Przegląd nowości

„Moc przeznaczenia” Verdiego w Opéra de Lyon

Opublikowano: sobota, 22, marzec 2025 05:37

Moc przeznaczenia Verdiego powstała do libretta Francesco Marii Piave według sławnego romantycznego dramatu hiszpańskiego autorstwa Angela Péreza de Saavedra: Don Alvaro, albo moc przeznaczenia. Na prośbę kompozytora wykorzystane też zostały fragmenty tłumaczenia Obozu Wallensteina Schillera.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 1

 

Problem z tą operą polega na tym, iż jest ona zbyt długa i chaotyczna - o czym przypomina w swoim przewodniku Piotr Kamiński - oraz na mnożeniu postaci, których historie i motywacje działań pozostają dla odbiorcy niezbyt jasne. Na zamówienie Opery Lyońskiej doprecyzowania teatralnych sytuacji podjął się teraz młody niemiecki reżyser Ersan Mondtag, którego niedawne realizacje w Nancy i Antwerpii (na przykład Salome), wywołały ożywione polemiki. Również i tym razem jego wizja dzieła Verdiego nie pozostawiła widzów obojętnymi, prowokując skrajnie odmienne komentarze.


Otóż punktem wyjścia jego scenicznej narracji jest sytuacja Don Alvara, ostatniego spadkobiercy królewskiego rodu Inków w Peru. Till Briegleb, dramaturg nowej produkcji w Lyonie, przypomina w książeczce programowej o tym, iż w czasie, w którym rozgrywa się akcja omawianej opery, miała wciąż jeszcze miejsce bezlitosna, oparta na niewolnictwie i przymusowej pracy eksploatacja peruwiańskich złóż kopalnianych.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 2

 

Dochodziło tam do masakrowania sprzeciwiającej się owemu wyzyskowi ludności oraz do niszczenia lokalnej kultury i kradzieży skarbów. Według autorów przedstawienia ten okrutny kontekst historyczny, związany z brutalną dominacją hiszpańską w Ameryce Łacińskiej, nadaje traktującemu o honorze i zemście dziełu wymiar zdecydowanie polityczny.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 3

 

Zaznacza się on również w drugim i trzecim akcie, kiedy przywołane są wstrząsające Europą wojny, co jest na przykład sygnalizowane w scenie, w której markietanka Preziosilla werbuje chętnych Włochów na wojnę z Niemcami. U Mondtaga przemoc dostrzegamy już w zachowaniu starego Markiza Calatravy, wzbudzającego strach u swojej córki Leonory. Przyczyną ostrych reakcji ojca jest jej uczucie do Don Alvara, uważanego przez Calatravę za nikczemnego mieszańca i przybłędę. Rezydencję starca reżyser (również autor scenografii) pokazuje jako swoiste więzienie, a zarazem fabrykę broni, w której grupa robotnic zajmuje się wytwarzaniem pocisków.


I tylko trudno zrozumieć, dlaczego zarówno owe kobiety, jak i Leonora, a także jej pokojówka Curra, noszą na głowie królicze uszy, jakby należące do akcesoriów króliczego stroju z Playboya. Niepasujące do ogólnej atmosfery rozbawienie przynosi też widok Leonory i Don Alvaro uciekających z rezydencji Calatravy w wózku górniczym.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 4

 

W akcie drugim gigantyczna scenografia odwołuje się wyraźnie do bardzo ważnego w kulturze meksykańskiej święta Dia de Muertos, które czci i honoruje zmarłych. To dlatego kolumny oberży w wiosce Hornachuelos są zbudowane z czaszek, a na ścianach widnieją sceny przedstawiające okaleczone i krwawiące ciała zmarłych, egzekucje i inne okropności wojny. Następnie oberża ta sprawnie przekształca się w klasztor, w którym przebrana za mężczyznę Leonora szuka schronienia.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 5

 

