Położona na Morzu Śródziemnym Malta jest odwiedzana przez coraz liczniejsze rzesze turystów, urzeczonych malownicznymi widokami, cennymi - wpisanymi na listę światowego dziedzictwa UNESCO - zabytkami oraz przyjaznym klimatem. Przybywający z całego świata na tę małą wyspę goście zachwycają się barokowymi kościołami, pięknymi pałacami czy imponującymi fortyfikacjami.

Nie zawsze sobie jednak zdają sprawę z tego, że obejmująca cały archipelag Wysp Maltańskich Republika Malty tętni niezwykle bogatym jak na tak mały kraj życiem kulturalnym. Przede wszystkim czerpie ono z wyjątkowo ciekawych tradycji muzycznych, przywołujących nazwiska takich kompozytorów, jak Nicolo Isouard, Giuseppe Frendo czy Charles Camillieri.
Ich artystyczne sylwetki nakreśliłem już tutaj w poprzednich materiałach, do których pozwalam sobie teraz zainteresowanych czytelników odesłać. Przypomnę jedynie, że to właśnie czerpiąc z owych muzycznych tradycji Kenneth Zammit Tabona, wieloletni dyrektor pochodzącego z 1731 roku Teatru Manoel, powołał do życia w 2013 roku Valletta international Baroque Festival, obecnie jedną z ważniejszych manifestacji poświęconych muzyce dawnej.

Organizowana jest ona corocznie w styczniu, a składają się na nią rozłożone na dwa tygodnie koncerty i spektakle w wykonaniu najlepszych solistów i zespołów specjalizujących się w muzyce barokowej.

Jak zauważa Tabona, „na przestrzeni lat festiwal przekształcił też lokalną scenę muzyczną, kształtując nowe pokolenia maltańskich artystów, biegłych w wykonywaniu utworów na instrumentach barokowych w oparciu o wiedzę historyczną”. Głównym miejscem festiwalowych wydarzeń jest wspomniany Teatru Manoel, jeden z najstarszych teatrów działających w Europie. Wszakże artyści spotykają się z publicznością również w innych zabytkowych miejscach stolicy La Valletta, a także całego archipelagu.
Przenoszenie niektórych koncertów poza mury miasta pozwala przybyszom poznawać historyczne dziedzictwo wyspy, ale jednocześnie, ze względu na trudności z dotarciem do niektórych miejsc, wielu festiwalowych gości oczekiwało geograficznego „skondensowania” wydarzeń, co właśnie w tym roku miało miejsce.

I tak oto inauguracja trzynastej już edycji festiwalu (9 stycznia) odbyła się w wybudowanej w latach 1573-1577, a usytuowanej w centrum Valletty konkatedrze św. Jana (St. John’s Co-Cathedral).

Uroczyste otwarcie omawianej manifestacji stało się okazją do uczczenia trzechsetnej rocznicy śmierci włoskiego kompozytora Alessandro Scarlattiego, czemu miało służyć wykonanie jego oratorium na pięć głosów: La Giuditta. Zostało ono skomponowane w 1693 roku w Neapolu na zamówienie kardynała Pietro Ottoboniego - który osobiście zredagował doń libretto - z myślą o wykonywaniu tego dzieła na swoim dworze w Rzymie. Za kanwę rzeczonego oratorium posłużyła historia opisana w Księdze Judyty, czyli jednej z ksiąg biblijnych wchodzących w skład katolickiego kanonu Starego Testamentu. Potężna armia asyryjska, z wodzem Holofernesem na czele, usiłuje zdobyć miasto Betulia, w którym lud Izraela, powróciwszy niedawno z niewoli, decyduje się pod dowództwem najwyższego kapłana odeprzeć atak wroga.
Holofernes dociera w okolice miasta i rozpoczyna jego oblężenie. Ostatecznie po trzydziestu czterech dniach Betulia nie jest już w stanie się dłużej bronić i właśnie w tej dramatycznej sytuacji pojawia się młoda i piękna wdowa Judyta, zdecydowana sama uratować miasto. Po wieczornej modlitwie udaje się atrakcyjnie odziana do obozu Asyryjczyków i każe zaprowadzić do Holofernesa, którego następnie udaje się jej uwieść w ciągu trzech dni. Czwartego dnia, kiedy po wspólnej wieczerzy Holofernes zasypia upojony winem, Judyta ucina mu głowę, po czym wkłada ją do kosza i powraca do Betulii.

