Przegląd nowości

Pomiędzy programowością a absolutnym wymiarem muzyki

Opublikowano: czwartek, 03, kwiecień 2025 22:40

W takiej formułę utrzymany był piątkowy koncert krakowskich filharmoników (30 marca) pod batutą Andrieja Borejki, przedostatniego szefa tych warszawskich. Stanowił on zapowiedź jesiennego, szóstego z kolei festiwalu Szymanowski/Polska/Świat.

 

Filharmonia Krakowska 496

 

Na początek można było odnieść wrażenie wywoływania ducha Aleksandra Skriabina, który, odwołując do mechanizmów synestezji, starał się na przykład w Prometeuszu, poemacie ognia za pomocą barwnej klawiatury synchronizować ukazujące się kolory z odpowiadającymi im tonami słuchanej muzyki. Przygaszono bowiem światła wraz z pierwszym taktami Przebudzenia Jakuba Krzysztofa Pendereckiego. Od czasu prawykonania długo nie mogłem się do niego przekonać. Wobec drapieżności wcześniejszych utworów eksplorujacych rozszerzoną brzmieniowość, ten wydawał się regresem. 


Stanowi rodzaj niewielkiego poematu symfonicznego, wykorzystującego efekty sonorystyczne do celów opisowych, do pewnego stopnia ilustrujących biblijną przypowieść. Podczas omawianego wykonania wzmocniono tę tendencję wizualizacją Dariusza Gorczycy, odnoszącą się nie tyle do przebiegu muzycznego, ile ikonografii związanej z wizją tytułowego Jakuba.

 

Filharmonia Krakowska 497

 

Dyrygent wyraziście zarysował płaszczyzny narracyjne, poczynając od obsesyjnie powracających akordów blachy, na tle których rozbrzmiewają nieziemskie dźwięki okaryn (pierwotnie kompozytor uszyma wyobraźni słyszał w tej roli oceaniczne muszle), przeplatane odcinkami aleatorycznej natury, z rozlegającym pod koniec sygnałem rogów.

 

 Filharmonia Krakowska 498

 

W tym ostatnim przypadku zabrakło mi ich stopniowego cichnięcia. Inną formą występowania pierwiastka programowego jest tekst słowny. Sekwencja Jacopone de Todi w przekładzie Józefa Jankowskiego wykorzystał Karol Szymanowski w swoim 53 opusie. Piątkowa interpretacja Stabat Mater do pewnego stopnia oczyszczona została z kanonicznej tradycji wykonawczej ustanowionej przez Witolda Rowickiego oraz Stefanię Woytowicz, Krystynę Szczepańską i Andrzeja Hiolskiego, przez długi czas stanowiącej punkt odniesienia dla innych dyrygentów i solistów. 


W przeciwieństwie do ekstatycznych uniesień i estetycznej egzaltacji, ujęcie zaproponowane przez Andrieja Borejkę i zaproszonych śpiewaków: Natalię Rubiś, Evę Vogel i Huberta Zapióra, odznaczało się postulowaną już przez kompozytora wyrazową prostotą i powściągliwością. Symfonika Johannesa Brahmsa to świat muzyki absolutnej.

 

Filharmonia Krakowska 499

 

Andriej Borejko wbrew tonacji oraz tradycji balansował pomiędzy przypisywanymi II Symfonii D-dur op. 73 cechami pastoralnymi a bardziej monumentalnymi rysami, skłaniając się bardziej ku tym drugim. Jednocześnie skupił się raczej na detalach niż całościowej wizji. Obiecująco zabrzmiał poważny wstęp prowadzący do z lekkością zaintonowanego pierwszego, pogodnego tematu w Allegro non troppo.

 

Filharmonia Krakowska 500

 

W drugiej części (Adagio non troppo) kapelmistrz wyeksponował dramatyczne tremolo kwintetu smyczkowego, na tle którego rozwijają się partie drzewa już nie tak bukoliczne. Oryginalnie rozpoczyna się zwinnie pomykające Scherzo (Allegretto grazioso quasi andantino), a mianowicie od tria instrumentów dętych drewnianych. W finale (Allegro con spirito) efektownie zabrzmiały ustępy utrzymane w technice imitacyjnej. W sumie jednak nie chciało się to złożyć w konsekwentną całość, choć na przestrzeni symfonii powracały imponująco kształtowane odcinki kontrapunktycznej natury.

                                                                        Lesław Czapliński