Przegląd nowości

Muzyczne promenady z Sinfoniettą Cracovią i Aleną Bajewą

Opublikowano: sobota, 15, marzec 2025 09:51

Do pewnego stopnia ostatni koncert Sinfonietty Cracovii 9 marca posiadał formułę koncertu promenadowego, skoro tym razem wystąpiła ona bez dyrygenta, prowadzona od skrzypiec przez swego koncertmistrza Macieja Lulka. I w znacznej mierze z lżejszym repertuarem, który najlepiej definiuje określenie gatunkowe utworu Wolfganga Amadeusa Mozarta - divertimento - czyli z włoska rozrywka.

 

Filharmonia Krakowska 487

 

Podobnie rzecz przedstawia się z serenadami, pierwotnie wykonywanymi najczęściej w plenerze, stąd bywały przeznaczane na bardziej nośne obsady dęte. Te koncertowe oraz divertimenta Mozarta pisane na składy smyczkowe stanowią dla nich okazję dla wszechstronnego zaprezentowania swych umiejętności. W Divertimento F-dur KV 138 pożądaną jest lekka artykulacja i typowy dla klasycyzmu puls, które najpełniej doszły do głosu w finałowym Presto.


Na więcej kontrastów agogicznych, a więc różnicowanie tempa, a także operowanie barwą brzmienia, pozwolić sobie można w muzyce późnego romantyzmu. W Serenadzie e-moll op. 20 Edwarda Elgara najbardziej ujmujące było dla mnie środkowe Larghetto zagrane skupionym dźwiękiem i z pewną dozą marzycielskości, ujętej wszakże w karby wyrazowego zdyscyplinowania, bez popadania w przesadną egzaltację.

 

Filharmonia Krakowska 488

 

Utworem podobnego kalibru jest Suita G-dur Ignacego Jana Paderewskiego, przedstawiona w wersji autorskiej, niedokończonej, bez uzupełnienia o zrekonstruowany przez Sławomira Czarneckiego finał (miałem problemy z przypomnieniem sobie tego twórcy i jego identyfikację zawdzięczam p. red. Annie Woźniakowskiej).

 

 Filharmonia Krakowska 489

 

Szkoda że przestawiono ogniwa i nie wykonano na koniec Scherza o zwiewnej fakturze, a które muzycy Sinfonietty zagrali z polotem: potoczyście i z dramatycznym nerwem. Pouczające jest wysłuchanie utworów barokowych na współczesnych instrumentach z czym mieliśmy do czynienia w przypadku zagranych na wstępie Introdukcji, Arii i Presta Benedetta Marcella. Lubię w sztuce różnorodność, a nie standardowe ujednolicenie, a zatem taka konfrontacja posiada dla mnie znaczne walory. I nie zawiodłem się. 


Introdukcja zabrzmiała z właściwą sobie motoryką, w Arii ujmowało kantylenowe prowadzenie frazy, wreszcie Presto utrzymane było w delikatnej artykulacji i z kontrastami dynamicznymi. Promenady to ogniwa przeprowadzające pomiędzy Obrazkami z wystawy Modesta Musorgskiego.

 

Filharmonia Krakowska 490

 

Do pewnego stopnia taką rolę odegrał utwór Marcella, poprzedzając występ kirgiskiej skrzypaczki Aleny Bajewej, zwyciężczyni konkursów: Henryka Wieniawskiego w 2001 oraz trzy lata później Niccolò Paganiniego w Moskwie. Nie da się ukryć, iż to na nią przede wszystkim oczekiwano tego wieczora. W Krakowie artystka wybrała jako przewodnią tonację d-moll.

 

Filharmonia Krakowska 491

 

Naprzód w Koncercie BWV 1052 Johanna Sebastiana Bacha. Istnieją domniemania, że kompozytor dokonał transkrypcji na klawesyn utworu pierwotnie przeznaczonego na skrzypce. Rekonstrukcji tej hipotetycznej wersji źrodłowej dokonał m. in. Ferruccio Busoni - nie podano natomiast z czyjego opracowania korzystała solistka tego wieczora? Nadała mu zdecydowanie monumentalne zacięcie, wykraczając daleko poza formułę barokowego rozumienia tej formy i zespołowego w niej muzykowania, wysuwając się na pierwszy plan przed orkiestrę.


Celowi temu służyła również rozbudowana kadencja. Przy tej samej tonacji pozostała w młodzieńczym, nieopusowanym Koncercie skrzypcowym trzynastoletniego Felixa Mendelssohna, który osobiście wolę od słynnego e-moll op. 64 nieprzyzwoicie wręcz skupionego na swej efektowności.

 

Filharmonia Krakowska 492

 

Pierwsza część posiada pewne znamiona archaizacyjne i nasunęła mi skojarzenia z Feliksem Janiewiczem, tak że pomyślałem, iż skoro Bajewa lubi mało znane utwory, to może włączyłaby do swego repertuaru, któryś z jego utworów tego gatunku. Błyskotliwy finał utrzymany jest w stylu all'ungherese. Artystka operowała pewnym, nośnym dźwiękiem.

 

Filharmonia Krakowska 493

 

Nie mając problemów natury technicznej, mogła w pełni skupić się na stronie interpretacyjnej, wydobywając charakterystyczne zwroty melodyczne, zachowując zarazem oszczędność brzmieniową jak przystało w znacznym stopniu na ukłon w stronę klasycyzmu ze strony młodego Mendelssohna. Jednakże do zenitu wznieciła entuzjazm publiczności brawurowym wykonaniem wirtuozowskiego Kaprysu polskiego Grażyny Bacewicz opanowanego zapewne jeszcze w czasach stawania w konkursowe szranki. Może więc przyszedł czas na koncerty skrzypcowe polskiej kompozytorki?

                                                                    Lesław Czapliński