcji. 

 

Wesele,Klata 2

 

W Weselu Klaty spotykają się dwie Polski. W otwierającej spektakl niemej scenie mierzą się nieufnie wzrokiem Dziennikarza i Czepca z orłem na piersiach, z którego ust pada słynne pytanie Co tam Panie w polityce? i zamiast odpowiedzi wybuchają sztucznym, nieszczerym śmiechem. I te dwie Polski nie dążą do pojednania, o czym świadczyć może postawa Czepca, również w finale.

 

Wesele,Klata 3

 

Także ślub inteligenckiego Pana Młodego z wywodzącą się z klas ludowych Panną Młodą wynika raczej z przymusowej sytuacji w jakiej się znalazła za jego sprawą, na co wskazuje zaawansowana ciąża? Z kolei aluzji do panującego przyzwolenia na obyczajową swobodę dosłuchać się można w replikach Kliminy w rozmowie z Radczynią, z którą stanowią nierozłączną parę, znów w sensie dosłownym, zawsze trzymając się pod ręce. Skoro jest to raczej ślub z musu, to w wieczór wesela nic nie stoi na przeszkodzie, by Pan Młody zabawiał się z Rachelą.


Z kolei Ksiądz wciąż staje pomiędzy Państwem Młodymi, reprezentując, mimo mizernej postury (Bartosz Bielenia), przemożną instytucję, dążącą do objęcia kontrolą wszelkich przejawów życia, również tego intymnego. I tak to się plecie w dialogach i scenach pomiędzy frenetycznymi sekwencjami z postaciami pogrążonymi w szaleńczym, tanecznym paroksyzmie (chor. Maćko Prusak) do niezwykle dynamicznej muzyki na żywo w wykonaniu trzech gitarzystów i perkusisty z zespołu FURIA, ustawionych posągowo w czterech kątach sceny i występujących jak przystało na inscenizację Klaty z nagimi klaty i w maskach. W ogóle pierwszy akt wywiera największe wrażenie i broni się samodzielnie, gdyż do jego zrozumienia nie jest konieczna znajomość literackiego pierwowzoru. W drugim panopticum złożone z widm i upiorów zaludniających pamięć indywidualną i zbiorową przemienia się w rewię konwencjonalnych figur z priapicznym Stańczykiem na początku i zamykającym ten pochód „Dziadem starym, Dziadem z brodą siwą“ czyli Wernyhorą ukrytym pod postacią Bezdomnego, którego nikt nie bierze na serio i którym każdy pogardza.

 

Wesele,Klata 4

 

A więc i jego misja skazana jest na niepowodzenie i nikt nie „natęży słuchu, by posłyszeć tętent od Krakowskiego gościńca“. Frenetyczny rytm pierwszego aktu załamuje się i wytraca całkowicie w trzecim, toczącym się nie tyle w malignie, ile „na kacu“, w którym pogrąża się weselna uroczystość, choć nie pada sakramentalna kwestia: Gdyby Chopin jeszcze żył, toby pił, bo wypowiadająca ją postać Nosa w ogóle została skreślona. Nikt tego jednak nie zauważy, tak jak nikt już nie pamięta o niedawnych buńczucznych rojeniach podsycanych alkoholem. Dziennikarzowi stabilny i uporządkowany obraz świata rozpadnie się na drobne kawałki, jak szyba poprzez którą go oglądał, będąc od niego bezpiecznie oddzielony. Na scenie spotyka się legendarna przeszłość Starego Teatru w osobach Anny Dymnej (Radczyni), Elżbiety Karkoszki (Klimina), Jana Peszka (Stańczyk) i przywołanego już Andrzeja Kozaka, pamiętających czasy jego największej świetności, z kolejnymi pokoleniami aktorskimi, spośród których Juliusz Chrząstowski i jego Gospodarz zapadają w pamięci za sprawą swej wyrazistości, podobnie jak pojawiający się w epizodach Zbigniew Kosowski (Hetman) i Paweł Kruszelnicki (Wernyhora). Inscenizacja Jana Klaty utrzymuje się w repertuarze już 8 lat od premiery, dołączając do kanonu tej sceny.

                                                                 Lesław Czapliński