Zarówno jednak w tym obrazie, jak i w dalszych odsłonach razi niekonsekwencja w zakresie strojów (Teresa Vergho), albowiem utrzymane w średniowiecznej stylistyce ubiory chórzystów zaskakująco kontrastują ze współczesnymi kostiumami solistów. Ten pozbawiony wizualnej atrakcyjności i ponury wystrój dwóch pierwszych aktów różni się klimatem od bardziej barwnego aktu trzeciego, w którym Mondtag pokazuje nam jakiś zorganizowany w dawnym teatrze szpital polowy z pełniącym funkcję sali operacyjnej namiotem, gdzie zostaje ocalone życie rannego Alvaro.


Wreszcie w akcie czwartym powracamy częściowo do scenografii oberży, ale zanim to nastąpi rozlegnie się przeciągły i przenikliwy sygnał alarmowy. Zgodnie z intencją reżysera ma on widzom przypomnieć o horrorze, jaki się rozegrał w budynku teatru w Mariupolu, w którym w wyniku bestialskiego bombardowania przez siły rosyjskie zginęło wielu chroniących się w nim uciekinierów.  Ogólnie rzecz ujmując przeniknięta przemocą realizacja niemieckiego reżysera zawiera parę ciekawych pomysłów, ale grzeszy wspomnianymi niekonsekwencjami, przerostem formy nad treścią i często niedbale prowadzoną grą aktorską.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 6

 

Na szczęście pełnej satysfakcji dostarcza wysoki poziom muzyczny przedstawienia, co jest przede wszystkim zasługą szykującego się już do opuszczenia stanowiska dyrektora muzycznego lyońskiej placówki Daniele Rustioniego.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 7

 

Ogłoszono bowiem, że w kolejnych sezonach będzie on występował gościnnie w nowojorskiej Metropolitan Opera. W interpretacji verdiowskiego arcydzieła jego uskrzydlająca orkiestrę dyrekcja zapewnia dramaturgiczny nerw, tworząc wciągająca opowieść dźwiękową. Bezbłędnie konstruuje wieloplanową wizję, nadając całemu wykonaniu rozmach, elastyczność i potęgę kontrastów.


Jednocześnie Rustioni nieustannie poświęca uwagę każdemu z solistów, wśród których prawdziwym odkryciem okazuje się być dysponujący gęsto brzmiącym verdiowskim barytonem Ariunbaatar Ganbaatar. Użycza on swego po mistrzowsku prowadzonego głosu postaci Don Carlo. Mierzącym się z jego niesprawiedliwymi oskarżeniami Don Alvarem jest potrafiący łączyć muzykalność z doskonałą techniką Riccardo Massi.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 8

 

Leonorę zajmująco ucieleśnia pochodząca z Uzbekistanu Hulkar Sabirova, o zyskującym różnorodne barwy, zdradzającym muzyczną wrażliwość i zdolnym do przekazywania poruszających emocji głosie sopranowym. Postać ojca Gwardiana celnie portretuje weteran scen operowych Michele Pertusi, zaś Paolo Bordogna jest przekonującym Bratem Melitone.

 

Moc przeznaczenia,Lyon 9

 

Nieco metaliczny, dźwięczny i wyrazisty mezzosopran Marii Barakovej w połączeniu z odpowiednim dobieraniem środków aktorskich świetnie się sprawdza w roli Preziosilli. A występujący w skromnej partii Markiza Calatravy Rafał Pawnuk zaznacza swoją obecność za sprawą męskiego i nieco drapieżnego tembru głosu oraz bogactwa wolumenu, które w symbiozie ze scenicznym zacięciem polskiego artysty świadczą o ciekawie się rozwijającej karierze. Ponadto podobają się też Francesco Pittari (Trabucco), Jenny Anne Flory (Curra) i Hugo Santos (Chirurg) oraz doskonale zestrojony chór.

                                                                                   Leszek Bernat