Gdy o świcie Asyryjczycy dostrzegają na murach miasta wywieszoną głowę swojego wodza, uciekają w popłochu, a wówczas Izraelici rzucają się za nimi w pogoń i brutalnie rozgramiają. Otwierające festiwal dwuczęściowe oratorium, nie respektujące jedności czasu, miejsca i akcji, świadczy o mistrzostwie Scarlattiego w łączeniu dramatycznej narracji z głębokim wyrazem muzycznym.

Charakteryzuje się ono dynamicznym współgraniem rozbudowanych arii, recytatywów i fragmentów chóralnych, które budują napięcie i podkreślają emocjonalny klimat kompozycji. Jej wykonanie powierzono prezentującemu wysoki poziom zespołowi Valletta Baroque Ensemble, który od klawesynu poprowadził Steven Devine. Nadał on całości spójne brzmienie, ale niezupełnie mu się udało zapewnić interpretacji dynamiczny przebieg, sprężystość i dramaturgiczny nerw.
Nie do końca też przekonała obsada solistów, której najsłabszym elementem okazała się śpiewająca partię Oziasa angielska sopranistka Kate Semmens, rażąca ekstrawagancką emisją i płaskim, wręcz nieprzyjemnym w odbiorze brzmieniem pozbawionego mocy głosu. Znacznie ciekawiej prezentował się sopran kreującej rolę tytułową Gillian Zammit, eksponującej szeroką paletę elementów wokalnego aktorstwa.

Przekonywającą postać sceniczną Holofernesa zbudowała też śpiewająca soczystym mezzosopranem o indywidualnej barwie Allessandra Vavasori. Ponadto nie zawiedli realizujący partię Achiora - wodza wszystkich Ammonitów - tenor Cliff Zammit Stevens oraz potrafiący dobrać odpowiednie środki wyrazu do roli Najwyższego Kapłana bas Albert Buttigieg. Warto jeszcze przy okazji przypomnieć, że wspomniany Valletta Baroque Ensemble powstał w 2012 roku, inaugurując swoją działalność koncertem z udziałem Emmy Kirby.
Od tamtej pory zespół bierze udział w prestiżowych festiwalach i organizuje w trakcie całego roku koncerty ze szczególnym naciskiem na muzykę maltańskich kompozytorów. Wystarczy tutaj chociażby wymienić nazwiska takich twórców jak Girolamo Abosa, Giuseppe Balzano czy Mikiel Ang Vella, których partytury znajdują się w archiwach katedry w Mdinie. To właśnie ów ansambl wprowadził lokalny repertuar na międzynarodową scenę, rozpoczynając działalność w 2017 roku trasą koncertową, podczas której wykonywał maltańską muzykę barokową w Madrycie, Berlinie czy Paryżu.

Następnego dnia po moim przybyciu na Maltę miałem okazję uczestniczyć w koncercie zorganizowanym w najbardziej wystawnym pomieszczeniu Muzeum Archeologicznego w Valletcie, gmachu zbudowanego w 1571 roku dla Zakonu Szpitalników św. Jana.

