Przegląd nowości

„Purytanie” Belliniego w Opéra national de Paris

Opublikowano: niedziela, 02, marzec 2025 11:31

Po klęsce dwuaktowej opera seria Beatrice di Tenda (1833, Wenecja) Vincenzo Bellini opuścił swój kraj, wyruszając w podróż do Paryża i Londynu. W pierwszych z tych miast zamieszkał przy bulwarze des Italiens, przy którym znajdował się Théâtre des Italiens, uważany w tamtych czasach za najważniejszą placówkę opery włoskiej w Paryżu.

 

Purytanie,Paris 1

 

Częsta obecność Belliniego - niejednokrotnie w towarzystwie  Chopina - na prezentowanych właśnie na tej scenie spektaklach zachęciła jej dyrektora Carlo Severiniego do zamówienia u włoskiego kompozytora nowego dzieła. Zredagowania libretta podjął się również zamieszkujący w Paryżu hrabia Carlo Pepoli, przyszły profesor literatury włoskiej na londyńskim uniwersytecie. W swojej pracy inspirował się on sztuką Jacques’a-François Ancelota i Josepha-Xaviera Boniface’a (zwanego Saintine) Okrągłe głowy i kawalerowie. 


Zgodnie ze zwyczajem i wskazówkami samego Belliniego nie dotrzymał wierności oryginałowi, tworząc dosyć banalne libretto, co nie przeszkodziło w odniesieniu przez opatrzoną tytułem Purytanie (I Puritani) operze odnieść w 1835 roku triumfalny sukces.

 

Purytanie,Paris 2

 

Opowiada ona miłosną historię, rozgrywającą się w siedemnastowiecznej Anglii podczas wojny domowej, w której dążący do zapewnienia kościołowi niezależności od władzy królewskiej purytanie walczyli przeciwko prześladującym ich Stuartom. Elwira, córka zarzadzającego fortem purytanów lorda Waltera, ma z przyczyn politycznych poślubić fanatycznego purytanina Riccarda, wszak jej serce jest całkowicie oddane lordowi Arturowi, stronnikowi Stuartów.

 

Purytanie,Paris 3a

 

Po paru dramatycznych zwrotach nie zawsze konsekwentnie przeprowadzonej przez twórców opery akcji wszystko zmierza do szczęśliwego finału. W 2013 roku francuski reżyser Laurent Pelly nadał tak nakreślonej historii interesującą formę sceniczną, towarzyszącą premierze w Operze Paryskiej. Warto ją również przypomnieć i z tego względu, że wzięło w niej udział dwóch polskich wybitnych solistów: Wojtek Śmiłek w roli lorda Waltera (Gualtiero) Waltona i Mariusz Kwiecień, występujący jako Riccardo Forth. Produkcję ową wznowiono jeszcze w Paryżu w roku 2019, a teraz powróciła ona na scenę czołowej placówki operowej Francji już po raz trzeci, ciesząc się, podobnie jak wcześniej, dużym powodzeniem. 


Laurent Pelly, reżyser i zarazem kostiumolog, współpracujący przy tej okazji ze scenografką Chantal Thomas i oświetleniowcem Joëlem Adamem, nadaje swojej wizji wyraźny rys historyczny, ale zarazem przenosi ją w wymiar symboliczny, mający odzwierciedlać stan psychiczny Elwiry. To dlatego unosząca się do góry kurtyna odsłania szarą, rozległą i w znacznej mierze pustą przestrzeń, w której przemieszczają się protagoniści i chór.

 

Purytanie,Paris 4

 

W tym celowo pozbawionym plastycznej atrakcyjności obrazie głównym elementem scenografii jest osadzona na obrotówce i wyobrażająca angielski zamek szkieletowa struktura. Bohaterka nieustannie wędruje po łączących jej różne elementy metalowych kładkach i schodach. Ze składających się na ową konstrukcję prętów ukształtowany jest też w drugim akcie pokój Elwiry, przyjmujący tutaj formę klatki-więzienia, zamkowe mury czy górująca nad wszystkim wieża.

