Przegląd nowości

Drzewo kosmiczne i krytyka Napoleona

Opublikowano: środa, 05, luty 2025 21:14

Kolejny koncert Łańcucha związał swymi ogniwami dwa utwory Witolda Lutosławskiego oraz dwie kompozycje antagonistyczne, spekulatywne Drzewo kosmiczne czyli Arbor cosmica Andrzeja Panufnika, oraz Odę do Napoleona Bonapartego ze słowami Byrona skomponowaną przez Arnolda Schönberga. Pierwszy z wymienionych był efektem chłodnej spekulacji konstruktywistycznej, gdzie twórca zapragnął z jednej strony ukazać swoje przywiązanie do drzew, ale posłużył się w zasadzie tylko permutacjami trzech wybranych dźwięków h-c -fis.

 

Arbor cosmica 2

 

W drugim kompozytor stworzył fresk programowy i obudował niezwykle dynamicznymi przebiegami dźwiękowymi poemat poetycki oscylujący między krytyką a fascynacją samozwańczym Cesarzem Francuzów. George Byron zawarł w słowach swoje wrażenia po abdykacji władcy, zaś wiele lat później twórca dodekafonii rozprawił się muzycznie z romantycznym tekstem, aby, jak sądzimy, zasugerować, że współczesnym dla niego naśladowcą Korsykanina jest niejaki Adolf, który podobnie starał się rozszerzyć zasięg swojego kraju na całą Europę i Rosję.


W przypadku obu tych utworów skupię się nie na założeniach formalnych kompozycji, wydumanych przez autora, tak jakby on bez pewnego schematu nie wiedział co i jak tworzyć, ale na własnych odczuciach słuchowych, bo w końcu po to orkiestra gra, po to dyrygent ją prowadzi, aby stworzyć jakiś w miarę czytelny obraz muzyczny. Nie musi być to dźwiękonaśladowczy obraz np. kury, wystrzałów armatnich czy jęków potępionych dusz, ale idący za językiem samej muzyki nastrój, abstrakt, sugestia, podziw albo niechęć.

 

Arbor cosmica 1

 

Dwunastoczęściowa wizja Arbor cosmica formalnie opierająca się na rozłożonym akordzie h-c-fis, zarówno w górę, jak w dół, w soczystym brzmieniu smyczków Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy po kierunkiem Marka Mosia, zaczęła od pewnego momentu przypominać coś, jak parafrazę „harnasiowej” pieśniczki w stylu Ej wolny ja wolny jako ptaszek polny. Najmocniej brzmienie takiej góralskiej kapeli zadźwięczało w Moderato,a gdy kontrabasista z wiolonczelami powtórzył z impetem zaiście folklorystycznym kilka razy tę samą nutę, to jego ostinato wypadło zupełnie jak góralska basetla.


I może to wynik jakiejś muzycznej sugestii, ale raz podane motywy w sposób naturalny przeniosły się, już fachowo rozczłonkowane wariacyjnie przez Panufnika, do kolejnych części utworu. Czy to bliskość gór orkiestry z Tychów, czy jakieś inne czynniki, jak choćby dobrze przyswojona intonacja za pomocą długich smyczków, doprowadziły do takiego odczucia słuchowego. Nie zmieniły tego uczone komentarze w programie festiwalu.  Z kolei w nietypowej, jakby okazjonalnej kompozycji Schönberga, wystąpił świetny solista Łukasz Hajduczenia. Znamy go z kilku kreacji w Polskiej Operze Królewskiej czy Warszawskiej Operze Kameralnej, gdzie wykazał się sprawnością aktorsko-sceniczną oraz dobrze postawionym głosem. Tu, w kompozycji dodekafonicznej nie miał zadania stricte śpiewaczego, ale musiał melodeklamować właśnie w stylu Księżycowego Pierrota.

 

Arbor cosmica 3

 

Okazało się, że jego sceniczna i muzyczna natura doskonale współgra z wymogami utworu, bo Schönberg zażyczył sobie, by recytator był „śpiewakiem o wysokim poziomie muzykalności”, ponieważ partia wymaga precyzyjnego rytmu mówionego, który pasuje do partii fortepianu (grał Radosław Kurek) i zespołu smyczkowego. Tempo w jakim należało kreować archaiczny nieco angielski tekst Byrona było zaiste bardzo pośpieszne, ale Hajduczenia nie tylko nadążał, ale potrafił niektóre głoski i całe słowa, zgodnie z partyturą rozwijać w typie operowym. Grał cały ciałem litanię pretensji do wodza – tyrana „triumfującego po rzeziach i zgonach”, który sam „oślepł a cudze łechtał źrenice”. Trzeba oczywiście wziąć poprawkę, że percepcja Napoleona u Brytyjczyków była zupełnie inna niż w Polsce. Tutaj zwycięstwa wielkiej armii niosły długo nadzieję wolności. Żołnierze gotowi byli na każdy gest wodza oddawać życie. Kult Bonapartego całkowicie odejmował rozum, tymczasem imperialne ambicje „ludożercy”, jak określali go nawet Francuzi, stały się powodem śmierci milionów. „Ten świat boży był podnóżem twoim” – wytykał mu Byron i na samym końcu Ody wymienił jedno tylko nazwisko stojące na przeciwnym biegunie, George'a Washingtona, pierwszego prezydenta i „ojca narodu amerykańskiego”, który do Konstytucji USA wprowadził Kartę Praw. Przekaz kompozycji Schönberga nie dla każdego słuchacza oczywisty ukonkretnił po zakończeniu dyrygent tłumacząc brakiem czasu fakt, że tematem był Napoleon, a nie ktoś inny, w domyśle współczesny. Kto? Inny tyran, albo inny demokrata, albo... Byle tylko za napisanie nowej Ody nie zabrał się jakiś partacz ani lizus.

                                                                   Joanna Tumiłowicz