Wycieczka po Mińsku Białoruskim zaczyna się od miejsca historycznego. Przewodnik wskazuje na „Wrota miasta” przy placu Przydworcowym. To dwa jedenastopiętrowe wieżowce zbudowane po wojnie w stylu socrealistycznym, coś jak warszawski MDM, otwierające widok na szeroki trakt prowadzący do centrum.
Potem ten sam przewodnik, który jest Polakiem, ale wyznaje, że jego dziadek się tutaj urodził, prowadzi nas do zabytkowego, ale nieczynnego kościoła w stylu neogotyckim. A potem pokazuje zamek w Mińsku, który, jak twierdzi, od samego początku służył jako więzienie.
I tu swobodny, turystyczno-wycieczkowy nastrój pryska. Przewodnik okazuje się więźniem właśnie dlatego, że podczas oprowadzania grup przyjezdnych użył niewłaściwych sformułowań, które są niebezpieczne dla państwa białoruskiego. Zabiera mu się cywilne ubranie i poddaje różnym represjom. Nie otrzymuje listów z domu, czeka na jakąś decyzję. W samotności i niepewności wymyśla sobie towarzysza niedoli – pingwina.

To jest bohater białoruskiej bajeczki, ale nie takiej zwyczajnej, dziecięcej, lecz też mającej psycho-terapeutyczne znaczenie. Książka nosi tytuł Tata i Pingwin, a napisał ją Aliaksander Wasiliewicz – białoruski przedsiębiorca i działacz społeczny, zarazem więzień polityczny, kiedyś przebywający w areszcie śledczym , w owym Zamku Piszczałowskim w Mińsku.

Skąd w repertuarze Teatru Collegium Nobilium należacym do Akademii Teatralnej w Warszawie, znalazła się taka historia? Wymyśliła ją i wyreżyserowała Victoria Yegorova, aktorka białoruska, a w Polsce zatrudniona w Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Ona zaprosiła do realizacji spektaklu podobnych jej rodaków.
Muzykę przygotował Ilya Semashkevich – muzyk, kompozytor, gitarzysta, reżyser dźwięku, producent muzyczny i performer, działający z elektronicznymi źródłami dźwięku. Ruch sceniczny oficjalnie zwany choreografią nadzorował Siarhei Dratvitski, projektant graficzny mający też kompetencje tworzenia układów tanecznych.

Kukłę pingwina wykonała projektantka lalek Victoria Mendel, zaś za aluzyjny mundur śledczego odpowiadała para Liudmila Skitovich, artystka teatru lalek i Dominika Rozkrut – projektantka mody. W postać aresztowanego przewodnika wcielił się znany z filmu i telewizji, znakomicie przygotowany aktorsko i akrobatycznie Piotr Gawron-Jedlikowski.
Złowrogim śledczym i strażnikiem więziennym był zaciągający z wschodnia Yauheni Basalai, wykształcony we Wzorowym Studiu Teatralnym PARALLEL, zaś głosu i ruchu pingwinowi użyczyła Volha Karalionak, aktorka, dramaturg, nauczycielka języka białoruskiego dla dzieci, która pracowała 12 lat w Nowym Teatrze Dramatycznym w Mińsku. Krótkie notki o twórcach spektaklu pokazują upór w dążeniu do normalnego życia wszystkich uczestników tego białoruskiego przedsięwzięcia, obrazują też rozległość i różnorodność ich talentów. Już choćby z tego powodu warto zobaczyć sztukę Pingwin.
Joanna Tumiłowicz