Przegląd nowości

Skąd się biorą dyrektorzy teatrów

Opublikowano: poniedziałek, 12, maj 2025 06:01

Opublikowano zapis pierwszej debaty z cyklu „Lobby teatralne” w Barze Studio. Wzięło w niej udział szereg postaci, których wypowiedzi przytaczam z niewielkimi tylko skrótami, powstrzymując się na razie od komentarzy:

 

Witold Mrozek: „Zostać dyrektorem teatru w Polsce można na dwa sposoby. Można zostać dyrektorem mianowanym przez organizatora: prezydenta miasta, marszałka, ministra kultury, albo można zostać powołanym w drodze konkursu… nie muszę tu nikomu tłumaczyć, że przez bardzo długi czas w minionych latach w konkursach widziano panaceum na wszelkie bolączki teatrów repertuarowych. Szanse na przewietrzenie systemu, zmianę kształtu tych instytucji, które uważano za zastałe. Obecnie przewaliła się fala krytyki konkursów – choćby dlatego, że niezależne komisje wcale nie mają gwarancji, że kandydat wyłoniony przez nie zostanie powołany przez prezydenta czy marszałka”. 

 

Agata Siwiak: „… lepsze niż taki konkurs (ustawiany), który realizuje czyiś interes, jest po prostu mianowanie. Wszystko zależy od sytuacji, ale uważam, że jeśli samorząd ma silnego kandydata, to rozumiem, że konkursu być nie musi”.

 

Zenon Budkiewicz: „ Ostatnie zmiany w ustawie doprecyzowały ten tryb wyboru dyrektora bez konkursu. Nastąpiła pewna zmiana, dość istotna: Organizator musi podać powody, dla których odstępuje od konkursu. Obawiam się, że trudno któryś z tych sposobów wyboru bezwzględnie forsować”.

 

Tomasz Thun-Janowski: „Tam, gdzie jest ewidentny kandydat, taki, który jest ewidentnym autorytetem, albo taki, który rzeczywiście z konkretnym teatrem jest związany i zna jego specyfikę, jego problematykę, kontekst, w którym teatr funkcjonuje – wszędzie tam można odstępować od konkursów. Natomiast tam, gdzie organizator chce sprawdzić, czy ta instytucja jest w jakimś określonym ważnym momencie, w którym warto przedefiniować założenia albo sposób zarządzania tą placówką, to wówczas warto stosować konkurs”.

 


Jan Buchwald: „Kierowanie teatrem to bardzo zaszczytne, dające niekiedy ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia zajęcie. Ale przede wszystkim jest to bardzo trudny rodzaj działania zawodowego, wymagający bardzo różnych umiejętności i cech. Bo to jest i zarządzanie i organizowanie, prowadzące do celu z udziałem różnych kapitałów, z ludzkim na czele. To jest obracanie ogromnymi pieniędzmi publicznymi. To jest budowanie programu artystycznego. Pomysłu, który jest wypadkową gustu i rozpoznania publiczności. Jeśli jest to teatr z zespołem artystycznym, to pełni się też funkcje przywódcze”.

 

Zenon Budkiewicz: „Nie można zostać dyrektorem teatru wprost z ulicy. Pewne wymagania muszą istnieć, ale rzeczywiście takie multiplikowanie warunków, że musi być obowiązkowe doświadczenie dyrektorskie nie powinno być żadną normą, choć w niektórych wypadkach jest uzasadnione”. 

 

Tomasz Thun-Janowski: „Myślę, że ten system powoływania dyrektorów powinien być przede wszystkim transparentny. Im lepiej organizator sformułuje swe oczekiwania, określi, co się z daną instytucją dzieje i co się powinno z nią dziać, tym większa szansa, że ten duet organizator – dyrektor wypełni taką misję”.

 

Jan Buchwald: „Udział przedstawicieli załogi w komisjach konkursowych uważam za idiotyczny… Jeśli w komisji są pracownicy teatru, to przyszły dyrektor staje się w jakimś sensie zakładnikiem tych ludzi”.

 

Agata Siwiak: „Inna kwestia to związki twórcze. Jest stowarzyszenie dyrektorów. Jesteśmy w tym zamkniętym kręgu dyrektorów i jeden wspiera drugiego”. Mamy ZASP, który jest oderwany od ludzi mojego pokolenia. Ważnym głosem mojego pokolenia 30-40 latków są NGO-sy. Mam wrażenie, że to przedstawiciele innego sposobu zarządzania, przy znacznie mniejszych budżetach niż w instytucjach publicznych”.

 

Sławomir Pietras: Na dzisiaj to byłoby tyle. Czy szereg tych wypowiedzi odpowiada na pytanie, skąd się biorą dyrektorzy teatrów? Moim zdaniem – nie! Ale taka dyskusja jest potrzebna, konfrontacja poglądów i doświadczeń jest zasadna, a mój osobisty pogląd na tę kwestię, postaram się przedstawić już w niedalekiej przyszłości.

                                                                 Sławomir Pietras