Raz w roku Opera w Kopenhadze prezentuje operę barokową w ścisłej współpracy z orkiestrą Concerto Copenhagen. Są to zawsze spektakle oczekiwane z napięciem i bardzo dobrze przyjmowane przez publiczność. W tym roku wystawiono Gryzeldę Vivaldiego, dzieło, którego premiera miała miejsce w roku 1735 w Teatro San Samuele w Wenecji. W Kopenhadze grano ją po raz pierwszy. Antonio Vivaldi (1678-1741) nie kojarzy się współczesnemu melomanowi z operą, niemniej jednak to właśnie opera była jego prawdziwym żywiołem, napisał ich ponad 40, z czego sporo zaginęło i nie znamy nawet ich tytułów.
Historia o Gryzeldzie, ubogiej wieśniaczce, którą poślubia książę Gualtier, pochodzi z Decameronu Boccaccia. Poddani władcy nigdy nie zaakceptowali Gryzeldy jako małżonki władcy, sprawa się pogarsza, gdy w chwili rozpoczęcia akcji Gryzelda rodzi syna (upłynęło już 15 lat od ślubu). Widząc to Gualtier postanawia poddać swą żonę nieludzkim próbom, by w ten sposób zbadać jej wierność, a w konsekwencji, gdy to udowodni, wziąć ją z powrotem do łask.
Gryzelda akceptuje wszystkie próby, przedkłada bowiem wierność małżeńską ponad wszystkie inne cnoty. Akceptuje nawet utratę syna. Na zakończenie jest gotowa umrzeć, by tylko nie zdradzić okrutnego męża. Reżyserka kopenhaskiego przedstawienia, Beatrice Lachaussees, odczytuje stare historie w nowy sposób – to, co wtedy widziano jako próbę wierności, jest zwykłą przemocą partnerską, która ciągle ma miejsce w dzisiejszych czasach. Reżyserka poleca nawet widzom zwiedzanie wystawy o przemocy partnerskiej wyprodukowanej przez organizację Danner a uplasowanej w foyer teatru. W historii o Gryzeldzie biorą również udział inne postacie: Ottone, zabiegający o Gryzeldę, Constanze, którą książę zamierza uczynić swą nową żoną, a która kocha innego (Roberta) oraz wiele innych.
Podział ról u Vivaldiego to zarówno głosy żeńskie, jak i męskie, oraz kastraci, którzy dzisiaj śpiewani są albo przez kontratenorów, albo przez kobiety. W kopenhaskim przedstawieniu bierze udział zarówno kontratenor (Roberto) jak i kobieta (sopran w roli Ottone). W operze Vivaldiego, jak i w większości oper barokowych, nie jest istotna treść, lecz muzyka. Można zupełnie nie wiedzieć, o czym się śpiewa, a doznać zachwytu, wręcz olśnienia, podziwiając kreacje śpiewacze.
A u Vivaldiego znajdziemy niewiarygodnie wirtuozowskie arie, gdzie głos traktuje się jak instrument, rejestr śpiewaka jest niezwykle rozległy, a dużą część stanowią tryle, koloraturowe finezje i ogromne skoki interwałowe. Dwie arie wyróżniają się tutaj: aria Constanzy (alt) z drugiego aktu i aria Ottone (sopran) z trzeciego aktu.
Imponująca jest również aria Ottone, będąca adaptacją koncertu fagotowego, jak i aria Corrada (sopran) z towarzyszeniem dwu waltorni. Wśród wspaniałych kreacji wokalnych kopenhaskiego przedstawienia należy podkreślić dwie: Mari Eriksen jako Constanza i Marlene Metzger jako Ottone. Akcja rozgrywa się w dekoracjach, które jedynie sugerują konkretne miejsca (pałac, ogród, pustynia) śpiewacy odziani są w piękne kostiumy (Anja Vang Kragh) z inspiracją z wielu miejsc na świecie: Japonia, Indie, Turcja, Europa, kraje arabskie, podkreślając w ten sposób globalność problemu (przemoc partnerska). Doskonała, jak zwykle, była barokowa orkiestra Concerto Kopenhaga z dyrygentem, Ulrykiem Mortensenem. Gryzelda to wspaniałe widowisko, wyrafinowana uczta wokalna, a w dodatku duńska premiera 300-letniego niemal dzieła.
Eva Maria Jensen