Po wielu miesiącach starań, dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, do kolekcji Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina trafił autograf Ballady f-moll op. 52 Fryderyka Chopina. W konferencji poświęconej zakupowi rękopisu wzięła udział Hanna Wróblewska – minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autograf ten przez dekady pozostawał niedostępny dla badaczy i znany był jedynie z czarno-białych fotografii wykonanych w latach 50. XX wieku. Oryginał, zawierający pierwsze 79 taktów kompozycji, ukazuje proces twórczy Chopina – jego poprawki, skreślenia i rozwijanie idei muzycznych.

Prawdopodobnie rękopis miał pierwotnie posłużyć jako materiał dla pierwszego francuskiego wydania Ballady, jednak Chopin odrzucił go, wykorzystując jedynie jako roboczą podstawę do dalszej pracy nad utworem. Przebieg muzyczny Ballady, jak wynika z rękopisu, pierwotnie przewidziany był w innym, bardziej rozwlekłym metrum. Również fragment podstawowego tematu miał mniej oryginalny, bardziej standardowy kształt melodyczny. Zaproszeni na konferencję mieli możliwość porównania obu wersji zmienianego fragmentu utworu, z rękopisu i z oficjanego wydania nutowego dzięki obecności młodego pianisty Andrzeja Wiercińskiego, mającego już w dorobku sukces na jednym z konkursów z muzyką Fryderyka Chopina. Zagrał on też dla zebranych całą Balladę f-moll w jej ostatecznej formie. Co do rękopisu, pewne poruszenie może budzić fakt, że z przyczyn biznesowych zatajono od kogo w ostateczności Instytut kupił ów cenny zabytek. Nie jest też znana cena zapłacona za autograf, choć już podczas pokazu można było dostrzec pieczątkę NIFC-u na dole strony. A może była tam ona wcześniej? Margines kartki był też nieznacznie zbrudzony czerwonymi plamami. Znamy dziesiątki przypadków, że zakupy cennych pamiątek naszej kultury okazywały się jakimiś falsyfikatami. Jeśli chodzi o Chopina to przed kilkudziesięciu latu Towarzystwo jego imienia zakupiło przedziwną maskę pośmiertną kompozytora, wykrzywioną, bardzo zdeformowaną, prawdopodobnie uszkodzoną podczas niewprawnego zdejmowania z twarzy zmarłego. A jeszcze dawniejszą sensacją były dwukrotnie oferowane przez pewną panią listy Chopina do Delfiny Potockiej, które najpewniej owa dama sama napisała. Specjaliści mieli z nimi do czynienia w 1939 i 1945 roku.
Z całkiem nowych artefaktów wymienić należy zakupiony fortepian samego Ignacego Jana Paderewskiego, a także nosze sanitariuszy jakoby używane po bitwie pod Monte Cassino. Dzisiejsza technologia podrabiania, a także spryt oszustów daje ogromne pole do popisu różnym oferentom „pamiątek”.

Mamy nadzieję, że tak nie było w przypadku najnowszego nabytku, własnoręcznego rękopisu Ballady f-moll, jednak w procedurze jego zakupu przewidziano tylko krótką i zdawkową okazję do przeprowadzenia niezbędnych badań. Brała w nich udział ekspertka z Laboratorium Badań Archeometrycznych Uniwersytetu Warszawskiego prof. Barbara Wagner.

Mogła jedynie posłużyć się ogólnym wyglądem 4-stronicowego rękopisu i wykonać fotografie w promieniach elektromagnetycznych. Badania potwierdziły autentyczność atramentu żelazowo-galusowego używanego w czasach Chopina oraz typowego papieru nutowego z epoki. Na pytanie dziennikarza czy przewidziane są dalsze, bardziej dogłębne badania zakupionej pamiątki pani profesor Wagner odpowiedziała: Mam taką nadzieję.
Joanna Tumiłowicz