Wyjaśniam to mogące się wydać dziwnym zestawienie, ale znaczące dla francuskiego teatru. Wyłaniający się z morskich odmętów potwór kojarzy się przede wszystkim z Racine'owską Fedrą (według niej powstali Hipolit i Arycja Jean-Philippe‘a Rameau), a także występuje w Perseuszu Jean-Baptiste'a Lullyego.
W tragedii lirycznej Rameau Dardanus dostarcza przełomowej perypetii, przesądzając o odwróceniu niesprzyjających kochankom (tytułowemu bohaterowi i Iphise) okoliczności i ostatecznym szczęśliwym dla nich zakończeniu. Z kolei odrzucenie różdżki zniweczy czary i przywróci Dardanusowi własną postać. Związany z nią motyw powróci później w romantycznej operze francuskiej Robercie Diable Giacomo Meyerbeera.

A wszystko to przywołuję w związku z koncertowym wykonaniem Dardanusa 12 lutego w ramach festiwalu Opera Rara. To tragedia liryczna w pełnym rozkwicie, łącząca pierwiastki wokalno-instrumentalne z choreograficznymi. W Krakowie przedstawiono zrekonstruowaną, pierwotną wersję z 1739 roku. Później były jeszcze dwie redakcje (z lat: 1744 i 1760). Pomimo uprzywilejowania słowa i takiego kształtowania partii wokalnych, by nie przesłaniały jego czytelności, śpiew bywa dyskretnie koloryzowany wokalizami w duecie Wenus i Amora z alegorycznego prologu oraz pieśni Frygijki Volez, Plaisirs, volez w trzecim akcie.
Z uwagi na duży udział pierwiastka fantastycznego (wspomniany potwór morski, czarnoksiężnik Isménor) w przypadku śpiewaków przeważają niskie głosy męskie. Stąd szczególne wrażenia wywiera nieco demoniczny duet przysięgi składanej przez Teucera i Antenora Mânes plaintifs, tristes victimes!, utrzymany w formie złowieszczego unisono, a zarazem zawierający ozdobne melizmaty.
Pojawia się też tercet Snów z chórem Par un sommeil agréable oraz aria da capo tytułowego Dardanusa Puis-je à ce prix affreux vouloir sauver mes jours?, składająca się z ogniw: szybkiego, wolnego i szybkiego.

Dużą rolę w rozwoju wydarzeń odgrywa orkiestra. Nie tylko w epizodach tanecznych, ale i w odmalowywaniu scenerii (odludzie, na którym przebywa czarnoksiężnik Isménor we wstępie do drugiego aktu) i panującego klimatu z wykorzystaniem koncertujących instrumentów, czy też ilustracji przebiegu sytuacji stanowiących zwrot w akcji jak walka Dardanusa z potworem i jego pokonanie w czwartym akcie. W ustępie tym pojawiają się zatem i efekty dźwiękonaśladowcze. Z kolei w prologu popadanie w senność i uśnięcie świty Apolla znajduje wyraz w alentamente czyli zamieraniu muzycznego toku. Nie przypadkiem w partii czarnoksiężnika Isménora obsadzono Tomáša Krála, ponieważ naprawdę potrafił czarować swoim głębokim basem schodzącym do tonów oktawy wielkiej i utrzymującym je w przedłużonej fermacie.
Szczególne wrażenie w jego interpretacji wywierały śpiewane mezza voce zaklęcia Hâtez-vous; commençons nos terribles mystères, a przy tym głosem w pełni nasyconym brzmieniowo. Artyście temu przypadła ponadto partia Teucera, ojca Iphise.
Nie ustępował mu Jarosław Kitala jako Antenor, partnerując we wspomnianym duecie, a samodzielnie wykonujący utrzymaną w wolnym tempie i odznaczającą się wyjątkową ekspresją arię Monstre affreux, monstre redoutable, uważaną za jedną z najpiękniejszych jakie napisał Rameau. Główną parę kochanków tworzyli francuscy goście: Antonin Rondepierre i Sophie Junker, a jako Wenus wystąpiła Anna Zawisza.

Na wyróżnienie zasłużyła również Sylwia Olszyńska między innymi jako przywołana Frygijka. Utworzone z tej okazji orkiestrę i chór poprowadził od klawesynu Marcin Świątkowski, unikając przy tym większych kontrastów i popadania w skrajności, na przykład nadmierną żywiołowość czy podniosłość. Pozostałości stylu tragedii lirycznej będzie można jeszcze odnaleźć w deklamacyjnych ustępach oper Hectora Berlioza, a zwłaszcza w jego scenach dramatycznych jak Śmierć Orfeusza, Herminia czy Śmierć Kleopatry. Co prawda te ostatnie pisane były na potrzeby uzyskania Nagrody Rzymskiej, a więc nosiły preferowane przez jurorów odniesienia do tradycji, a co za tym idzie do pewnego stopnia znamiona epigońskie.
Lesław Czapliński