Dwuaktowy dramat „surrealistyczny” Cycki Tyrezjasza Guillaume’a Apollinaire’a miał swoją prapremierę 24 czerwca 1917 roku w paryskim Konserwatorium Maubel, przemianowanym w 1984 roku na Théâtre Montmartre Calabru. Sztukę wyreżyserował wówczas Pierre Albert-Birot, autorem utrzymanych w estetyce kubizmu dekoracji był Serge Ferat, kostiumów - Irène Lagut, zaś muzykę sceniczną skomponowała Germaine Albert-Birot. Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że w licznych partiach chóralnych śpiewał modernistyczny poeta, pisarz i malarz Max Jacob.
Były to czasy pierwszych estetycznych „bitew” Erika Satiego i tzw. „nowych młodych”, którzy potem sprzymierzyli się pod hasłem Grupy Sześciu, w skład której wchodzili Georges Auric, Louis Durey, Arthur Honegger, Darius Milhaud, Germaine Tailleferre i Francis Poulenc.
Ten ostatni brał wówczas udział we wszystkich artystycznych debatach, które już posiadały pewien przedsmak „Années folles”, czyli „Szalonych lat”. Zbliżający się koniec I wojny światowej przyniósł powiew pragnienia wolności, beztroski, ekscentryzmu i intelektualnego fermentu. Wspomniana wyżej sztuka wywołała skandal, szokując publiczność aluzjami do krwawego konfliktu, wyzwoliła też polemikę wokół osoby Apollinaire’a, na którym skupiły się wrogie nowej sztuce reakcje. I nawet przyjaciele autora dramatu przyjęli wobec niego dość wstrzemięźliwą postawę. Poulenc powrócił do Cycków Tyrezjasza dopiero po dwudziestu latach, tuż przed wybuchem II wojny światowej. W roku 1939 dokonał ich adaptacji i po pięciu latach ukończył operę, jego pierwsze dzieło liryczne, po którym skomponował jeszcze tylko Dialogi karmelitanek (1953) i Ludzki głos (1959).
Ten skromny dorobek operowy wynikał z długich poszukiwań odpowiednich librett oraz wygórowanych wymagań kompozytora w stosunku do wykonawców, wśród których jego ulubioną solistką była sopranistka Denise Duval. Otóż zajmująca uprzywilejowane miejsce w twórczości Poulenca dwuaktowa opera buffa z prologiem Cycki Tyrezjasza (Les Mamelles de Tirésias) została po raz pierwszy wystawiona w paryskiej Opéra-Comique w 1947 roku i - tak jak w przypadku swego pierwowzoru - wzburzyła widzów utrzymanymi w stylu Apollinaire’a gagami.
Obecnie docenia się jej siłę oddziaływania, gdyż chodzi w niej o sprzeciw przeciwko patriarchatowi oraz zwrócenie uwagi odbiorców na takie tematy jak uważana do tamtej pory za tabu seksualność czy kwestia definicji płci. Ponadto naszpikowane nieprawdopodobnymi sytuacjami libretto służy do prowadzenia refleksji na temat konwencji teatru oraz do demontażu jego mechanizmów za pomocą skrajnego i przesadnego wykorzystywania teatralnych koncepcji, iluzji i sztuczek.
W operze Poulenca pojawiają się konwencjonalne postacie, jak tradycyjny żandarm czy dwaj komiczni osobnicy: Lacouf oraz Presto. Mamy tu też do czynienia z przebierankami i typowymi sytuacjami: kłótnią małżeńską, sceną uwodzenia, opuszczaniem i podnoszeniem kurtyny, nieporozumieniami, nagłymi zwrotami akcji czy happy endem. Już w prologu pojawia się zaś postać Dyrektora, przypominająca widzom, iż chodzi tu właśnie o teatr, w którym wszystko jest możliwe. To dlatego zamiana ubrań powoduje jednocześnie zmianę płci: Teresa stanie się Terezjaszem i to jej mąż urodzi dzieci.
Reżyser Théophile Alexandre rozpoczyna prezentowane aktualnie w Awinionie przedstawienie projekcją krótkometrażowego obrazu Good girl, wyprodukowanego w 2022 roku przez Mathilde Hirsch i Camille d’Arcimoles. Ów zmontowany wyłącznie z archiwalnych sekwencji i utrzymany w ironicznym tonie film dokumentalny, w którym swojego głosu użycza znana aktorka Agnès Jaoui, pokazuje panujące w przeszłości przesądy i absurdalne zasady rządzące procesem wychowywania młodych dziewcząt.

Przysposabiano je bowiem wyłącznie do zajmowania się gospodarstwem oraz pełnienia ról wzorowej żony i dobrej matki, pozbawiając zarazem możliwości zdobywania sprzyjającego ich rowojowi i uzyskiwaniu niezależności zawodu.
Théophile Alexandre nie wpada jednak w pułapkę zaangażowanego feminizmu, proponując spektakl niezwykle wysmakowany, dynamiczny i atrakcyjny, a miejscami nawet poetycki. Jest on utrzymany w estetyce music-hallu, w której ekstrawaganckie i fantazyjne dekoracje Camille Dugas oraz cudaczne, przezabawne i jednocześnie symboliczne stroje Nathalie Pallandre doskonale korespondują z surrealistycznym tekstem libretta. Wystarczy chociażby przywołać utrzymaną w stylu Salvadora Dalego czerwoną kanapę w formie wyszminkowanych ust czy spódniczki z bananów - wzorowane na stroju rozsławionym przez Joséphine Baker - dwójki tancerzy w ciemnych kombinezonach (Dimitri Mager i Lucille Mansas).
Mamy tu też gigantyczny nos z wąsami, zjeżdżające na linkach wielkie oczy czy służącą do spektakularnej zmiany płci pelerynę z tytułowymi cyckami, które w pewnym momencie zamieniaja się w czerwone balony i wzlatują do góry. Wszystkie te szybko po sobie następujące, subtelnie i trafnie aranżowane - również za sprawą sugestywnej reżyserii świetlnej Judith Leray - sytuacje wzbudzają na widowni salwy śmiechu, do czego przyczynia się także pełna polotu gra aktorska prezentujących idealnie pasujące do ich ról walory wokalne solistów. Partie Teresy/Tyrezjasza brawurowo śpiewa dysponująca sopranem koloraturowym Sheva Téhoval, której bezbłędnie partneruje wcielający się w jej Męża baryton Jean-Christophe Lanièce.
Dwie postacie, Dyrektora i Żandarma, z nieprzeciętną vis comica kreuje Marc Scoffoni, a kabaretowe i wymagające wokalnej ekwilibrystyki dialogi panów Lacoufa i Presto są z wdziękiem prowadzone przez Blaise’a Rantoaninę i Philippe’a Estèphe’a. Doskonale też prezentują się Ingrid Perruche jako Gazeciarka i Matthieu Justine w roli Dziennikarza oraz idealnie przygotowany przez Alana Woodbridge’a i realizujący wymagającą dużej mobilizacji grę sceniczną chór.

Pod dynamiczną batutą Samuela Jeana Orkiestra Narodowa Avignon-Provence oddaje pełną sprawiedliwość tchnącej groteską, choć niekiedy także liryzmem, partyturze Poulenca, urzekającej błyskotliwością instrumentalną, melodyczną i rytmiczną. Lekka, często skrząca się dowcipem i z wyczuciem podkreślająca elementy jazzujące, a ponadto uwydatniająca bogactwo kolorystycznych niuansów interpretacja francuskiego dyrygenta wydatnie przyczynia się do spektakularnego sukcesu omawianego przedstawienia.
Leszek Bernat