Złożony z utworów Johna Dowlanda program, zatytułowany Lachrimae Lyrae, tears of exile, przybrał formę dialogu pomiędzy grecką lirą (Sokratis Sinopoulos) i violami da gamba (François Joubert-Caillet - treble viola da gamba, Andreas Linos - viola da gamba tenorowa oraz Lucile Boulanger i Sarah van Oudenhove - viole da gamba basowe). Wszyscy ci artyści tworzą działający już od 2009 roku zespół L’Achéron, poruszający się w obszarach muzyki tradycyjnej, współczesnej, elektronicznej, tańca i teatru, a ponadto dążący do zacieśniania więzi pomiędzy wykonawcami i publicznością.
W złotych wiekach swojej historii owe wykorzystywane przez nich instrumenty, czyli lira i viola da gamba, były chętnie używane do wyrażania melancholii czy innych niemożliwych do opisania słowami stanów duszy. Na lirze grali też greccy muzycy w Konstantynopolu, a przeznaczony na nią repertuar naznaczony był klimatem nostalgii i tęsknoty za domem.
Zaproponowany słuchaczom program miał zatem ukazać rolę tych dwóch instrumentów zarówno w elżbietańskim, jak i bizantyjsko-osmańskim świecie, odmalowując symboliczną metamorfozę ciemności w światło i lamentu w świętowanie. Biorący w omawianym koncercie artyści wyrazili ponadto pragnienie przywołania „łez rozlewanych na całym świecie przez miliony ludzi zmuszonych do wygnania”.

Tego samego dnia wieczorem festiwalowi goście wypełnili widownię Teatru Manoel, aby podziwiać sztukę dwóch wybitnych francuskich muzyków (znanych również w Polsce): lutnisty Thomasa Dunforda i skrzypka Théotime’a Langlois de Swarte’a. Przygotowali oni program złożony z utworów Johna i Henry’ego Ecclesa, Daniela i Henry’ego Purcella oraz Nicoli Matteisa. Ów program, zatytułowany The Mad Lover (Szalony kochanek), odwoływał się do komedii wszechstronnego angielskiego dramaturga Johna Fletchera (1579-1625), mistrza dynamicznych sytuacji i wciągających fabuł. Ich bohaterkami są odważne i przedsiębiorcze postacie kobiece, gotowe do każdych wyzwań, mających na celu przechytrzenie mężczyzn.
Tytułowy kochanek to doświadczony i szczycący sie wieloma zwycięstwami żołnierz, paradoksalnie kompletnie zdezorientowany w obliczu miłosnych przygód. Świetnie skonstruowana sztuka królowała na londyńskiej scenie przez wiele lat, a jej autor ściśle współpracował z Henry Purcellem.

Nieco później powstała też nowa jej wersja, do której następnie John Eccles napisał partyturę, wypełnioną trzema maskami (czyli wstępnymi formami angielskiej formy i baletu) oraz licznymi utworami instrumentalnymi. Zaczerpnięte z niej fragmenty muzyczne, przeplatane z innymi kompozycjami, wypełniły wieczór, podczas którego Dunfort i Langlois de Swarte wznosili się na szczyty swojej sztuki, prowadząc imponujący pełnym porozumieniem dialog muzyczny. Ich niezawodne panowanie nad dźwiękową materią, lekkość i niewymuszona elegancja, a zarazem pewna zadziorność interpretacji i zawadiacka wirtuozeria zapewne nie pozostawiły nikogo obojętnym.
Zabawną formą ich podziękowania za gorące owacje było zachęcenie publiczności do wspólnego śpiewania podawanych przez obu instrumentalistów motywów. Kolejnego dnia oryginalnym wydarzeniem, przebiegającym pod hasłem Preludes and Grooves; Bach Reimagined, stało się spotkanie z triem Tenor Madness w składzie David Gordon (fortepian i klawesyn), Sandy Burnett (kontrabas) i Tom Hooper (perkusja).
Podstawą ich artystycznego projektu było odwołanie się do stwierdzenia, że muzycy barokowi często inspirowali się na wzór współczesnych jazzmanów pojedynczym pomysłem lub motywem i swobodnie improwizowali na wstępnie nakreślone tematy. Ponadto wielokrotnie powtarzane struktury melodyczne, harmoniczne czy rytmiczne są wspólne zarówno dla muzyki barokowej, jak i jazzowej.
Zachęciło to wymienionych powyżej instrumentalistów do przepuszczenia kompozycji rodziny Bachów przez filtr dźwiękowej wyobraźni współczesnego jazzu. I w takiej właśnie wersji zabrzmiały kolejno Lamento: Ach, dass ich Wassers gnug hätte Johanna Christopha Bacha, Fürchte dich nicht BMV 228 i Jezu, meine Freude BWV 227 Johanna Sebastiena Bacha oraz Cantabile z Sonaty h-moll Carla Philippa Emanuela Bacha. Usłyszeliśmy też inspirowane tymi pozycjami - a także drugą i trzecią częścią Koncertu Brandenburskiego n° 4 - kompozycje samego Davida Gordona: English Isobars i Brandy for Four.
Członkowie tria prowadzili unerwioną narrację muzyczną, nieustannie przykuwając uwagę mnogością odcieni brzmienia, pulsującymi emocjami, ciekawymi pomysłami interpretacyjnymi oraz zaskakującymi zmianami rytmicznymi czy różnicowanymi klimatami. Dwa lata temu niezapomnianych przeżyć dostarczył przejmujący koncert w Kościele Niepokalanego Poczęcia w malutkiej miejscowości Cospicua, w trakcie którego skrzypek Robert Bachara wykonał monumentalne i enigmatyczne dzieło Heinricha Ignazego Franza Bibera: Rosary Sonatas czyli Sonaty misteryjne lub różańcowe.

