Przegląd nowości

Tycjan oskarżył Salome

Opublikowano: poniedziałek, 19, maj 2025 22:15

Przed transmisją Salome z MET w Teatrze Studio w Warszawie ciekawą prelekcję wygłosił  Włodzimierz Lengauer, profesor historii starożytnej, który podważył prawdziwość mitu o tym, że córka Herodiady wymusiła na swym ojczymie ścięcie Jana Chrzciciela. Żródła w ogóle nie łączą tej dziewczyny z egzekucją ważnego proroka Chrześcijaństwa. Dowiedzieliśmy się, że to dopiero w kulturze renesansu, a konkretnie u Tycjana, przedstawiciela szkoły weneckiej, pojawia się wizualizacja tej biblijnej legendy.  

 

Salome,MET 1

 

Zimny prysznic na miłośników bajkowych opowieści nie zmniejszył jednak podziwu dla dramatu ubranego w muzykę przez Ryszarda Straussa, opartego na sztuce Oscara Wilde'a. Bo niezależnie od historycznej prawdy dzieło o nazwie Salome jest jednym z najwybitniejszych cudów operowych. Ma ono także swoją frywolną legendę, jako że najważniejszym, kulminacyjnym elementem przedstawienia jest erotyczny "taniec siedmiu zasłon", w którym owa Salome, mająca zresztą bardzo trudną i wyczerpującą partię do zaśpiewania, musi sama odtańczyć owo kuszące rozbieranie się do naga.


To z kolei stanowiło dosyć bezwzględny test, zarówno dla wokalnych kompetencji artystki, jak jej sprawności fizycznej, i wreszcie ekstremalnie pociągającego wyglądu. Zrozumiałe, że spełnienie tych wszystkich warunków wykluczało z konkurencji co najmniej połowę sopranowych solistek. Ów "taniec siedmiu zasłon" był też poważnym problemem dla choreografów i reżyserów.

 

Salome,MET 2

 

Po pierwsze nie mógł być zbyt skomplikowany  ani wyczerpujący ruchowo, ani też zbyt wulgarny, zwłaszcza w teatrach, gdzie było sporo pruderii. Pokazać gołe kobiece ciało, ale zarazem nie zgorszyć maluczkich, stanowiło poważne zadanie, o czym zabawnie opowiadało wiele śpiewaczek, w tym znakomita Alicja Dankowska. Ostatnimi czasy, kiedy nagość na scenie przestała już być specjalnym osiągnięciem ani też skandalem, zaczęto ów taniec Salome układać w sposób bardziej zawoalowany, a jeśli kuszący, to tylko symbolicznie. 


Przykładem takiego podejścia do sceny erotycznego pokuszenia był np. opisywany na tych łamach występ młodej Rosjanki Lidii Fridman na Festiwalu Maggio Musicale Fiorentino.  Również inscenizacja Metropolitan Opera zaproponowała inne, "bezpieczniejsze" rozwiązanie wizualne.  Reżyser Etienne Pluss, urodzony w Genewie w 1971 roku, który po studiach artystycznych w Berlinie zrealizował już sporo przedstawień operowych w różnych krajach, ma nawet na swym koncie Salome w Teatrze Bolszoj w Moskwie.

 

Salome,MET 3

 

Dla Nowego Jorku wykorzystał oryginalny pomysł, by "podzielić" postać córki Herodiady na siedem dziewczynek, od kilkuletniej do prawie dorosłej, i stworzył jej hipotetyczny portret charakterologiczny. Salome to straszna , rozpieszczona złośnica, niewyżyta nastolatka, szukająca najróżniejszych atrakcji, także erotycznych, szalenie zmienna w swoich upodobaniach, bo rzeczony Jochanaan, czyli Jan Chrzciciel, raz jest dla niej pociągający, raz odpychający, raz piękny i zachwycający, raz wstrętny i cuchnący.  


Ową biografię Salome reżyser pokazuje nawet w krótkich scenkach, np. gdy jako dziecko wyrywa swojej lalce rączki, nóżki , a potem z wściekłością wali jej główką o ziemię. Co wyrosło z takiej dziewczynki? To jest właśnie ta 17-letnia Salome, która co chwilę głupio się śmieje, a obsesyjne żądanie uciętej głowy Jochanaana podanej na srebrnej tacy wiąże się z pragnieniem ucałowania jego ust, gdyż za życia się na to nie zgodził.

 

Salome,MET 4

 

Transmisja satelitarna opery Straussa na cały świat, która operuje też zbliżeniami różnych szczegółów scenicznych, a także samej twarzy tytułowej bohaterki, dokładnie ilustruje właśnie ów "charakterek" bogatą mimiką. I tu problem, który też reżyser z austriacką kostiumolożką Ursulą Kudrną znakomicie ominęli, bowiem wykonawczyni roli Salome, Elza van den Heever, urodzona w Afryce Południowej 46-latka, na nastolatkę już dawno nie wygląda, jest dużą kobietą z nadwagą, ale ma głos dramatyczny, taki jak trzeba.

 

Salome,MET 5

 

Więc na scenie pojawia się owych sześć dziewcząt różnego wzrostu, identycznie ubranych, z identyczną fryzurą i niemal doskonale podobnych do siebie, oraz owa postawna Elza, która śpiewa, a nawet, jako ostatnia z grona młodocianych baletniczek, sama też tańczy. Z ceremonii rozbierania się "do naga" pozostaje tylko jeden szczegół - każda z wcześniejszych odmian Salome wchodzi do własnej tanecznej sekwencji w czarnym, żałobnym welonie, który jest zrywany z jej głowy. Cóż można powiedzieć o stronie muzycznej i wokalnej wydarzenia? 


W całości jest znakomita. Elza śpiewa zjawiskowo, choć najwyższe tony może wydają się nieco płaskie, ale to pasuje do charakteru wrednej złośnicy. Jochanaan jest rewelacyjny w wykonaniu barytona Petera Mattei. W obsadzie jest też młody, znakomicie rokujący polski tenor Piotr Buszewski, jako zakochany w Salome dowódca straży Narraboth.

 

 Salome,MET 6

 

To prawdopodobnie nasza przyszła operowa duma, następca Piotra Beczały. Na scenie pojawia się też doskonale pasujący do roli podtatusiałego Heroda Gerhard Siegel , a jego żonę Herodiadę kreuje ubrana po diabelsku na czerwono Michelle DeYoung. Orkiestrą MET wspaniale dyryguje Kanadyjczyk Yannick Nézet-Séguin. I bez golizny się obeszło.

                                                                                 Joanna Tumiłowicz

 

P.S. Dla ilustracji moja graficzna parafraza Salome Tycjana. Na tacy zamiast głowy-butelka. Ona także działa na głowę.