Po raz pierwszy moniuszkowska Halka zagrana została na Śląsku przez Operę Warszawską pod dyr. Emila Młynarskiego w roku 1920, w okresie szczytowych zmagań o polskość tego regionu, występując w Bytomiu, Gliwicach, Zabrzu, Królewskiej Hucie i Katowicach.
W tym samym mieście, dokładnie 14 czerwca 1945 roku Adam Didur zapoczątkował dzieje Opery Śląskiej premierą Halki, którą dyrygował Zbigniew Dymek (niegdysiejszy asystent Artura Toscaniniego), a reżyserował Adam Dobosz. Toteż na 10. lecie bytomskiego Teatru postanowiono również zagrać Halkę, tym razem pod muzycznym kierownictwem Zygmunta Szczepańskiego, w reżyserii Antoniego Majaka.
W 10 lat później Napoleon Siess (kierownictwo muzyczne) i Sławomir Żerdzicki (reżyseria) uczcili 20-lecie Opery Śląskiej Halką, a na 30-lecie Maria Fołtyn i Napoleon Siess również zrealizowali Halkę (1975), aby w roku 1985 kolejny jubileusz uczcić nową inscenizacją tego moniuszkowskiego dzieła i zaprezentować je w Stanach Zjednoczonych.
Również 50-lecie Opery Śląskiej uczczono Halką w reżyserii Sławomira Żerdzickiego, pod kierownictwem muzycznym Tadeusza Serafina (1995). Natomiast w roku 2005 reżyserem był Marek Weiss-Grzesiński, a w 10 lat później spektakl ten powtórzono mimo, że nie wszystkim się to podobało.
Partię tytułową śpiewało na Śląsku mnóstwo sopranów, począwszy od historycznych już nazwisk Wiktorii Calmy, Jadwigi Lachetówny, Zofii Czepielówny, następnie Maria Vardi, Janina Rozelówna, Anna Poraj, poprzez młodszą generację Stanisławy Marciniak, Anny Kościelniak, jeszcze młodsze Krystyna Kujawińska, Ewa Karaśkiewicz, Aleksandra Strugacz, Jadwiga Papiernik i najmłodsze (jak na standardy operowe) Anna Wiśniewska-Schoppa, Jolanta Wyszkowska, Maria Ziętek, Anna Lorenc, Joanna Kściuczyk i Jolanta Wagner.
Plejadę tenorów śpiewających Jontka otwierają Lesław Finze, Franciszek Arno, Wacław Domieniecki, Bogdan Paprocki, Zbigniew Platt, Sławomir Żerdzicki (nazwiska historyczne), Józef Homik, Bolesław Pawlus, Józef Kolesiński, Sylwester Kostecki (młodsza generacja) oraz według nomenklatury operowej najmłodsi: Maciej Komandera, Juliusz Niemcewicz, Janusz Wenc i Dominik Sutowicz.
W roku 2025 przypada osiemdziesiąta rocznica istnienia Opery Śląskiej. Oczywiście będzie ona uczczona kolejną nową premierą Halki. Wiadomo już, że jej reżyserię i choreografię powierzono Emilowi Wesołowskiemu. To bardzo dobry wybór. Zawsze uważałem, że profesjonalny choreograf posiada umiejętności tworzenia scenicznych elementów reżyserii.
Wesołowski potwierdził to nie tylko swymi wybitnymi choreografiami, ale również interesującymi i twórczymi inscenizacjami takich tytułów, jak Straszny dwór, Semiramida, Baron cygański, Skrzypek na dachu czy Krakowiacy i Górale. Posiada dogłębną edukację otrzymaną od takich mistrzów jak Conrad Drzewiecki i Teresa Kujawa, a w dziedzinie teatralnej współpracując z takimi reżyserami, jak Adam Hanuszkiewicz, Kazimierz Dejmek, Jerzy Gruza, Maciej Prus, Jerzy Grzegorzewski, Ryszard Peryt, Krzysztof Zanussi, czy Marek Weiss-Grzesiński. W zakresie ruchu scenicznego, konstrukcji scen zbiorowych i detali sylwetek czołowych bohaterów, współtworzył w kraju i za granicą takie spektakle, jak Madama Butterfly, Król Roger, Eugeniusz Oniegin, Don Giovanni, Aida, Cyganeria, Dama pikowa czy Andrea Chénier.
Piszę o tym dlatego, że etos Halki, naszej czołowej opery narodowej pohańbili ostatnio swymi idiotyzmami Paweł Passini w Poznaniu i Mariusz Treliński w Wiedniu i Warszawie. Temu ostatniemu sekundował jako scenograf Boris Kudlička, co powinni wziąć pod uwagę ciągle nieogłaszani jurorzy zamkniętego, ale – jak głosi stugębna plotka – już „ustawionego” konkursu na stanowisko dyrektora Opery Narodowej.
Wracając do Bytomia, kierownictwo muzyczne powierzono Piotrowi Mazurkowi, nowemu szefowi artystycznemu Opery Śląskiej, poza dyrygowaniem uprawiającemu również grę na wiolonczeli i kompozycję. Niedawno podczas spektaklu Luizy Müller obserwowałem jego pracę przy pulpicie dyrygenckim. Była interesująca, więc będziemy trzymać kciuki również za Halkę.
Począwszy od lat pięćdziesiątych uczestniczyłem w spektaklach Halki, bo miałem blisko z rodzinnego Zagłębia, najpierw jako uczeń z wycieczkami szkolnymi, potem będąc studentem i porównując je (na korzyść!) z realizacjami krakowskimi i poznańskimi. Wreszcie już w moich operowych gospodarstwach we Wrocławiu, Łodzi, Warszawie i Poznaniu ulubionymi odtwórczyniami postaci tej góralskiej dziewczyny były Halina Słoniowska i Zofia Konrad (Wrocław), Ewa Karaśkiewicz i Barbara Rusin-Knap (Łódź) oraz Hanna Rumowska i Barbara Zagórzanka (Warszawa).
A ponieważ wszedłem w etap operowego nestorstwa w służbie opery polskiej przypominam, że dwie legendarne Halki mojego całego życia, to Antonina Kawecka i Maria Fołtyn. Obie zresztą także zaczynały w Bytomiu!
Sławomir Pietras