Program koncertu Filharmonii Krakowskiej z 11 kwietnia uznać można za rodzaj muzycznego wprowadzenia do tematyki związanej z wydarzeniami Wielkiego Tygodnia. Pierwszą część wypełniły utwory pierwotnie należące do innego repertuaru, a przystosowane na potrzeby symfonicznych prezentacji. Dobrze się stało, że powraca się do neoromantycznych opracowań kompozycji Johanna Sebastiana Bacha. Wykonawstwo historyczne nie powinno wykluczać innych ich ujęć.

Do tych należą orkiestrowe transkrypcje muzyki organowej lipskiego kantora dokonane przez Leopolda Stokowskiego. W przypadku zagranej w Krakowie Chaconny dotyczy ona pierwotnie solowych skrzypiec z II Partity d-moll BWV 1004. Przypomnienie tych redakcji, wypartych przez ortodoksyjne wykonawstwo historyczne, w znacznym stopniu stanowi zasługę prowadzącego omawiany koncert Michała Klauzy (dokładnie tydzień wcześniej z Narodową Orkiestrą Polskiego Radia w Katowicach przedstawił w tym samym opracowaniu Passacaglię i fugę c-moll).

Zwracało uwagę piękne, ściszone smyczkowanie, lekka artykulacja tej grupy instrumentalnej, a także solowe ustępy fletu. Z kolei piękno Cudu Wielkopiątkowego z Parsifala Richarda Wagnera w pełni odkrywa się podczas prezentacji koncertowej, oczyszczonej z głosów wokalnych i związanych z nimi treści programowych. Przemawia piękno muzyki w jej absolutnym wymiarze, o którym w związku z symfoniką Brahmsa pisał Eduard Hanslick, skądinąd niechętny twórcy dramatu muzycznego. Podobno ustęp ten powstał pod wpływem zachwytu kompozytora na widok dokonującego się na jego oczach misterium wiosennego przebudzenia przyrody podczas pobytu w Zurychu, akurat w dniu Wielkiego Piątku 1857 roku.
Nawet nieprzychylny Wagnerowi Debussy zachwycał się tym fragmentem, pisząc: Słyszy się tu brzmienia orkiestrowe wyjątkowe i nieoczekiwane, szlachetne i potężne. Jest to jeden z najpiękniejszych pomników dźwiękowych jakie wzniesiono na wieczną chwałę muzyki. Pod batutą Michała Klauzy można było podziwiać odrealnione pianissimo sekcji skrzypiec, na tle którego rozwijał melodię obój, na który przetransponowana została partia pierwotnie należąca do Gurnemanza.

Do całkiem innego świata muzyki programowej przenieśliśmy się po przerwie, cofając się zarazem w ewangelijnej chronologii do Wielkiego Czwartku, kończącego się zdarzeniami mającymi miejsce w Ogrodzie Oliwnym. Zostało im poświęcone jedyne oratorium w dorobku Ludwiga van Beethovena, jego opus 85. Duże wrażenie wywarł na mnie młody tenor Bartosz Nowak w partii Jezusa. To wartościowy głos o znacznej rozpiętości.
Artysta z łatwością wspina się wzwyż skali, a jednocześnie ujmuje płynnymn prowadzeniem frazy. Sopran Anny Wolfinger, odtwórczyni Serafina, dobrze brzmiał w średnicy, udane były koloratury, jedynie wysokie tony wydawały się wymuszone. Tercet solistów dopełniał baryton Sebastian Szumski, ale partia Piotra jest stosunkowo niewielką. Z satysfakcją słuchało się szczegółów instrumentalnych, a więc fletu towarzyszącego arii Serafina Preist des Erlösers Güte czy głębokich fraz wiolonczeli rozlegających się w duecie tegoż i Jezusa So ruhe denn mit ganzer Schwere. Całości zabrakło jednak większego nerwu dramatycznego, w tym kontrastów dynamicznych i agogicznych, zwłaszcza w numerach dotyczących pojmania tytułowego bohatera, mimo interesującego zabiegu kompozytora, polegającego na podziale chóru na rzymskich żołnierzy i apostołów.
Lesław Czapliński