

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościStąpając po dźwiękach Adagietta niczym po Ponte Rialto
Strona 1 z 2
Wyłaniające się jakby z niebytu i dopiero nieco za głośne dźwięki harfy sprowadzają nas na ziemię. Brzmienie na przemian gęstniejące i z powrotem rzednące tworzy niepowtarzalną aurę czegoś ulotnego, jakby cień przywoływany z odległej przeszłości przez mgłę wspomnień. Tym razem Adagietto zagrane przez Orkiestrę Polskiego Radia w Warszawie pod dyrekcją Michała Klauzy przeprowadziło nas z weneckiego świata V Symfonii cis-moll wstecz, do Czwartej. Klasycznie czteroczęściowej i w stosunkowo pogodnej tonacji G-dur.
I tak wykonali ją stołeczni muzycy. Z wiedeńskim wdziękiem i przeważnie lekkim dźwiękiem (rym nieprzypadkowy), co nie znaczy powierzchownym, lecz solidnie osadzonym w instrumentach, a więc o odpowiedniej gęstości brzmienia zapewniającego nasyconą barwę. Przy tym dyrygent bardzo czytelnie zarysował pracę tematyczną pierwszej części Bedächtig. Nicht eilen.
Nie nadużywał też dynamiki, a więc zwroty w przebiegu muzycznej akcji odznaczały się naturalną zwinnością, a większe natężenie dynamiczne zarezerwowane było wyłącznie dla kulminacji. W groteskowym Scherzu, niepozbawionym wszakże odcienia grozy, przestrojone o pół tonu wzwyż skrzypce koncertmistrza Marcina Markowicza odznaczały się szklistym, budzącym dreszcz brzmieniem, skoro nadany przez samego kompozytora tytuł mówi o przygrywającej Śmierci. Słuchając trzeciej części oznaczonej jako Ruhevoll można się było przekonać, iż Mahlerowskie Adagia stanowią specjalność warszawskiej orkiestry radiowej, płynąc szerokim strumieniem i szlachetnym dźwiękiem. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||