W ramach ostatniego koncertu Sinfonietty Cracovii zestawiono twórczość dwóch kompozytorów: pochodzącego z Dalekiego Wschodu Tan Duna oraz pozostającego pod wpływem fascynacji tamtejszą kulturą Marcela Chyrzyńskiego, wykładającego w Korei Południowej i w Japonii.

Muzyka tego krakowskiego kompozytora średniego pokolenia jest medytacyjnej natury, co nie oznacza jednak, że pozostaje wolna od bardziej dramatycznych spięć. Ukiyo-e to już cykl sześciu tak zatytułowanych utworów w dorobku tego twórcy, jak sama nazwa wskazuje nawiązujących do japońskiej sztuki barwnych drzeworytów oddających piękno świata w jego zmiennej i przemijającej postaci. Prace Utamaro, jednego z jej reprezentantów, właśnie eksponowane są w krakowskim Muzeum Narodowym. Kompozycja z roku 2012, która dała początek temu cyklowi, polega na wolno płynącej narracji ze stopniowo narastającym napięciem dwukrotnie prowadzącym do dramatycznego apogeum.
Na jej fakturę składają się efekty glissandowe i inne dyskretne środki sonorystycznej natury w zakresie artykulacji. Utwory z tej serii spaja charakterystyczne wydobywanie dźwięku, zwłaszcza w odniesieniu do kontrabasu, z lekka nawiązujące do brzmienia instrumentów japońskich. Ukiyo-e 6 to mały koncert instrumentalny podobnie jak cztery wcześniejsze, a w tym przypadku przeznaczony na skrzypce.
Z upływem czasu, pod względem wyrazowym osiąga postać, którą określić można z włoska jako molto appassionato, poprzedzając rozbudowaną kadencją solowych skrzypiec, po której następuje odcinek bardziej dynamiczny pod względem tempa, którego tok nieoczekiwanie urywa się.

Wystąpili ci sami wykonawcy, którzy dokonali prawykonania przed z górą pół rokiem, a więc skrzypek Maciej Lulek i Sinfonietty Cracovii, której na co dzień jest koncertmistrzem, oraz dyrygentka Katarzyna Tomala-Jedynak, dyrektorka muzyczną tego zespołu. Prezentacji tych utworów towarzyszyła projekcja ich graficznych pierwowzorów. Adagio pamięci Krzysztofa Pendereckiego wprost odwołuje się do materiału tematycznego „Raju utraconego“ zmarłego przed pięciu laty kompozytora,co naprzód zaznacza się w partii wiolonczeli, a następnie sekcji skrzypiec. Jego przebiegiem rządzi forma pieśniowa ABA z dramatycznym epizodem po środku. Rozlegające się kilkakrotnie punktujące pizzicato solowej wiolonczeli stanowi jakby niepokojące memento nieuchronnie zbliżającej się śmierci.
Tan Dun, chinski kompozytor zamieszkały w Stanach Zjednoczonych, zasłynął przede wszystkim jako autor oper, w tym Marca Polo łączącego tradycyjną formę z radykalnymi efektami sonorystycznymi w sposobie kształtowania partii wokalnych, oraz bardziej zachowawczego Pierwszego cesarza, powstałego bowiem na zamówienie nowojorskiej Metropolitan Opera, a także oryginalnej i odkrywczej brzmieniowo Pasji wodnej wg św. Mateusza. Modlitwa i błogosławieństwo na smyczki i idiofony reprezentowane przez gongi i wibrafon to kompozycja o wybitnie transowym charakterze, wciągająca słuchacza w głąb aury dźwiękowej sprzyjającej uwolnieniu się z poczucia upływu czasu.

Koncert wiolonczelowy „Przyczajony tygrys“, w którym do smyczków dołączają flet, harfa i tym razem membranfony, a zatem kotły i werble, oparty jest na materiale tematycznym z muzyki do filmu Przyczajony tygrys, ukryty smok w reż. Anga Lee.

Wskutek tego sprawia wrażenie luźno powiązanych ze sobą epizodów, pozbawionych wszakże ilustracyjnego odniesienia, czego nie rekompensują własne walory autonomicznej natury. Jak zawsze można było podziwiać szlachetny dźwięk wiolonczeli dobywany spod smyczka Marcina Zdunika. Na bis muzycy zagrali Kołysankę Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego z Dziecka Rosemary Romana Polańskiego. A na koniec uwaga językowa dotycząca hasła serii koncertów z muzyką filmową: dlaczego na użytek krajowych koncertów jest ono przytoczone w angielskim brzmieniu jako „Soundtrack“, podczas gdy w polszczyźnie od dawna występuje swojska „ścieżka dźwiękowa“.
Lesław Czapliński