Tym razem polski artysta powrócił na maltański festiwal, aby zaprezentować bardzo go tutaj ceniącym słuchaczom 10 Invenzioni da Camera op. 10 Francesco Antonio Bonportiego, księdza, skrzypka i kompozytora z przełomu siedemnastego i osiemnastego wieku.
Urodził się on w 1672 roku w Trydencie i właśnie w tym mieście studiował teologię i filozofię w jezuickim seminarium, a następnie pogłębiał swoją wiedzę w Innsbrucku i Rzymie, gdzie pobierał także lekcje gry na skrzypcach u Arcangelo Corelliego. Jak przypomina w krótkim tekście - zamieszczonym w festiwalowym programie - Krzysztof Dix, w dziewiętnastym wieku cztery z kompozycji Bonportiego, których rękopisy znaleziono w Berlinie, zostały błędnie przypisane Johannowi Sebastianowi Bachowi.
Dopiero na początku dwudziestego wieku muzykolodzy ustalili prawdziwego autora tych utworów. W tym samym tekście prezentacyjnym Dix zwraca uwagę na innowacyjność i zadziwiającą nowoczesność wspomnianych inwencji, na ich autonomię stylistyczną, wyrafinowane szczegóły i formalną wolność.
Otóż wszystkie te atuty znalazły pełne odzwierciedlenie w niemalże hipnotyzującej grze Roberta Bachary, któremu bezbłędnie towarzyszyli realizujący partie basso continuo Teresa Kamińska (wiolonczela barokowa) i Marek Toporowski (klawesyn).
Grający bez nut solista po mistrzowsku zmierzył się z niezwykle wymagającą technicznie i wyrazowo materią muzyczną, wyróżniającą się bogactwem figur wirtuozowskich, szerokim wachlarzem detali i subtelności oraz delikatnych napięć i zwrotów. Podszedł do każdej z inwencji ze skupieniem, nie zapamiętując się w szybkich tempach i trzymając swoją nieposkromioną energię w ryzach, co pozwalało mu nawet w zawrotnych przebiegach zachowywać należytą precyzję i sprawować pieczę nad każdym dźwiękiem. Jego różnorodna, wielowymiarowa i eksponująca przejrzystość faktury, a tym samym wyrazista i niemalże teatralnie różnicująca poszczególne odcinki interpretacja przyjęła wymiar osobistej wypowiedzi artystycznej, docenionej przez zafascynowaną publiczność.
Nieocenionym walorem całej prezentacji była też stylowa, precyzyjna i celnie wydobywająca zróżnicowane plany muzycznej tkanki gra wiolonczelistki i klawesynisty, twórczo współpracujących z solistą, płynnie przekazujących sobie z nim kolejne motywy oraz niemalże intuicyjnie wyczuwających jego intencje.

