W stylowym i gościnnym wnętrzu Salonu Muzycznego w mieszkaniu wielopokoleniowej rodziny Czerny-Stefanskich odbył się kolejny koncert kameralny. Tym razem muzyką wypełniły go Panie Domu: prof. Elżbieta Stefańska i Mariko Shioya oraz ich goście: francuski flecista Jean-Pierre Menuge oraz studiujący w Krakowie młody pianista włoski Luca Faldelli. Gospodyni ze swadą słowem i grą przeprowadziła zebranych krokami menueta i poloneza przez epoki na przestrzeni trzech stuleci.

Wstępem był Menuet Jeana-Philippe'a Rameau, na którym w wersji fortepianowej, jak wyznała p. Stefańska, wychowała się, gdyż często grała go Mama Artystki - Halina Czerny-Stefańska. Tym razem wysłuchaliśmy go w oryginalnej aurze dźwiękowej na klawesynie.

W ten sposób w miejscu tym ożywają głosy przeszłości (również dosłownie, gdyż, zanim rozpoczną się występy, rozbrzmiewają Szopenowskie nagrania Zwyciężczyni pierwszego powojennego konkursu jego imienia) współistniejąc z dzisiejszym stylowym wykonawstwem dawnej muzyki zgodnie z wiedzą o jego historycznych uwarunkowaniach. Hołduje im grający na flecie prostym francuski muzyk Jean-Pierre Menuge, zarazem posiadacz z prawdziwego zdarzenia „galicyjskich“ wąsów. Z p. Stefańską zagrali Sonatę G-dur na klawesyn z towarzyszeniem fletu KV 11 dziewięcioletniego Wolfganga Amadeusa Mozarta. Pomysłową postać przybierały niektóre pasaże w otwierającym Andante, Menuet zaś odznaczał się dystyngowaną elegancją, a pole do popisu dawało obojgu artystom Allegro powtórzone w charakterze finału.
A potem przyszła kolej na Menuet i Polonez z II Suity orkiestrowej h-moll BWV 1067 Johanna Sebastiana Bacha. I tym sposobem znaleźliśmy się w świecie kroczonego. W interpretacji Elżbiety Stefańskiej usłyszeliśmy Polonez f-moll niekwestionowanego autorstwa Michała Kleofasa Ogińskiego z na przemian burzliwym i elegijnym triem.
Ta ostatnia cecha sprawiła zapewne, że temu kompozytorowi przypisuje się utrzymany w takim klimacie Polonez a-moll, spopularyzowany pod tytułem Pożegnanie Ojczyzny, choć ostatnio za twórcę uważa się Kacpra Napoleona Wysockiego, ucznia Józefa Elsnera. Clou programu okazały się zatem trzy Polonezy tego ostatniego: C-dur, G-dur i f-moll na cztery ręce, w których do klawesynu dosiadła się wychowanka muzyczna tego domu p. Mariko Shioda.

Pod ich palcami instrument ten mienił się wieloma barwami, przybierając masywne, pełne animuszu brzmienie, w triach zaś dawały znać o sobie akcenty humorystyczne. Panie wystąpiły w nie mniej stylowych od swych interpretacji toaletach, złożonych z czerni koronek w górnej ich partii i bordowych spódnic. Pianistycznego honoru dawnych mieszkańców tego domu bronił Luca Faldelli, który zagrał zarówno archaizowanego, ale i o nieco impresjonistycznej fakturze Menuet z I Sonaty c-moll op. 8 Karola Szymanowskiego, jak i Poloneza As-dur op. 53 Fryderyka Chopin, a ze zdjęć na ścianach przyglądali się jego poczynaniom wykonawcy tego utworu: Halina Czerny i Ludwik Stefańscy oraz ich gość Artur Rubinstein.
Lesław Czapliński