Przegląd nowości

Ostatnie widzenie Kory albo Objawienia Maryjne na Kazimierzu

Opublikowano: niedziela, 08, czerwiec 2025 10:47

Zacznę od anegdoty. Znajomy ksiądz ormiański moich Dziadków po wojnie osiadł w Gdańsku. Na przekór władzom odbudował kościół św. św. Piotra i Pawła i umieścił w nim obraz przeniesiony ze Stanisławowa.

 

Kora 1

 

Gdy się to dokonało, miejscowy biskup odebrał mu parafię, co uzasadnił słowami: „Mamy własną Matkę Boską i nie potrzebujemy żadnych obcych przybłędów“, na co kapłan przytomnie ripostował; „Ekscelencja sugeruje, że jest więcej Matek Boskich i jedne są naszymi, a inne obcymi?“. 


Przypomniało mi się to zdarzenie w związku z przedstawieniem Kora. Boska w krakowskim Teatrze Nowym, w którym solistce Maanamu w przedśmiertnym widzeniu objawiają się aż trzy Matki Boskie: z Fatimy, z Gwadelupy oraz Częstochowska, ta ostatnia zrazu najbardziej groźna i zagniewana, z czasem udobruchana, ale jej wizerunek pozostaje najbardziej przerysowany. Są to Matki Boskie z krwi i kości, które i zakląć potrafią, a ciał i głosów użyczają im: Paweł Rupala, Łukasz Błażejewski i Piotr Sieklucki.

 

Kora 2

 

A zatem można mówić o przewrotnym miraklu czy raczej antymiraklu. Podobne rozwiązania sytuacyjne znane są z literatury dramatycznej, że wspomnę Historię Miłosiernej, czyli Testament psa Ariana Suassuny, w której dokonuje się epifania Maryji, a sam motyw pośmiertnej podróży pojawia się także pod koniec Parawanów Jeana Geneta. Wspomniane postacie z chrześcijańskiej mitologii odpowiadają prawdopodobnie na wyniesione z dzieciństwa urazy wynikające z nieobecnością matki w życiu Kory.

 

Kora 3

 

Zarazem na jej stosunku do religii zaciążył pobyt w domu dziecka w Jordanowie prowadzonym przez prezentki, te same, których nadużycia wobec podopiecznych wstrząsnęły opinią publiczną przed trzema laty. Piosenkarka poddana zostaje przez Maryje próbom, a jej atutem okazuje się indywidualność i autentyczność, a także samoakceptacja, zapewniające jej nieśmiertelność poprzez przetrwanie w pamięci swoich wielbicieli, o czym świadczyć mogły reakcje publiczności, z którą aktorzy wchodzili w interakcje, między innymi poprzez nawiązania do bieżących wydarzeń. 


O takiej jedynie dostępnej formie nieśmiertelności wspominał już włoski humanista Lucilio Vanini. Na spektakl składają się skecze Kory z trzema Maryjami przedzielane numerami muzycznymi, przebojami z repertuaru artystki, a wszystko to skąpane w kolorowych światłach i oparach dymów jak przystało na zaświaty, równie dobrze mogące stanowić halucynacje wywołane substancjami uśmierzającymi ból.

 

Kora 4

 

W tytułowej roli wystąpiła Katarzyna Chlebna, zarazem autorka scenariusza i reżyserka. Aktorka jako jeden ze środków wyrazu zastosowała nieco manieryczny sposób wypowiedzi jakby wskazujący na występujące defekty wymowy, choć po wysłuchaniu wywiadów z pierwowzorem takowych się nie dosłuchałem. Z kolei Łukasz Błażejewski, w jednej osobie scenograf i odtwórca Matki Boskiej z Gwadelupy, daje jednocześnie popis znacznych umiejętności choreograficznych.

 

Kora 5

 

Zakończę również anegdotą. Będąc u norbertanek w Iwanowicach byłem świadkiem na furcie pouczeń udzielanych przez ksienię pewnej młodej dziewczynie jej zdaniem nieskromnie ubranej. Przytoczyła opowieść o matce i krnąbrnej córce pielgrzymujących do sanktuarium w Gidlach. Niepomna napomnień dalej zachowywała się wyzywająco. Nagle słońce zakryły ołowiane chmury, spoza utworzonej pomiędzy nimi szczeliny wyłoniła się Matka Boska i cisnęła piorun, a po dziewczynie pozostała zaledwie garstka popiołu…

                                                                     Lesław Czapliński