Ten występ polskich artystów z Capelli Cracoviensis z pewnością zapisze się złotymi czcionkami w historii tegorocznego wydania omawianej manifestacji. Kolejne wydarzenie festiwalu zostało przeniesione do uroczego wnętrza Kościoła Lapsi, położonego w centrum niewielkiego kurortu St. Julian’s na wschodnim wybrzeżu Malty. Dla przybyłych do owej zabytkowej świątyni melomanów skrzypek Samuel Cutajar przygotował ciekawie skonstruowany program zatytułowany The German and Italian Baroque Worlds on the Violin. Złożyły się nań arcydzieła literatury skrzypcowej autorstwa Johanna Sebastiana Bacha, Giuseppe Tartiniego, Georga Philippa Telemanna, Pietro Locatelliego oraz Antonio Marii Montanariego.
Zamiarem młodego maltańskiego skrzypka było skonfrontowanie dwóch nierozerwalnie ze sobą związanych - w tym wypadku poprzez skrzypce - światów muzycznych: Włoch i Niemiec. Warto bowiem podkreślić, że kompozytorzy z tego pierwszego kraju wydobywali ze wzmiankowanego instrumentu naturalne piękno, oszałamiającą wirtuozerię czy zaraźliwe rytmy taneczne.

Natomiast pozostający pod włoskim wpływem kompozytorzy niemieccy zerkali raczej w stronę bardziej abstrakcyjnych konstrukcji dźwiękowych, kładąc nacisk na mistrzostwo kontrapunktu. We wszystkich wypełniających ten muzyczny poranek pozycjach Samuel Cutajar przykuwał uwagę intensywnym, ciepłym i rozwibrowanym brzmieniem swojego instrumentu oraz fantazją i swobodą gry.
Absorbował też bogatym zróżnicowaniem odcieni dynamicznych, a także dbałością o szczegóły artykulacyjne i rytmiczne. Tego samego dnia powróciliśmy do Teatru Manoel, gdzie zespół Musica Antiqua Latina pod dyrekcją Giordano Antonelliego wystąpił z oryginalnym projektem artystycznym: Claudio Monteverdi meets Abd al-Qãdir Marãghi. Polegał on na odczytaniu na nowo dzieła Il combattimento di Tancredi e Clorinda Monteverdiego, zdradzającego fascynację kompozytora Orientem i jego muzyką. Dokładniej mówiąc, mieliśmy tu do czynienia z zaproszeniem słuchaczy do swoistej podróży teatralnej do kulturowego świata wypraw krzyżowych, wypełnionej poezją i muzyką dawnej tradycji perskiej i tureckiej.
Mogliśmy zatem posłuchać muzyki sufickiej w utworach Abd al-Qãdira Marãghiego, jednego z jej najwybitniejszych przedstawicieli, przeplatanych z fragmentami arcydzieła Monteverdiego. W obu przypadkach pojawiły się wątki nieuniknionego bólu, ślepego działania i niespełnionej miłości. W obu też poruszony został topos antynomii pomiędzy miłością i śmiercią, wyrażanej przez poetów i muzyków każdej epoki uniwersalną pieśnią, wyśpiewywaną w proteście przeciwko ludzkiemu barbarzyństwu.

W interpretacji trójki solistów (tenor Safa Korkmaz - Testo, tenor Enea Sorini - Tancredi, sopranistka Hersjana Matmuja - Clorinda) oraz aktora Francesco Sali (Sheikh San’Aan) teksty Farida al-Din’Attãra of Nishapura korespondowały z fragmentami utworów Monteverdiego, Orazio Vecchiego i twórców anonimowych, składając się na wciągający kalejdoskop dźwięków, barw i emocji.

