Przegląd nowości

„Mitridate, re di Ponto” Mozarta w Opéra de Montpellier

Opublikowano: sobota, 12, kwiecień 2025 00:52

Tytułowy bohater to postać historyczna, Mitrydates VI, który jeszcze w okresie małoletniości objął tron pontyjski (w 120 p.n.e.), w związku z czym rzeczywiste rządy sprawowała jego matka. Na skutek rodzinnych spisków, mających na celu go zdetronizować, Mitrydates początkowo uciekł w góry, ale wkrótce powrócił i odsunąwszy od władzy matkę i brata-uzurpatora przejął samodzielne rządy.

Mitrydates 1

Był kontynuatorem ekspansywnej polityki zagranicznej swego ojca i zaliczał się do najgroźniejszych przeciwników Rzymu na Wschodzie, a pod jego przywództwem Pont wyrósł na potęgę wschodniego regionu Morza Środziemnego. Niezależnie od tego, że kolejne bitwy z Rzymem zakończyły się dlań porażką, to polityczne i militarne kompetencje owego króla przyniosły mu niepodważalny prestiż i zapewniły ważne miejsce w historii.

Mitrydates 2

Nic zatem dziwnego, że jego życie zainspirowało wielu twórców, w tym również Racine’a, który poświęcił przywołanemu władcy tragedię Mithridate (1673), a ta z kolei stała się podstawą wykorzystanego przez czternastoletniego Mozarta libretta Vittorio Amedeo Cigna-Santiego, trzymającego się dosyć wiernie oryginału. Mediolańska prapremiera Mitrydatesa, króla Pontu w Teatro Regio Ducal (1770) przyniosła ogromny sukces, a i w bliższych nam czasach triumfowała w tak ważnych dla sztuki lirycznej miejscach, jak festiwale w Aix-en-Provence i Salzburgu, czy teatry w Schwetzingen, Zurychu czy Londynie.


Tym trudniej jest zrozumieć rzadkie obecnie pojawianie się tej operia seria na afiszu, często uzasadniane niesłusznym stwierdzeniem, że mamy tu jakoby do czynienia z nie do końca jeszcze dojrzałą kompozycją nastolatka. Na szczęście widzowie nie ulegają tym nietrafionym opiniom, a ich entuzjastyczne reakcje wobec piękna muzyki rzeczonego dzieła mówią same za siebie, o czym się można teraz po raz kolejny przekonać w Operze w Montpellier.

Mitrydates 3

Nakreślona przez librecistę historia umieszcza zatem na pierwszym planie króla, który ruszając na wojnę z Rzymem pozostawia w stolicy swą narzeczoną, grecką księżniczkę Aspazję, nieroztropnie powierzając ją opiece swoich dwóch synów. Chodzi tu o Sifaresa i Farnacego, którzy zakochują się w niedoszłej macosze i rywalizują ze sobą o jej uczucie, tocząc jednocześnie ostry spór na planie politycznym.

Mitrydates 4

Francuska reżyserka Emmanuelle Bastet, która niedawno zaprezentowała już omawianą inscenizację w Lozannie, przyjmuje w swojej pracy nad dziełem młodego Mozarta ciekawy i odbiegający od prezentowanych w innych realizacjach punkt widzenia. Otóż na ogół eksponują one zewnętrzny kontekst opowiadanej historii, którym jest zbrojne starcie pomiędzy Mitrydatesem i Pompejuszem, rzymskim politykiem i dowódcą wojskowym. Konsekwencją takiego podejścia jest uwydatnianie przez wielu reżyserów militarnego aspektu opowieści oraz ukazywanie tytułowego protagonisty przede wszystkim jako uciekającego się do przemocy i skoncentrowanego głównie na zwalczaniu spisków i zdrady monarchy.


W książeczce programowej Bastet wyjaśnia, że w jej ujęciu ten aspekt schodzi na drugi plan, a na pierwsze miejsce wysuwa się sfera intymna całej historii. Z przyjęciem takiej perspektywy idealnie współgra oszczędna - niemalże ascetyczna - i symboliczna, w dodatku ulegająca częstym przekształceniom, scenografia Tima Northama.