 

Purytanie,Paris 5

 

Ponadto ta cała architektoniczna dekoracja umieszczona jest na tle zmieniającego zabarwienie - w zależności od emocji protagonistów - i wypełniajacego tło ekranu. W taki prosty, ale dramaturgicznie jakże skuteczny sposób Laurent Pelly symbolizuje mentalne uwięzienie głównej bohaterki w moralnych i społecznych konwencjach, a także jej uwikłanie w polityczne konflikty, na które nie ma ona najmniejszego wpływu. Co istotne, poruszające się wewnątrz otwartej na wszystkie strony struktury postacie nie mają możliwości ukrycia się przed innymi, co nieustannie pozbawia ich momentów intymności. 


Wreszcie wspomnieć jeszcze należy o kojarzących się za sprawą postawy i gestów z kukłami chórzystach: odzianych w stylizowane suknie i bezszelestnie sunących po scenie paniach oraz noszących nieco karykaturalne hełmy żołnierzach. I tylko jeden epizod reżyser rozgrywa na niemalże zupełnie pustej scenie, umieszczając w jej głębi jedynie mały kominek, w którym płonie ogień.

 

Purytanie,Paris 6

 

Rzeczona opera znana jest z wysokich wymagań postawionych przez kompozytora wykonawcom czterech głównych ról, czyli tak zwanemu „kwartetowi z Purytanów”. Na szczęście dyrekcji Opery Paryskiej udało się skompletować prezentującą wysoki poziom obsadę, w której najjaśniejszym blaskiem świeci wybitna gwiazda wokalistyki, jaką jest Lisette Oropesa.

 

Purytanie,Paris 7

 

Ta amerykańska sopranistka pochodzenia kubańskiego elektryzuje w roli Elwiry łączeniem niebywałej muzykalności z niezawodną techniką, niezwykłą biegłością w koloraturach i wokalną elastycznością. Jej dźwięczny, krystaliczny, a także idealnie wyrównany we wszystkich rejestrach głos oraz przepięknie prowadzone i nasycone poezją legato pozwalają sugestywnie przekazywać emocjonalne stany bohaterki, w którą niegdyś wcielały się takie mistrzynie bel canta, jak Adelina Patti, Emma Albani, Marcelina Sembrich-Kochańska czy Maria Callas. 


Oropesa prezentuje w dodatku pełnię swoich możliwości aktorskich i charyzmę sceniczną, które w symbiozie z wymienionymi walorami wokalnymi pozwalają jej ukazywać stopniową ewolucję przeżyć Eliwry, od początkowej niewinności i miłosnego uniesienia, aż do prowadzącego do obłędu cierpienia. Jej fascynującym partnerem okazuje się być amerykański tenor Lawrence Brownlee, nadający wielowymiarowe, głębsze i ujmująco ludzkie rysy postaci Arturo oraz wzbudzający uznanie

 

Purytanie,Paris 8

 

wrażliwością i wirtuozerią przykuwającego uwagę śpiewu. Co ważne, wyczuwa się doskonałe porozumienie tej dwójki artystów, będące z pewnością konsekwencją ich wspólnego uczestnictwa w dokonanym niedawno nagraniu płytowym omawianej opery.

 

Purytanie,Paris 9a

 

Obok nich nie zawodzą też występujący jako Sir Giorgio Walton - ukochany wuj Elwiry - Roberto Tagliavini, dysponujący gęsto nasyconym basem, oraz wcielający się w Sir Riccardo Fortha ukraiński baryton Andrii Kymach. W pozostałych rolach pozytywne wrażenie wywierają armeński baryton-bas Vartan Gabrielian jako lord Walter (Gualtiero) Walton, mezzosopranistka Maria Warenberg w partii Henrietty - wdowy po Karolu I - oraz tongijski tenor Manase Latu, celnie ukazujący postać Sir Bruno Robertona. Jak zawsze przewybornie brzmi przygotowany przez Ching-Lien Wu chór Opery Paryskiej, a pieczę nad całym wykonaniem sprawuje włoski dyrygent Corrado Rovaris,  konsekwentnie dbający o dramaturgiczną potoczystość narracji.

                                                                                   Leszek Bernat