Przegląd nowości

Słowacki i Kora łączą Koszalin z Krakowem

Opublikowano: poniedziałek, 23, czerwiec 2025 18:24

Koszalin i Kraków mają nie tylko wspólne inicjały w nazwie, ale również ich życie teatralne koncentruje się wokół scen, których patronem jest Juliusz Słowacki. Na dodatek pochodząca z Krakowa Kora Jackowska stała się bohaterką powstałych w tym samym roku 2021 przedstawień w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. Juliusza Słowackiego w Koszalinie 29 maja oraz pół roku później w Teatrze Nowym w jej rodzinnym mieście.

 

 Kora 7

 

Ja trafiłem na Korę. Falowanie i spadanie zagrane po raz osiemdziesiąty na pierwszej ze wspomnianych scen (14 czerwca 2025). Tytuł nawiązuje do jednej z najsłynniejszych piosenek z repertuaru Kory Jackowskiej i zespołu Maanam. Widowisko Aliny Moś-Kerger według scenariusza Tomasza Ogonowskiego przywołuje w niechronologicznym porządku epizody z kariery artystycznej i życia prywatnego piosenkarki oraz jej najgłośniejsze przeboje.


Z jednej strony poznajemy jej złożone relacje z artystycznymi i życiowymi partnerami: Markiem Jackowskim i Kamilem Sipowiczem, z drugiej konflikty z władzami PRL-u po odmowie udziału w prestiżowym że względów politycznych koncercie czy ówczesną cenzurą, ale i po zmianie ustroju na tle związanym z używaniem narkotyków. Przy tej okazji wspomniany zostaje Ryszard Terlecki, z którym na krótko związana była bohaterka, gdy on sam lepiej znany był wtedy pod ksywą Psa. Przywołany zostaje także pobyt w zakładzie wychowawczym prezentek w Jordanowie, który wywołał trwałe urazy psychiczne.

 

Kora 8

 

Na tle responsoryjnych śpiewów wówczas Olga doświadcza opresji ze strony zakonnic. Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska, odtwórczyni postaci Kory, oraz Artur Czerwiński jako jej pierwszy mąż Marek Jackowski, skoro grają muzyków, obok umiejętności czysto aktorskich muszą na równi wykazać się zdolnościami w dziedzinie uprawianej przez ich pierwowzorów.

 

Kora 9

 

Zarówno Katarzyna Chlebna, krakowska wykonawczyni roli piosenkarki, jak koszalińska, charakteryzowały ją za sprawą manierycznej wymowy, mimo że w nagranych wywiadach artystki tego nie zauważyłem. Spośród obsady wyróżniła się ponadto Beata Niedziela w kilku rolach naraz, wyobrażając między innymi dyrektorkę szkoły imienia Kory czy ministerialną personę. Akcja w znacznej mierze rozgrywa się na nagiej scenie (dek. i kost. Natalia Kołodziej), w której przestrzeni pojawiają się od czasu do czasu szkielet samochodu oraz przesuwana miniscenka, dostarczająca ram dla kolejnych epizodów. Czego mi brakowało, to żywszego tempa, którego wymaga widowisko oparte na przeplataniu krótkich scenek fabularnych z numerami muzycznymi (oprac. Maciej Osada-Sobczyński), a którego nie zastąpią dynamizujące przebieg efekty świetne.

                                                                             Lesław Czapliński