Ambitny repertuar Opéra National de Lorraine w Nancy, francuskim mieście historycznie związanym z postacią króla Polski Stanisława Leszczyńskiego, nie pomija też pozycji o lżejszym charakterze, które - szczególnie w tym dramatycznym kontekście międzynarodowym - są przyjmowane przez publiczność z dużą wdzięcznością.
Dwa lata temu miała ona okazję bawić się podczas porywającej inscenizacji Don Pasquale Donizettiego, w zeszłym roku w świąteczny nastrój noworoczny idealnie wpisał się Kopciuszek Rossiniego, a obecnie na wspomnianej scenie króluje popularny Napój miłosny również Gaetano Donizettiego. Tytuł ten wpisuje się wprawdzie w tradycję włoskiej opera buffa, wszak warto przypomnieć, iż sam kompozytor użył w stosunku do niego określenia „melodramma giocoso”, jakby dla podkreślenia faktu, iż powierzchownie lekka i wręcz figlarna treść zawiera też bardziej romantyczne i nostalgiczne akcenty.
Znajduje to zresztą swoje odzwierciedlenie w charakteryzowaniu wszystkich postaci w warstwie muzycznej. Ów specyficzny koloryt dzieła, oczarowującego kolejne pokolenia widzów subtelnością libretta Felice Romaniego i świeżością emanującej niebywałą inwencją muzyki, doskonale wyczuł francuski reżyser David Lescot, autor prezentowanej teraz w Nancy inscenizacji. Wraz z nim pracowały nad nią także scenografka Alwyne de Dardel i kostiumolożka Mariane Delayre oraz prowadzący wysublimowaną grę świateł Paul Beaureilles.

Efektem ich owocnej współpracy jest spektakl porywający elegancją, finezją i przednim humorem, a zarazem niepozbawiony momentów wywołujących szczere wzruszenie. Już podczas uwertury dochodzą do nas ze sceny wesołe okrzyki i wybuchy śmiechu chórzystów, którzy są tutaj zaprezentowani jako cygańska wspólnota pracująca w gospodarstwie rolnym specjalizującym się w uprawie kukurydzy.

Wszyscy oni oddają się wymagającym wysiłku fizycznego obowiązkom, a zarazem niedyskretnie podglądają tworzące się pomiędzy dziewczętami i chłopcami relacje, szczególnie drwiąc sobie z nieszczęśliwie zakochanego w Adinie Nemorino. Zarówno innowacyjna scenografia, jak i pojawiające się w niej elementy (narzędzia rolnicze, worki z kukurydzą...) kreują rzeczywistość, która kojarzy się z atmosferą filmu Czas Cyganów Emira Kusturicy.
Uwagę przykuwają oryginalne i zawierające dowcipne akcenty przekształcenia owej oprawy scenograficznej, kiedy na przykład służący do składowania kukurydzy silos zamienia się w altanę muzyczną, w której pojawiają się grający na instrumentach dętych soliści, lub - w trakcie pozorowanej ceremonii ślubnej sierżanta Belcore z Adiną - w parkiet taneczny.
Ta ostatnia wstępuje na taśmę transportującą kukurydzę i zręcznie na niej balansuje, ośmieszając podążającego za nią i nieustannie tracącego równowagę niedoszłego małżonka. Chętnie się w tym towarzystwie sięga po popcorn - co w kontekście hodowli kukurydzy wydaje się rzeczą oczywistą - a przy najmniejszej niesnasce w rękach (głównie kobiet) pojawiają się - jak to u Cyganów - noże.

Atrakcyjnym zmianom poddawane są też stroje, początkowo pstrokate podczas pracy we wzmiankowanym gospodarstwie, a następnie, podczas ceremonii, eleganckie dla panów i zabawnie kiczowato-różowe dla pań, ze szczególnym wyróżnieniem sukni balowej z falbankami Adiny. Mocnym atutem omawianej realizacji jest precyzyjnie a zarazem z polotem ustawiona przez Davida Lescota gra sceniczna, którą z imponującym zaangażowaniem i spontanicznie manifestowaną radością prowadzą nie tylko soliści, ale także wykonujący drobne, wszak nadające przedstawieniu odpowiedni rytm, zadania aktorskie chórzyści.
O nagrodzonym gorącymi owacjami sukcesie omawianego przedsięwzięcia decydują jednak przede wszystkim bezbłędnie dobrani przez Matthieu Dussouilleza - dyrektora teatru w Nancy - wokaliści, z których niektórzy, w tym przede wszystkim artyści wcielający się w tworzącą uszczęśliwioną w finale parę, debiutują w swoich rolach.
Rewelacją wieczoru okazuje się być występ włoskiego tenora Matteo Desole, którego dźwięczny, plastycznie prowadzony na długim oddechu i zyskujący różnobarwne odcienie głos nadaje postaci Nemorino szczery, naturalny i wielowymiarowy, a w dodatku unikający nawet najmniejszych przerysowań charakter.

W jego czułej interpretacji słynna i zawsze przez publiczność oczekiwana, niezwykle subtelnie wykorzystująca mezza voce i eteryczne piano belcantowa Una furtiva lagrima, w dodatku rozbrzmiewająca na przedstawiającym rozgwieżdżone niebo tle, wywołuje u słuchaczy nieukrywane wzruszenie. Hiszpańska sopranistka Rocio Pérez, która cztery lata temu triumfowała już na tej scenie w roli Gildy (Rigoletto), powtarza teraz swój sukces wcielając się w Adinę. Udowadnia, że zarówno wokalnie, jak i scenicznie idealnie pasuje do portretu tej początkowo igrającej z uczuciem Nemorino i zalotnie go prowokującej, a następnie szczerze w nim zakochanej dziewczyny. Jej wirtuozeria, zjawiskowa góra skali i bezbłędna emisja w połączeniu z nieprzeciętnym temperamentem nie pozostawiają nikogo obojętnym.
Energetycznym bas-barytonem i nieprzeciętną ekspresją sceniczną uwagę utrzymuje w napięciu Mikhail Timoshenko, nadający komiczne cechy sierżantowi Belcore, ruszającemu w żołnierskim stylu i w towarzystwie swoich podwładnych na podbicie serca Adiny. I w tym przypadku chodzi również o debiut rosyjskiego artysty w tej roli. Odzianym w strój cowboya i przybywającym na rowerze - ciągnącym kryjący kolekcję cudownych eliksirów powóz - szarlatanem i znachorem, czyli doktorem Dulcamarą, jest dominujący mocnym basem i potężną sylwetką Patrick Bolleire.

Zaś uroczą, pełną życia i naturalnego wdzięku Giannettą jest dysponująca powabnym sopranem Manon Lamaison. Wszakże sukces prezentowanego w Nancy, utrzymanego w odpowiednim rytmie i pełnego polotu spektaklu również dużo zawdzięcza młodej, ale już wyróżnionej podczas paru konkursów dyrygentce Chloé Dufresne, która w przeszłości miała już okazję prowadzić realizacje omawianego arcydzieła Donizettiego.
Pod jej sugestywną i wyraźnie uskrzydlającą orkiestrę batutą wszystkie wspaniale zbalansowane grupy instrumentów grają lekko i precyzyjnie (miękkie piana drewnianych!), pozwalając delektować się dźwiękowymi detalami, pastelowym brzmieniem i wyważonymi proporcjami barw. Czuwając nad wyrafinowaną potoczystością narracji Chloé Dufresne wydobywa jednocześnie wysublimowaną urodę tej tak bardzo cenionej przez publiczność partytury.
Leszek Bernat