Przegląd nowości

Kuszenie losu albo Gdy teatr staje się życiem a życie teatrem…

Opublikowano: piątek, 18, kwiecień 2025 21:24

Gdyby miało dojść do ataku terrorystycznego na teatr. Zresztą był taki precedens w przypadku moskiewskiej Dubrowki, do którego prawdopodobnie nawiązano w przedstawieniu Zamach na Narodowy Stary Teatr. Narodziny narodu (scen. Jan Czapliński i Jakub Skrzywanek, reż. Jakub Skrzywanek – pierwsza premiera w roli dyrektora artystycznego tej sceny) w związku ze szturmem sił bezpieczeństwa, co doprowadziło do zwiększenia ilości ofiar, a co podnosi syn jednej z nich, nie mając pewności z czyjej ręki zginął ojciec?

 

Zamach na Stary Teatr 1

 

W tej roli nieco przerysowany Zbigniew W. Kaleta. Żałować zatem należy, iż w scenariuszu widowiska nie zajęto się dylematem, czy można w takich sytuacjach ryzykować życie zakładników i czy w imię wyższego dobra nie należy jednak podjąć negocjacji z napastnikami? 


Jak w Sądzie ostatecznym Vittoria De Siki zapowiada go głos z nieba, tak tutaj zgodnie z postępem technologicznym czas do dokonania zamachu odmierzany jest na prompterze, zamiast stanowić element zaskoczenia. A może spektakl powinien nosić tytuł Wyzwolenia, skoro się od niego rozpoczyna, a atak stanowiłby nieoczekiwaną perypetię? Na marginesie warto wspomnieć, iż Konrad Swinarski w swojej przerwanej przez tragiczną śmierć inscenizacji Hamleta planował wzięcie szturmem Starego Teatru przez wojska Fortynbrasa. 

 

 Zamach na Stary Teatr 4

 

Zresztą pomysł przerwania przedstawienia przez niespodziewany obrót wydarzeń posiada antecedencję w dramacie Sto rąk, sto sztyletów Jerzego Żurka, kiedy w trakcie mieszczańskiej dramy wdzierają się Powstańcy Listopadowi i wywiązuje się spór co do jego zasadności. Tu wybór Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego jest poniekąd samobójczy, bo po dawce wielkiej literatury siłą rzeczy następują sekwencje pod tym względem ustępujące początkowej. 


Po przerwaniu przedstawienia opuszczony zostaje ekran, na którym wyświetlane są bieżące relacje telewizyjne z mających miejsce zajść, przy czym dziennikarze, co znamienne, mylą Wyzwolenie z Dziadami. Pojawiają się wypowiedzi Andrzeja Dudy oraz Donaldów: Tuska i Trumpa wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji. Nie wiadomo, czy protagoniści polskiej sceny politycznej odmówili zagrania siebie samych, czy też w ogóle się o to do nich zwrócono?

 

Zamach na Stary Teatr 3

 

Od dawna zastanawiano się nad wpływem wywieranym przez sztukę na otaczającą rzeczywistość (zrewoltowane tłumy wylegające na miasto po spektaklach Niemej z Portici Aubera i wszczynające zamieszki, wskutek których powstała niepodległa Belgia). I na odwrót, na ile życie inspiruje sztukę? Poniekąd jest tak w ostatniej, autotematycznej sekwencji próby teatralnej, kiedy usiłuje się na tej samej scenie odtworzyć tragiczne wypadki sprzed lat, częściowo z udziałem jej realnych uczestników (Radosław Krzyżowski wykonujący wówczas rolę Konrada). Ma on powtórzyć na scenie sytuację, kiedy przyszło mu zawiadomić matkę o śmierci kolegi, a jej syna.

 Zamach na Stary Teatr 2

 

 

Przy okazji mamy do czynienia z autoironią, skoro parodiuje się jak niezręcznie ujął to w słowa zatrudniony w tym celu dramaturg. Z kolei sposób w jaki grająca Matkę Dorota Segda tworzy warianty możliwych jej reakcji stanowi prawdziwy majstersztyk aktorskiej sztuki. Jednocześnie dochodzi do dowcipnej konfrontacji pomiędzy nią i młodym adeptem w osobie Kamila Pudlika, jeśli zważy się, że poza sceną była ona do niedawna rektorką miejscowej Akademii Teatralnej za której jeszcze kadencji tenże niedawno ukończył studia. 


Szkoda, że ta sekwencja nie została poprzedzona wizją lokalną przeprowadzaną przez śledczych, która następnie znalazłaby artystyczne przetworzenie we wspomnianej próbie. Mogłaby ona z powodzeniem zastąpić drętwą scenę zgromadzenia Stowarzyszenia Rodzin Ofiar zamachu oraz szarlatańskiego seansu psychoterapeutycznego mającego uwolnić od wyniesionych wtedy urazów. To ogniwo satyryczne o wybitnie farsowym charakterze.

 

Zamach na Stary Teatr 7

 

Przywołuje narodowe upodobanie do martyrologii graniczącej z nekrofilią, co rezonuje akurat z Wyspiańskim. W tej części przedstawienia umieszczono w głębi olbrzymią lustrzaną taflę, w której odbija się publiczność. Od prezentacji spektaklu Sashy Waltz Lustrzane neurony w ramach ubiegłorocznej "Boskiej komedii" efekt ten zdaje się upowszechniać (Czerwone i czarne w Łaźni Nowej). Czyżby ją podstawiono w myśl Gogolowskiego aforyzmu: Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie?


Do pewnego stopnia omawiane widowisko rozgrywa się na planie Snu o Bezgrzesznej Jerzego Jarockiego, też łączącego wątki dokumentalne ze zgoła kabaretowymi, a traktującego właśnie o narodzinach państwa i tworzącej go wspólnoty. W czasie przerwy w Sali im. Heleny Modrzejewskiej obejrzeć można zwłoki ofiar złożone w czarnych workach, a sam antrakt niepostrzeżenie przechodzi w drugą część, gdy w foyer pod upamiętnieniem poległych, przy zapalonych zniczach rozpoczyna się wspomnienie ich, które przywodzi na myśl miesięcznice organizowane po katastrofie smoleńskiej.

 

Zamach na Stary Teatr 5

 

Znaczną urodą odznacza się obraz tańca z dmuchanymi fantomami pośród białego dymu, będący wszakże pustym znakiem, chyba że zaczniemy się w nim dopatrywać mgły sprzed piętnastu lat i metafory przerwanego lotu? A także powinowactw z finałem Wesela czy korowodem z sobowtórami w postaci lalek z Umarłej klasy, przy czym sam Kantor zostaje z nazwiska przywołany jako ten, co ze śmiercią flirtował.

 

Zamach na Stary Teatr 6

 

A może lapsus z Dziadami nie był taki przypadkowy, skoro widma wciąż zaludniają polskie imaginarium narodowe? Jak pisała Maria Janion, wybitna badaczka romantyzmu Do Europy – tak, ale z naszymi umarłymi. A swoją drogą, wobec tak zachęcającego wstępu z obiecującymi Radosławem Krzyżowskim i Dorotą Segdą w rolach Konrada i Muzy oraz pomysłowymi rozwiązaniami scenicznymi, chciałoby się obejrzeć ciąg dalszy Wyzwolenia w reżyserii Jakuba Skrzywanka…

                                                            Lesław Czapliński