W wydanej nakładem Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego publikacji Splątane losy. Opera Wrocławska w sezonach 1995/96-2015/2016 Ewa Michnik swoje dwadzieścia sezonów w Operze Wrocławskiej omawia na szerzej zarysowanym tle dziejów tego rodzaju artystycznego w stolicy Dolnego Śląska. A także w kontekście swojej kariery muzycznej i organizacyjnej jako dyrygentki i dyrektorki scen muzycznych w Krakowie i we Wrocławiu.
Przedstawia swoją wersję konfliktów na zakończenie działalności w pierwszej instytucji i na początku kierowania drugą. Pierwszy czlon tytuł odnosi się do trudności napotykanych i przezwyciężanych w funkcjonowaniu złożonego organizmu jakim jest teatr operowy. Poczynając od trudności lokalowych wynikających z konieczności oddania siedziby do przedłużającego się remontu, co wymusiło wymyślenie formuły wystawiania przedstawień w miejscach zastępczych, którą był pomysł monumentalnych inscenizacji w nieoczekiwanych sceneriach.
Okazało się to przekuciem wydawałoby się patowej sytuacji na sukces jakim były przedsięwzięcia z udziałem masowej widowni.

Przypomnę kilka z nich: Aida Giuseppe Verdiego, tetralogii Pierścień Nibelunga Richarda Wagnera, Kniaź Igor Aleksandra Borodina czy Borys Godunow Modesta Musorgskiego w Hali Ludowej (Stulecia), Napój miłosny Gaetana Donizettiego i Holender tułacz Wagnera na pergoli Parku Szczytnickiego, Gioconda Amilcare Ponchiellego i Otello Verdiego w nadodrzańskim plenerze Wyspy Piaskowej. To także rozegranie spektakli Toski Giacomo Pucciniego w miejscach paralelnych do rzymskich pierwowzorów akcji jak katedra Marii Magdaleny, uniwersytecka aula Leopoldina i glorietta na Wzgórzu Liebicha (Partyzantów).
A kończąc na problemach natury finansowej, które pokrzyżowały niektóre plany repertuarowe w związku z ograniczeniem ministerialnej dotacji przez wrocławianina Bogdana Zdrojewskiego. Nie powiodła się też rozbudowa głównego gmachu między innymi o magazyny dekoracji, a mimo wszystko po jego przywróceniu do użytku dawano codziennie przedstawienia różnych oper i baletów poza zwyczajowo wolnym poniedziałkiem.
Było to możliwe dzięki konsekwentnemu tworzeniu repertuaru zakrojonego na szeroką skalę na przekór wszelkim przeciwnościom. W przeciwieństwie do dyrekcji krakowskiej, we Wrocławiu Ewa Michnik zrezygnowała z pozycji barokowych, pozostawiając je zespołom specjalizującym się w wykonawstwie historycznym.
Skupiła się za to na dziełach od wieku XVIII (Domenico Cimarosa i Wolfgang Amadeus Mozart) poprzez żelazny repertuar dziewiętnastowieczny (od oper włoskiego belcanta: Gioacchino Rossiniegp, Gaetano Donizettiego, a także Giuseppe Verdiego, poprzez francuskie: Poławiacze pereł i Carmen Georges‘a Bizeta, Samson i Dalila, po niemieckie i rosyjskie),

na dwudziestowiecznym weryzmie (Rycerskość wieśniacza Pietra Mascagniego, Pajace Ruggiera Leoncavalla, Cyganeria i Madama Butterfly Pucciniego) i współczesności kończąc (Gry o Maryi Bohuslava Martinů, Jutro Tadeusza Bairda, Raj utracony Krzysztofa Pendereckiego, Wolność przyzywająca wolność Eugeniusza Knapika). Nie zabrakło polskiej klasyki w postaci oper Stanisława Moniuszki i Karola Szymanowskiego.
Na scenie Opery Wrocławskiej, w światowych notowaniach znajdującej się na szesnastym miejscu, występowali renomowani artyści: Marco Vinco związany z londyńską Covent Garden i mediolańską La Scalą oraz nie tylko polscy soliści nowojorskiej Metropolitan Opera: Aleksandra Kurzak i Andrzej Dobber, ale także Franz Hawlata, Meagan Miller czy Gregory Turay.

Na podium dyrygenckim stanął Peter Eötvös, by poprowadzić polską premierę swoich Aniołów w Ameryce, a reżyserowali między innymi Mariusz Treliński i Hans-Peter Lehmann. Opera Wrocławska że swoimi przedstawieniami regularnie powracała na festiwale w rzymskim amfiteatrze w nadreńskim Xanten. Było to dwadzieścia sezonów, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii przedstawień operowych w tym mieście.
Lesław Czapliński