Przegląd nowości

Ostatni połów w Styksie na OIOM-ie

Opublikowano: wtorek, 04, luty 2025 21:33

Aga Błaszczak (adaptacja i reżyseria) na przeciąg godziny z prostych dekoracji i rekwizytów, światła (Filip Niżyński), dymów i animacji (Patryk Leszczyński) oraz tworzonej na żywo akustyczno-elektronicznej oprawy muzyczno-dźwiękowej (Paweł Rychert) wyczarowała świat o dużej urodzie i sile scenicznego oddziaływania. Widowisko Dzień osiemdziesiąty piąty (Teatr „Groteska“ w Krakowie, premiera 1 lutego 2025 na Scenie pod Kopułą) stanowi oryginalną i swobodną adaptację opowiadania Ernesta Hemingwaya Stary człowiek i morze, przepisanego w duchu rozbudzenia wrażliwości na innych oraz otaczające nas środowisko, nie ograniczające się tylko do ludzi.

 

Dzień osiemdziesiąty 1

 

A zatem do pewnego stopnia jest ono zaledwie pretekstem, punktem wyjścia do powstania nowej, autonomicznej historii. Akcja przeniesiona została na szpitalny oddział, gdzie tytułowy bohater z literackiego pierwowzoru przebywa od prawie trzech tygodni na pograniczu życia i śmierci. Do opieki nad nim skierowany zostaje wolontariusz Pablo.

 

Dzień osiemdziesiąty 2

 

Zrazu zniecierpliwiony zachowaniami swego podopiecznego, mylącego go z Manolinem, swoim wnukiem i pomocnikiem, z czasem z coraz większą wyrozumiałością i współczuciem towarzyszy mu w tej „przeprawie przez Styks“. Mamy bowiem do czynienia z rytuałem przejścia, oswajającym z kresem istnienia, a zarazem uświadamiającym związek z innymi istotami, które wcześniej rybak tak łatwo i bezmyślnie uśmiercał, a teraz za sprawą maski zrośniętej z kostiumem poniekąd stającego się człowiekiem-rybą. Z kolei dla młodego chłopaka stanowi to inicjację do życia, które nie skupia się wyłącznie na sobie samym, ale potrafi dostrzec innych i dzielić je z nimi.


Stopniowo między postaciami, mimo różnicy wieku, wytwarza się coraz silniejsza więź. Wyłącznie w myślach wspólnie wypływają na morze i odbywają ostatni połów, lecz w przeciwieństwie do XVI Lekcji Mickiewicza nie dzieje się to poprzez pobudzenie słowem wyobraźni publiczności, lecz zostaje bezpośrednio unaocznione. Szpitalne łóżko na przeciąg chwili staje się łodzią, rozbłyski światła i blackouty przywołują grozę żywiołów z jakimi przychodzi się im zmierzyć, w tym skąpanie pośród spienionych fal w postaci malowniczo snujących się oparów dymu (scen. Joanna Kubik).

 

Dzień osiemdziesiąty 3

 

Dodatkowo wodny świat objawia się poprzez prozaiczne przedmioty jak myjka imitująca meduzę (Aqua mola, przywoływana pod tą nazwą), projekcje i podświetlane układy dłoni. Odtwórca głównego bohatera ukrywa się za imieniem Stefana oraz pod wspomnianą szeroko pojętą maską obejmującą całe ciało i pozbawiającą je ludzkich cech. Sekunduje mu Paweł Kuźma, na którym w znacznej mierze spoczywa główny ciężar prowadzenia spektaklu, a który po raz wtóry występuje w tej roli.

 

Dzień osiemdziesiąty 4

 

Na spotkaniu po premierze artysta pół żartem zapowiedział, że za 50 lat być może powróci, ale już jako Santiago czyli Stary Człowiek. Dominika Guzek odpowiedzialna była nie tylko za efekty akustyczne, zmiany w układzie sceny, wspomniane animacje dłońmi, ale na koniec poprzez nią daje znać o sobie obecność Śmierci. Inscenizacja odchodzi od litery opowiadania Hemingwaya, ale nie do końca mu się sprzeniewierza jak to często bywa w modnych obecnie dekonstrukcjach klasyki, lecz przede wszystkim czyni je bliższym wrażliwości dzisiejszych widzów.

                                                                  Lesław Czapliński