Przegląd nowości

„Intolleranza 1960” Luigiego Nono w Vlaamse Opera w Gandawie

Opublikowano: sobota, 24, maj 2025 22:28

Włoski kompozytor awangardowy Luigi Nono (1924-1990) stawiał pierwsze kroki na scenie muzycznej bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej, a wywołana nią trauma obudziła w nim bunt przeciwko wszelkiej niesprawiedliwości i przemocy oraz wiarę w sens bezwarunkowego zaangażowania społeczno-politycznego.

 

Intolleranza 1

 

W przeciwieństwie do wywierających ogromny wpływ na jego twórczość Bouleza i Stockhausena, którzy szukali ratunku przed wątpliwościami dotyczącymi ludzkiej natury w muzyce abstrakcyjnej, oderwanej od porażającej rzeczywistości, będący aktywnym członkiem partii komunistycznej i żywiący jeszcze przekonanie o pozytywnej sile sprawczej tej ideologii Nono wierzył, że jako kompozytor może podjąć walkę o lepszy świat. Rezultatem takiej postawy jest jego opera-manifest Intolleranza 1960, określona przez samego twórcę jako „akcja sceniczna” w dwóch aktach.

 

Intolleranza 2

 

Jej prapremiera miała miejsce w 1961 roku w weneckim Teatro La Fenice podczas Biennale i od razu wywołała bezprecedensowe protesty: muzykę zakłócało głośne buczenie, z balkonów rzucano podburzające widzów ulotki, a kontrowersje wokół tej pozycji były nawet przedmiotem debaty we włoskim senacie. Kolejne prezentacje również wzbudzały skrajne reakcje, a ich przyczyną był zarówno oryginalny, wywracający kody gatunku język muzyczny, jak i radykalne, wręcz rewolucyjne przesłanie. Libretto miał pierwotnie zredagować włoski pisarz, poeta i tłumacz Angelo Maria Ripellino, ale brak pełnego porozumienia z kompozytorem spowodował, iż Nono wykonał tę pracę samodzielnie.


Wykorzystał przy tym krótkie cytaty z tekstów Jean-Paula Sartre’a, Bertolta Brechta, Władimira Majakowskiego, Henriego Allega czy Paula Eluarda. Nie ma tutaj wszakże linearnej narracji ani noszących konkretne imiona protagonistów, którzy pełnią raczej funkcję uniwersalnych archetypów, pozwalających przywołać różne wzbudzające sprzeciw przeciwko niesprawiedliwości, opresji i braku tolerancji wydarzenia z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

 

Intolleranza 3

 

Odnajdujemy tu zatem nawiązania do policyjnych represji, obozów koncentracyjnych, wojny w Algierii, narastającego faszyzmu we Włoszech, tortur czy wywołanych przez rabunkową działalność człowieka katastrof ekologicznych, jak spowodowana intensywnymi opadami powódź w dolinie Padu (lata 60.), w wyniku której zginęło sto tysięcy osób.

 

Intolleranza 4

 

Wspomniany też jest pożar z 1956 roku w belgijskiej kopalni Marcinelle, zabójczy dla 262 górników. W Intolleranzy pojawia się postać Emigranta, anonimowego górnika pracującego we Francji, który w pewnym momencie postanawia wrócić do rodzinnego kraju, od czego bezskutecznie usiłuje go odwieść jego francuska partnerka. W trakcie podróży bierze on udział w manifestacji, zostaje zatrzymany przez policję i po seansach okrutnych tortur ląduje w koloni karnej, z której udaje mu się uciec w towarzystwie Algierczyka. Ten ostatni ma mniej szczęścia, gdyż ginie po wrzuceniu przez francuską policję do Sekwany. Kiedy Emigrant poznaje inną kobietę, pragnie wierzyć w możliwość ułożenia sobie z nią udanego życia. 


Wzywa też innych do działania i wzięcia odpowiedzialności za ich los. Wówczas nadchodzi jednak kataklizm: przerwaniu ulega tama i wszyscy giną w gigantycznej powodzi, tak jakby natura również okazała się niesprawiedliwa wobec prześladowanych i cierpiących ludzi. Otóż niezależnie od tego, iż Nono odnosi się do mających miejsce za jego życia tragicznych wydarzeń, to uniwersalne przesłanie jego „akcji scenicznej” nie traci dzisiaj niczego ze swojej bolesnej aktualności.

