Przegląd nowości

Ostatnie kuszenie proroka - albo Perwera w operze! – „Salome“ w MET

Opublikowano: środa, 21, maj 2025 17:46

Poniekąd Salome z głową Jana Chrzciciela na tacy patronowała mojemu dzieciństwu. Wzrastałem bowiem pod obrazem o takiej ikonografii autorstwa mojej Babci z czasów jej studiów na Akademii. Może dlatego jest mi bliska Salome Richarda Straussa. To opera literacka, a więc wykorzystująca ze skrótami oryginalny tekst tragedii Oscara Wilde"a pod tym samym tytułem. 

 

Salome,MET 10

 

Stanowiła ona przejaw dekadentyzmu, a bohaterka była ucieleśnieniem perwersyjnych skłonności, w których upatruje się zastępczego ukazania związków mężołóżczych z przypisywaniem im dążenia do całkowitego podporządkowania i ostatecznego unicestwienia obiektu pożądania. Zanim zabrzmią pierwsze takty partytury, do inscenizacji w Metropolitan Opera (transmisja obejrzana 17 maja w krakowskim kinie Kijów należącym do sieci Apollo-Film) wprowadza przedakcja przy wtórze dzwonów orkiestrowych, w której przywołane zostaje dzieciństwo Salome i jej okrutne inklinacje w postaci wyładowania agresji na lalce.

 

Salome,MET 7

 

Jej sobowtórka z czasów dzieciństwa asystuje następnie odwiedzinom w lochu, w którym przetrzymywany jest Jan Chrzciciel, co każe upatrywać w przeszłości pobudek jej obecnych perwersyjnych pragnień. Na dodatek dają znać o sobie skłonności fetyszystyczne skupione wokół zdejmowania u obydwu białych pończoch. Niemiecki reżyser Claus Guth nie tylko przyswoił sobie psychoanalizę, ale inspiruje się również Szekspirowskim Hamletem, kiedy w Tańcu siedmiu zasłon bohaterka inscenizuje przed Herodem sytuacje, w których była ofiarą napastowania z jego strony, co ma obudzić w nim wyrzuty sumienia. 


Tyle, ile jest zasłon, pojawia się Salomitek będących jej  upostaciowaniami w różnym wieku, przy czym w ogóle obywa się bez samego tańca. Stawia to pod znakiem zapytania sens usilnych o niego zabiegów ze strony tetrarchy, skoro już wcześniej do niego należała. Ta psychodrama odnosi jednak skutek, bo ostatecznie Salome nie ginie zmiażdżona pod tarczami żołnierzy, gdyż wcześniej apopleksja trafia występnego ojczyma, co zapowiadają liczne znaki obecne także w literackim pierwowzorze.

 

Salome,MET 8

 

O jej doświadczeniu seksualnym, by nie powiedzieć rozwiązłości, świadczy wyuzdane zachowanie wobec zakochanego w niej Narrabotha, mające skłonić go do umożliwienia jej zejścia do podziemi. W jego roli wystąpił polski tenor Piotr Buszewski, jak reszta dworu Heroda zaopatrzony w kelnerską serwetę przerzuconą przez przedramię, choć mimo przeniesienia akcji w bliższe nam czasowo realia, nie rozgrywa się ona w restauracji „Pod Herodem“, jak to bywało w niektórych Mozartowskich spektaklach Petera Sellarsa.

 

Salome,MET 9

 

Wskutek nieodwzajemnionej miłości młodzieniec ten szybko schodzi ze sceny, popełniając z rozpaczy samobójstwo. Podobno Strauss nie darzył sympatią egocentrycznych tenorów i powierzał im niezbyt duże role (Śpiewak włoski towarzyszący porannej toalecie Księżnej Marszałkowej w Kawalerze srebrnej róży) lub osób o zgoła nikczemnym charakterze (Herod, Egistos w Elektrze). Południowoafrykański sopran Elza van den Heever postaciowo zdaje się niezbyt odpowiadać wyobrażeniom o młodej księżniczce.


Może właśnie z tego powodu, dla uwiarygodnienia przydano jej nieletnie sobowtórki? Pod względem wokalnym zwracała natomiast uwagę wielka kultura śpiewu, polegająca na delikatnym artykułowaniu dźwięków w ściszonej dynamice. Zarazem utrzymane nawet w fortissimo wysokie tony nie odznaczały się ani odrobiną wibrata, lecz cieszyły ucho w pełni wyrównaną emisją.

 

Salome,MET 11

 

Półnagi Peter Mattei jako Jan Chrzciciel imponował nie tylko posturą, ale siłą głosu wyrażającą fanatyczne nieprzejednanie proroka, które doprowadzi go do zguby. Moment samego pozbawienia go życia kompozytor zastępczo unaocznił za pomocą rozdzierających dźwięków kontrabasu, wydobywanych z jego strun pod podstawkiem.

 

Salome,MET 13

 

W finale zastąpiony zostanie swoją dosłownie odtworzoną zdekapitowaną i krwawiącą figurą oraz w podobnym stanie,  oddzieloną od niej głową, które stają się obiektami perwersyjnych praktyk ze strony Salome. Wcześlniej efektownie rozegrany został spór pomiędzy faryzeuszami i saduceuszami w formie wyszukanego kontrapunktu, przy czym, gdyby opera powstała w Polsce, pojawiłyby się zapewne zarzuty o antysemityzm. Nad tym rozbudowanym aparatem wykonawczym panował Yannick Nézet - Séguin, w starannie przemyślany sposób dozujący napięcie aż do końcowej kulminacji.

                                                                   Lesław Czapliński