Mitrydates 5

Jej głównym elementem są wznoszące się po obu stronach prawie pustej sceny schody, przesuwające się w poziomie, znikające lub wysuwające zza kulis. Przemieszczające się po nich postacie sprawiają wrażenie jakby znajdowały się w stanie ciągłego zagrożenia czy raczej fizycznej, ale przede wszystkim emocjonalnej destabilizacji. Niezwykle istotną rolę odgrywa fascynująca, a niekiedy wręcz hipnotyzująca reżyseria świetlna, subtelnie i poetycko prowadzona przez François Toureta.

Mitrydates 6

Dominuje w niej zmieniający natężenie błękit, ale pojawiają się też różne odcienie fioletu i czerwieni. Ponadto zjawiskowo są wykorzystywane zagadkowe lustrzane odbicia, odbłyski i załamania światła, otrzymywane między innymi dzięki niespodziewanie opuszczanej zasłonie, delikatnie utkanej z migoczących świecidełek. Co istotne, ta ascetyczna wizja nabiera wymiaru uniwersalnego, pozwalając w dodatku koncentrować się na motywowanych uczuciami i pragnieniami działaniach bohaterów, które są przez reżyserkę imponująco precyzyjnie pod względem aktorskim ustawione.


W sytuacji kiedy mamy do czynienia z przeplatającą arie z recytatywami narracją muzyczną, przemyślana i wciągająca gra sceniczna staje się niezwykle cennym atutem przedstawienia. Trudno też nie zachwycać się zaangażowaniem i godnym podziwu poziomem wokalnym zespołu solistów, którzy potrafią przekonująco ukazać miłosną rywalizację pomiędzy pozostającymi w toksycznej relacji członkami królewskiej rodziny.

Mitrydates 7

W interpretacji tenora Levy’ego Sekgapanego Mitrydates zatraca surowe oblicze tyrana, stając się przede wszystkim zakochanym mężczyzną, bardziej przerażonym perspektywą utraty miłości Aspazji niż autorytetu i władzy.  W będącą obiektem uczucia dwóch walczących o nią młodzieńców oraz ich ojca księżniczkę wciela się dysponująca krystalicznym i zyskującym różnorodne barwy sopranem Marie Lys, poruszająca już od pierwszej koloraturowej arii, wykonanej z precyzją i dużą dozą elegancji.

Mitrydates 8

Sifaresowi swego elastycznego i nasyconego alikwotami głosu kontratenorowego o imponująco szerokiej skali użycza Amerykanin Key’mon Murrah. Nie kryjącym swych politycznych sympatii do Rzymu Farnacesem, czyli skruszonym zdrajcą, jest chińska mezzosopranistka Hongni Wu, przejmująco ukazująca postać syna Mitrydatesa, rozdartego pomiędzy synowską lojalnością i miłością do Aspazji. Przy okazji warto zauważyć, że ciekawym zabiegiem okazuje się być powierzenie roli Farnacesa kobiecie, a tradycyjnie śpiewanej przez mezzosoprany partii Sifaresa - mężczyźnie.


Jako Ismena, córka króla Partów, którą Farnaces ma poślubić, od jak najlepszej strony prezentuje się trafnie interpretująca stany emocjonalne swej bohaterki Lauranne Oliva. A młodą i nieustannie przykuwającą uwagę publiczności obsadę po mistrzowsku uzupełniają Nicolò Balducci (królewski doradca Arbates) oraz Remy Burnens (Marzio). 

Mitrydates 9

Zgodnie z wymogami gatunku finał opery przynosi szczęśliwe zakończenie, ale reżyserka nadała mu nieco dwuznaczny wydźwięk, skreślając z tekstu libretta - ze względu na aktualny kontekst międzynarodowy - słowa „Niech żyje wojna, nigdy więcej pokoju”. Nad całością wykonania czuwa słynny kontratenor Philippe Jaroussky, stający po raz pierwszy w swojej działalności dyrygenckiej - prowadzonej równolegle z karierą wokalną - na czele współczesnej orkiestry, tzn. Orchestre National Montpellier Occitanie.

Mitrydates 10

I to z pewnością jego wokalne doświadczenia wpływają na to, z jaką uwagą, wyczuciem i precyzją maestro prowadzi solistów, zarazem bezbłędnie kształtując towarzyszącą im instrumentalną szatę dźwiękową. Odpowiednio modelowana dynamika, stylowa artykulacja i przejrzystość faktury, lekkość i wysublimowana kolorystyka czy starannie i w dogłębnie przemyślany sposób dobierane tempa składają się na wciągającą interpretację, owacyjnie przyjętą przez wyraźnie oczarowaną publiczność.

                                                                                        Leszek Bernat