W Galerii Sztuki Średniowiecznej Muzeum Narodowego w Warszawie można obejrzeć Biblię wydrukowaną w języku łacińskim ponad 570 lat temu przez Johannesa Gutenberga. Jest to jeden z niewielu zachowanych na świecie egzemplarzy i zarazem jedyny w Polsce.
Księga, a właściwie jej dwa tomy, bo wtedy Biblia oprawiana była zazwyczaj w dwóch tomach – pierwszy obejmował 224 karty, a drugi 319 kart – należy do zbiorów Muzeum Diecezjalnego w Pelplinie. Pokaz potrwa do 23 marca br.
Wcześniejsze wydania Pisma Świętego były pisane ręcznie, ale wynalazek druku i ruchomych czcionek sprawił, że można było odtąd drukować o wiele szybciej i w większych ilościach, a to oznaczało przewrót cywilizacyjny na miarę dotąd nie wyobrażalną. Pierwszą księgą, jaką Gutenberg wydrukował była właśnie Biblia. Została ona wydana w nakładzie około 180 egzemplarzy, 150 sztuk na papierze i 30 sztuk na pergaminie.

Do dziś przetrwało 48 egzemplarzy (12 na pergaminie, 36 na papierze). Oczywiście na tym wydawnictwie się nie skończyło, ale początek wykorzystania wynalazku dotyczył własnie „Świętej Księgi Chrześcijan" i to ona jako coś niezwykle cennego i ważnego, prawie relikwia, pojawia się na licznych wizerunkach świętych kościoła, w rzeźbach i obrazach stanowiących decorum milionów ołtarzy. W Galerii Sztuki Średniowiecznej, w której obecnie jest także najprawdziwszy skarb – Biblia Gutenberga– można owe księgi zobaczyć w rękach na większości eksponatów przedstawiających świętych, ale i zwykłych ludzi, tyle, że bardziej oświeconych, bo potrafiących czytać. Na te wizerunki ksiąg w rękach ludzkich zwrócił uwagę pierwszych zwiedzających wystawę jej kurator Marcin Bogusz z Muzeum Narodowego w Warszawie. Pokazowi Biblii towarzyszy zatem tematyczna ścieżka zwiedzania poświęcona późnośredniowiecznej kulturze pisma i książce drukowanej. Spacer poprowadzi zwiedzających śladem malarskich i rzeźbiarskich wyobrażeń ksiąg, gdzie widzimy osoby czytające lub piszące, czy tylko trzymające w dłoniach ów atrybut wiedzy i wiary. Mnogość wizerunków osób z kodeksami w dłoniach i napisów na średniowiecznych obrazach uświadamia, jak ważnym przedmiotem była wówczas książka. I tu pojawia się refleksja, jak bardzo spadł i leci na dół w naszych czasach prestiż książki i w ogóle pisma drukowanego.
Zabytki w Galerii Średniowiecznej, które tworzą tę ścieżkę, od gabloty z Biblią Gutenberga poprzez całą bogatą ekspozycję artefaktów kultury średniowiecza, zostały oznaczone specjalnymi symbolami, co powinno zwrócić uwagę na ten aspekt naszej kultury. Co do samej Biblii przywiezionej do Warszawy z Pelplina, została ona gruntownie przebadana i oczywiście jest poddawana konserwacji. Powstała ona w stworzonym przez Gutenberga warsztacie w Moguncji dzięki pracy rzemieślników różnych specjalności. Papier, na którym ją wydrukowano powstał w Nadrenii. Nad dekoracją malarską pracował iluminator, który ozdobił karty różnobarwnymi inicjałami, wiciami delikatnych filigranów i czerwonymi rubrykami.

Wydrukowaną w Moguncji księgę oprawił w Lubece introligator Henryk Coster. Dzięki niemu chronią ją i zdobią deski z dębiny bałtyckiej powleczonej koźlą skórą, na której wytłoczono przedstawienia zwierząt, ornamenty roślinne, wizerunki św. Pawła oraz nazwisko introligatora. Dzięki współczesnym metodom badawczym udało się ustalić, że drewno dębowe na okładki pochodziło z lasów bałtyckiego pomorza gdańskiego. Biblia Gutenberga z Muzeum Diecezjalnego w Pelpinie należy do jednych z najcenniejszych i najciekawszych woluminów zachowanych na świecie, bowiem stanowi ona jedną z najwcześniejszych prac mogunckiego drukarza. Decydująca okazała się drobna usterka techniczna w druku: na jednej z kart pierwszego tomu, na marginesie, odbił się kształt czcionki, która musiała wypaść z mocowania. Badacze zyskali tym samym nieocenione źródło wiedzy na temat warsztatu ówczesnego drukarza. Dzieje tego zabyku były burzliwe. Jak wiele cennych muzealiów była ona szczególnie chroniona podczas ostatniej wojny. Wywieziono ją z Warszawy, trafiła aż za ocean do Kanady i po wojnie wróciła do kraju, do Pelplina. Z uwagi na wiek materiałów, z których została wykonana, można ją eksponować nie więcej niż 60 dni w roku, z niewielką ilością sztucznego światła i z dala od niebezpiecznego dla zabytków słonecznego promieniowania UV. Szczególnie wrażliwe na światło są strony bogate w elementy rękopiśmienne. Zdaniem specjalistów z Muzeum Narodowego nasz egzemplarz Biblii Gutenberga mimo jego prototypowego, jeszcze być może wstępnego etapu pracy warszatu, jest w międzynarodowym środowisku muzealników zbyt mało poznany i popularny. Światową renomę pod tym względem ma egzemplarz przechowywany w Berlinie. Jednak promocja wystawy w warszawskiej Galerii Sztuki Średniowiecznej może wzbudzić większe zainteresowanie zwiedzającyh z kraju i z zagranicy.
Joanna Tumiłowicz