

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościHalleluja po niemiecku
Strona 1 z 2
Pomysł, aby podczas Festiwalu Mozartowskiego wykonać Haendlowskiego Mesjasza w opracowaniu W.A. Mozarta, który do tego kazał śpiewać w oratorium wszystko po niemiecku, wydaje się oryginalny choć może nie całkiem odkrywczy. Z przygotowanych materiałów dowiedzieliśmy się, iż pierwszy koncert z poprawioną i nieco przerobioną wersją dzieła odbył się 6 marca 1789 roku, czyli prawie dokładnie 30 lat po ostatnim wykonaniu za życia Georga Friedricha Haendla. Fakt ten nie miał pewnie dla Geniusza z Salzburga wielkiego znaczenia, natomiast miejsce prezentacji utworu w pałacu hrabiego Johanna Esterhazy'ego na pewno nie było przypadkowe.
Słynna rodzina z wielkimi, królewsko-cesarskimi ambicjami, gotowa była wykorzystać każdy pretekst, aby uwiarygodnić i utwardzić przekonanie o swoim znakomitym pochodzeniu, choć co do tego mogły być niejakie wątpliwości. W podwiedeńskim pałacu Esterhazych, gdzie jest wielka sala koncertowa na kilkaset osób do dziś służąca melomanom, wisi na ścianie sporych rozmiarów tablica z drzewem genealogicznym rodu, gdzie jak wół stoi, iż rodzina może się pochwalić nawet przodkami wziętymi z Biblii. Zatem okazja udowodniania, że u Esterhazych jest własna, niemieckojęzyczna wersja Mesjasza, należała do wydarzeń z najwyższym priorytetem. Czy wersja utworu w opracowaniu Mozarta jest lepsza od oryginalnej Haendla - trudno powiedzieć, bo podobno autor też wciąż przerabiał partyturę. W tym jednak wypadku Mistrz poprawiał Mistrza, a efekt bardzo ładnie ocenił współczesny spec od muzyki dawnej Marc Minkowski, który także zabrał się za Mozartowską rekonstrukcję oratorium. „Rzucił oświetlenie: jakby van Gogh namalował Monę Lisę, jak malarz dodający swoje kolory z różnymi harmoniami. To całkowita przemiana, a jednak wciąż pozostaje to Mesjasz” - powiedział po wykonaniu. W stosunku do wersji angielskojęzycznej jest tu więcej instrumentów dętych, Mozart pozamieniał trochę niektóre numery, może lekko skrócił, ale najważniejsze zręby dzieła pozostały niewzruszone. Dobrze też najjaśniejsze partie chóralne poprowadził Bartosz Michałowski, zwłaszcza tam, gdzie barokowy kompozytor postanowił zarówno narodzinom Zbawiciela, jak i hymnowi pochwalnemu z udziałem trąb anielskich nadać tym częściom maksimum patosu. W innych partiach fugowanych dyrygent narzucił dosyć szybkie tempa, wykonacy nawet przebąkiwali, że za szybkie. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||