 

Intolleranza 5

 

Stara się to teraz pokazać reżyser Benedikt von Peter, który w swojej przygotowanej w Antwerpii realizacji uczynił widzów nie tylko biernymi obserwatorami przywoływanych sytuacji, ale także ich aktywnymi uczestnikami. Już przy wejściu do teatralnego gmachu dostrzegają oni leżącą pod ścianą sylwetkę torturowanego i zakrwawionego mężczyzny.

 

Intolleranza 6

 

Następnie gromadzą się przed prowadzącymi na widownię drzwiami i po dłuższym oczekiwaniu zostają wpuszczeni na salę, na której wszystkie teatralne fotele są pokryte białym płótnem. Kiedy w pogrążonej w półmroku przestrzeni rozlegają się z głośników chóralne sekwencje, wyraźnie wytrąceni z poczucia komfortu widzowie niespokojnie rozglądają się dookoła, zupełnie nie wiedząc co ich za chwilę czeka. W pewnym momencie zostają wprowadzeni na scenę, na której znajdują się już przyjmujący różne pozy, siedzący lub leżący chórzyści, uosabiający grupy górników, emigrantów, więźniów czy rolników.


Ich indywidualne lub zbiorowe, wyrażające bunt, skargę, cierpienie albo całkowitą rezygnację interwencje jakby otaczają i często zaskakują wymieszanych z nimi, siedzących na krzesłach, szczeblach drabiny lub na podłodze widzów (scenografia Katrin Witting).

 

Intolleranza 10

 

Ci ostatni są zachęcani do kładzenia się na rozkładanych kocach, ucieleśniając w ten sposób ofiary przemocy czy rozmaitych katastrof, do przemieszczania się, zbijania w małe grupki czy manifestowania, stając się tym samym uczestnikami rozgrywających się sytuacji i epizodów. Pogrążeni w ciemnościach, otoczeni wyświetlanymi na ścianach cytatami tekstów wspomnianych autorów i rzucanymi na monitory twarzami cierpiących ofiar (Bert Zander), wymieniają między sobą niespokojne spojrzenia, wykonując czasem sprowokowane akcją sceniczną gesty.

 

Intolleranza 9

 

Atmosfera gęstnieje z minuty na minutę, a kulminacyjnym epizodem tego znoszącego granice pomiędzy wykonawcami i publicznością spektaklu-performansu jest lejąca się z góry ściana wody, jakby zatapiająca ten wypełniony prześladowaniami i cierpieniem świat, pozbawiony tolerancji, empatii i zwyczajnie ludzkich odruchów. Wspomnieć jeszcze trzeba o utożsamiających się aż do bólu ze swoimi postaciami solistach, z występującym w roli Emigranta Peterem Tantsitsem na czele, wykorzystującym skrajne rejestry głosu (przenikliwy falset!), biegającym, krzyczącym czy wspinającym się na drabinę.


W jego Towarzyszkę wciela się również niepozostawiająca nikogo obojętnym, nasycająca swój głos rozpaczą i dramatycznym wyrazem Lisa Mostin. Obok nich cały arsenał środków wokalnych i niezwykle szeroki wachlarz możliwości interpretacyjnych prezentują Tobias Lusser jako Algierczyk, Werner Van Mechelen (Torturowany) - którego filmowana na żywo zakrwawiona twarz ukazuje się za sprawą projekcji wideo na białej koszuli niesionej przez jedną z postaci - i Jasmin Jorias (Kobieta), a drugoplanowe interwencje Głosu są powierzone Chia-Fen Wu.

 

Intolleranza 7

 

Wprost niesamowitym zaangażowaniem scenicznym w nieoczywistych sekwencjach wokalnych wykazuje się miejscowy chór - postać zbiorowa - przygotowany przez Jana Schweigera. W podłodze umieszczone są metalowe kraty, przez które można dojrzeć usytuowaną pod sceną orkiestrę, wyraziście i klarownie prowadzoną przez Stefana Klingele.

 

Intolleranza 8

 

Warto bowiem zauważyć, iż szorstki i niezwykle skontrastowany, pielęgnujący serialne podejście wyrosłe ze szkoły Schönberga i bardziej wertykalny niż linearny - niekiedy też amplifikowany - język dźwiękowy Luigi Nono wymaga od dyrygenta i całego zespołu wykonawczego wyjątkowej precyzji i koncentracji. Po opuszczeniu sceny i przemieszczeniu się na widownię poruszeni widzowie-uczestnicy tkwią jeszcze przez dłuższą chwilę w ciszy, świadomi wymowy poruszającego fundamentalne problemy i pytania doświadczenia, które stało się ich udziałem.

                                                                                               Leszek Bernat