Muzyka Claudio Monteverdiego zabrzmiała również podczas koncertu szwajcarskiego zespołu Voces Sauves: Monteverdi’s Muse, mającego miejsce w zabytkowych wnętrzach Izby Handlowej w Valletcie. Ową muzą twórcy Orfeusza - studiującą i mieszkającą w jego domu - była fascynująca i tajemnicza śpiewaczka Caterina Martinelli, ulubiona artystka księcia Vincenzo Gonzagi. Zakończyła ona życie w wieku zaledwie dziewiętnastu lat, tuż przed prapremierą Ariadny, opery napisanej przez Monteverdiego właśnie z myślą o niej. Program koncertu przybyłego z Bazylei ansamblu prezentował zatem muzyczny portret śpiewaczki, przedwcześnie zmarłej, wszak nadal obecnej poprzez muzykę, którą sama zainspirowała.
Słuchaliśmy zatem kompozycji bliskich jej twórców: Cacciniego i oczywiście Monteverdiego, fragmentu opery Daphne (Chi da lacci d’Amor) Marco da Gagliano, w której Martinelli odniosła wielki sukces, czy Sestiny - Lagrime d’amante al sepolcro dell’amanta, rozdzierającego serce cyklu madrygałów, składających się na panegiryk Monteverdiego dla jego protegowanej.

Soliści zespołu Voces Suaves urzekali wyrafinowaną, zawierającą bogactwo afektów i nastrojów interpretacją kolejnych pozycji, wzbogacanych akompaniamentem violi da gamba (Giovanna Baviera) oraz frapującymi wariacjami na teorbę, na której subtelnie grał Ori Harmelin. Dużo pozytywnych wrażeń dostarczył wieczór poświęcony koncertom skrzypcowym Johanna Sebastiana Bacha, w błyskotliwej i porywającej interpretacji dwóch wybitnych wirtuozów tego instrumentu: Charliego Siema i Carmine’a Lauriego.
Swoje występy zwieńczyli oni pełnym ekspresji i wigoru wykonaniem Koncertu na dwoje skrzypiec d-moll BWV 1043. Zaś we wszystkich utworach naturalnemu i giętkiemu dialogowaniu ich instrumentów lekko i energetycznie towarzyszyła prowadzona od klawesynu przez Michaela Lausa Malta Philharmonic Orchestra.

Pełnym uroku miejscem festiwalowego świętowania okazał się Refektarz Kurii Biskupiej - w graniczącej z Vallettą Florianie - w którym można się było delektować pięknym brzmieniem violi da gamba Teodoro Baù i klawesynu Andrea Buccarelliego, pochodzących z Włoch muzyków, dość często koncertujących w Polsce z okazji różnych festiwali barokowych. Tym razem mieli oni okazję demonstrować wysoki poziom swojej sztuki w sonatach Arcangelo Corelliego i Georga Friedricha Haendla.
Ostatnie wydarzenie, w jakim dane mi było uczestniczyć podczas tegorocznej edycji Valletta Baroque Festival, fascynująco połączyło muzykę dawną ze współczesną choreografią, opracowaną przez izraelską artystkę Inbal Oshman. Oto bowiem w częściowo pogrążonej w ciemnościach głębi sceny rozbrzmiewało Stabat Mater Giovanniego Battisty Pergolesiego z udziałem dwóch solistek: sopranistki Gillian Zammit i mezzosopranistki Hannah Poulson oraz miejscowego Valletta Baroque Ensemble. Ta głęboko przejmująca kompozycja została przez Oshman wykorzystana do stworzenia elektryzującej ekspresją choreograficznej opowieści o uniwersalnych aspektach macierzyństwa.
Posłużyła też do eksplorowania nierozerwalnie powiązanej z tym stanem wrażliwości i czułości, a to wszystko w oparciu o biblijną historię Maryi, ale także historie innych mitycznych matek, takich jak na przykład hidunska Kali, bogini czasu i śmierci, pogromczyni demonów i sił zła.
Tę choreograficzną kreację, powstałą podczas pobytu Inbal Oshman na rezydencji w indyjskiej Attakkalari Dance Compagny i od tamtej pory z powodzeniem zaprezentowaną już w wielu krajach, w porywającym stylu realizowały w Valletcie cztery młode tancerki: Ilana Bellahsen, Inbar Buchbinder, Aya Degani i Julie Marie Morest. I tak oto po raz kolejny cieszący się niesłabnącym prestiżem festiwal, pod innowacyjną i kreatywną dyrekcją Kennetha Zammit Tabony, nie zawiódł pokładanych w nim przez licznych gości oczekiwań i potwierdził swoją mocną pozycję w międzynarodowym pejzażu muzyki barokowej.
Leszek Bernat