Muzeum Narodowe w Warszawie nie ustaje w przypominaniu osiągnięć sztuki rodzimej i promowaniu jej na cały świat. Jest to możliwe we współpracy z partnerami zagranicznymi, bo tam liczni polscy artyści pozostawili sporą część swego życia.
Nieprzypadkowo na zainteresowanie polskich muzealników zasługuje Francja, a zwłaszcza stolica kultury, jaką na przełomie XIX i XX wieku bezsprzecznie był Paryż. Pomysł, aby ukazać inspiracje artystyczne płynące z nad Sekwany poprzez udział polskich kobiet w rzeźbiarskim zaciągu jest ze wszech miar trafny. Przy okazji odsłania także feministyczny aspekt polskiej plastyki, w której płeć piękna już od dawna chciała mieć i miała wiele do powiedzenia.
Doskonale do takich poszukiwań nadawała się pracownia wybitnego rzeźbiarza Antoine Bourdelle'a, ucznia słynnego Augusta Rodina, który założył prywatną szkołę i pokierował rozwojem artystycznym ok. 500 adeptów z wielu krajów.
Polacy, a w zasadzie Polki (bo nie przyjmowano ich jeszcze wtedy do stacjonarnych uczelni na kierunek rzeźby) były na czwartym miejscu w tej międzynarodowej konkurencji, zaś sam Bourdelle okazał się przy tym postacią mającą szczególne znaczenie, gdyż dał się poznać jako aktywny orędownik dążeń Polski do niepodległości. Rzeźbiarstwo i kobiety to zatem jedna z nici przewodnich nowej wystawy prac polskich artystek działających na niwie krajowej, ale też za granicami, w początkach XX wieku.
Wystawę Kierunek Paryż. Polskie artystki z pracowni Bourdelle’a otwarto w pałacyku Królikarnia, która jest oddziałem Muzeum Narodowego w Warszawie. Tutaj zgrupowano w pewnym ścisku te prace polskich rzeźbiarek, które udało się zebrać z naszych muzeów i kolekcji prywatnych (wśród nich jest i rzeźba samego pedagoga Antoina Bourdelle'a). Choć prac na wystawie jest sporo, ale twórcom ekspozycji i kuratorce Ewie Ziembińskiej i tak nie udało się pokazać dokonań wszystkich rzeźbiarek z paryskim cenzusem z tego okresu.

Są więc artystki reprezentowane przez kilka bardzo ciekawych prac, jak np. Janina Broniewska czy Olga Niewska, są też przykłady pojedynczych rzeźb np. Miki Mickun, ale także kilka obrazów namalowanych przez Melę Muter, której paryski pedagog także udzielał lekcji. W materiałach pozostawionych przez ich profesora nie ma pełnego spisu uczniów, więc niektóre nazwiska uzyskiwało się drogą pośrednią. Trzeba też zauważyć, iż przed prywatną szkołą Bourdelle'a do Paryża zjeżdżały po naukę inne Polki np. Teofila Certowicz, Maria Gażycz czy Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, które trafiały do pracowni innych francuskich artystów. Warto tu wymienić także nazwisko Ludwiki Nitschowej, która w tym samym czasie do Paryża jeździła głównie na wykłady Marii Curie-Skłodowskiej, ale później korzystała też pośrednio z doświadczeń uczennic Bourdelle'a, a w końcu sama została pierwszą w Polsce kobietą, profesorką rzeźby na uczelni artystycznej, warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
W ten sposób możemy mówić o sztafecie pokoleń kobiet zajmujących się rzeźbą i w ogóle sztukami pięknymi, działającymi na tej niwie od połowy XIX wieku aż praktycznie do początków wieku XXI. Wystawie w Królikarni towarzyszy także bogaty program edukacyjno-popularyzacyjny, bo sama forma rzeźby jest dla tzw. przeciętnej publiczności zjawiskiem bardziej przystępnym niż inne odmiany nowoczesnej sztuki wizualnej.

Będą warsztaty, oprowadzania kuratorskie, ale także ciekawy i oryginalny program muzyczny. Np. znany pianista i kompozytor Bartek Wąsik zaprezentuje kilkakrotnie swój program Pianokrąg inspirowany właśnie rzeźbiarstwem i rzeźbiarkami, którego będzie można wysłuchać 8 czerwca, 6 lipca, 3 i 31 sierpnia o godzinie 20. Przybędzie też na specjalny Koncert na trawie Orkiestra Filharmonii Narodowej 17 sierpnia o godzinie 12 w południe. To z pewnością stworzy prawdziwie artystyczną, interdyscyplinarną atmosferę wokół pięknego obiektu o nazwie Królikarnia.
Joanna Tumiłowicz