Przegląd nowości

„Śpiewacy norymberscy” w Kopenhadze: Wagner po procesie odbrązowienia

Opublikowano: sobota, 19, kwiecień 2025 20:18

Ostatnia opera Wagnera, jego jedyna komedia muzyczna, jest dla każdego teatru operowego nie lada wyzwaniem. Trzydziestu solistów, rozbudowany chór, wielka orkiestra, wymagająca scenografia – wszystko to powoduje, że nie tak często pojawia się ona na operowych scenach.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 1

 

W Kopenhadze nie grano jej dość długo, w każdym razie minęło już dwadzieścia lat od zbudowania nowego gmachu operowego, o którym mówiło się właśnie, że pozwala wykonywać te największe i najbardziej wymagające dzieła operowe, i teraz oto święcono to dwudziestolecie wystawiając Śpiewaków norymberskich. Tegoroczna premiera była możliwa dzięki współpracy z Teatro Real w Madrycie i licznym fundacjom finansującym przedstawienie. Tematami Śpiewaków norymberskich są sztuka i miłość. Obie, w wydaniu zastanym, zniewolone i przestarzałe, obie odradzające się, nowe i wolne w wersji kończącej operę.

 


 

Cech śpiewaczy Norymbergi, przedstawiciele sztuki zesztywniałej i rygorystycznej, posiadający dawne, przez wieki wycyzelowane reguły, przedstawiony jest w wersji kopenhaskiej jako grupa bardzo starych, żywcem wyjętych z lamusa indywiduów, przygłuchych, kulejących, dla których rytmy i rymy wersetów (dość skomplikowane) ważniejsze są od wyrazu, natchnienia i piękna, przeciwstawiony jest spontanicznej twórczości outsidera, rycerza Walthera von Stoltzinga.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 2

 

Miłość, będąca podmiotem handlu i interesów (Eva ma być trofeum konkursu śpiewaczego), przeciwstawiona jest spontanicznemu uczuciu, miłości „od pierwszego wejrzenia”, miłości młodej i bezgranicznej.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 3

  

Na szczęście znajduje się i mediator, mistrz szewski a zarazem wybitny „Mestersanger”, Hans Sachs (postać autentyczna, mająca swe miejsce w historii muzyki), budujący mosty pomiędzy istniejącymi sprzecznościami (zarówno w dziedzinie sztuki, jak i na polu miłosnym), tak że konflikty zostają zgrabnie rozwiązane, Walther zwycięża zarówno konkurs (swą spontaniczną pieśnią, aczkolwiek nie negującą istnienie reguł) jak i pannę młodą, wszystko kończy się tryumfalnie wspaniałą sceną zbiorową, i żaden widz nie może się czuć obojętny na ten róg obfitości pełen najwspanialszej muzyki. Wagner identyfikuje się zarówno z postacią mądrego „wieszcza”, Hansa, jak i z postacią młodego kochanka, Walthera (jak wiadomo z jego biografii sam potrafił się wcielić w obie role równocześnie).

 


 

Pokazuje również, jak w żadnej innej operze, że jest w stanie żonglować różnymi trudnymi technikami kompozytorskimi (wiele polifonicznych fragmentów) jak i stosować dawne formuły formotwórcze opery (zamknięte, wydzielone z muzycznego strumienia arie, duety, tercety a nawet przewspaniały kwintet kończący drugi akt), formuły, które skutecznie przezwyciężał w innych swych operach.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 5

 

Tak więc Śpiewacy norymberscy to opera wspaniała, filozoficzna, polemiczna, można też powiedzieć: doskonała. Współczesny widz nie może jednak zlekceważyć czarnych chmur, które zaburzają tę idyllę, nie może zapomnieć o wagnerowskiej ideologii wyższości sztuki germańskiej, nie może zapomnieć, że była to ulubiona opera Hitlera, i że podczas II Wojny Światowej grano ją w Niemczech w salach teatralnych wypełnionych po brzegi czarnymi mundurami, podczas gdy najwięksi interpretatorzy Wagnera zmuszeni byli opuścić kraj, gdzie flagi cechowe średniowiecznej Norymbergi zamieniono na las flag ze swastyką.

 


 

Reżyser kopenhaskiego (i madryckiego) przedstawienia, Francuz Laurent Pelly (rocznik 1962), bierze to wszystko pod uwagę i poddaje wagnerowskie dzieło skutecznej degermanizacji. Średniowieczna Norymberga to kupa tekturowych domków, ledwo trzymających się w szwach, którymi można rzucać i które można wykopać ze sceny, sędziowie konkursu śpiewaczego przypominają raczej weteranów wojennych, niż dumnych mistrzów, usadzeni są na krzywej platformie otoczonej walącym się betonowym murem (wszystko to przypomina powojenne ruiny niemieckich miast), a warsztat Hansa pełen jest wpół spalonych książek i manuskryptów.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 4

 

Kostiumy nazwała bym „tanimi” i codziennymi, a figury komiczne (przede wszystkich urzędnik miejski Sixtus Beckmesser, są komiczne przesadnie i niewybrednie, bijatyki pokazane na scenie wręcz wulgarne, a panorama alpejska w tle trzeciego aktu rozwinięta zostaje jak kiczowata tapeta. O ile strona wizualna przedstawienia pozostawiała wiele do życzenia, o tyle strona wokalna była wspaniałą ucztą dla słuchacza.

 

Spiewacy norymberscy Kopenhaga 6

 

Nawet najmniejsze role obsadzono wybitnymi śpiewakami – jak chociaż wspaniały duński bas, Nikolaj Elsberg, objeżdżający cały świat jako idealny Sarastro – występujący tu w kilkuminutowej roli strażnika nocnego. Królowali Duńczycy: Johan Reuter jako idealny Hans Sachs oraz młody Magnus Vigilius jako Walther, Jacob Skov Andersen jako David, Jens Søndergaard jako Kothner. Wspaniale grał jak i śpiewał Norweg Tom Erik Lie jako Beckmesser. Jako Eva wystąpiła Canadyjka Jessica Muirhead o silnym, dźwięcznym glosie. Idealnie grającą Kapela Królewską dyrygował Axel Kober. W sumie wybitne przedstawienie dajce również widzowi wiele do myslenia.

                                                                  Eva Maria Jensen