Przegląd nowości

Dramaty na naszych oczach – „Carmen” w reżyserii Martina Kušeja

Opublikowano: środa, 22, styczeń 2025 13:51

Człowiek żyje w nieustannej podróży – w drodze do poznania siebie, zrozumienia innych, a czasem także w ucieczce od własnych słabości. Opera Carmen w reżyserii Martina Kušeja, wystawiona 27 grudnia 2024 roku w Staatsoper Berlin, staje się zwierciadłem tej podróży. Ukazuje, jak nasze decyzje, emocje i pragnienia mogą prowadzić zarówno do wolności, jak i do zguby.

Carmen,Berlin 1

Wyjazd na to przedstawienie był dla mnie wyjątkowym wydarzeniem. Pojechaliśmy w pięcioosobowej grupie przyjaciół, w tym z moją chrześnicą Joasią, dla której była to pierwsza wizyta w operze, a zarazem prezent na 18 urodziny. Wspólne przeżywanie spektaklu i późniejsze rozmowy przyniosły wiele różnych spojrzeń na przedstawienie. Każde z nich ubogacało nasze doświadczenie i skłaniało do głębszej refleksji nad sztuką i życiem. Już otwierająca scena wstrząsa.

Carmen,Berlin 2

Egzekucja mężczyzny, którego zwłoki spoczywają na kolanach sponiewieranej kobiety, która zdaje się dźwigać ciężar świata na swoich barkach. Wkrótce dowiadujemy się, że to Don José i Micaëla. To obraz brutalności losu i bezsilności wobec przeznaczenia. Ostatnia scena, gdy Don José zabija Carmen, rozgrywa się na pustej scenie, w otoczeniu tłumu ludzi w białych kostiumach. Tłum – bierny, choć obecny, przypomina chocholi taniec Wyspiańskiego: „duża by już mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć”. To obraz nas samych – niezdolnych do reakcji na krzywdę i niesprawiedliwość. 


Reżyser, posługując się oszczędną, ale sugestywną scenografią autorstwa Jensa Kiliana, stworzył przestrzeń, w której każdy detal miał znaczenie. Kostiumy Heidi Hackl i reżyseria świateł Reinharda Trauba potęgowały napięcie. Czerwony szal, symbolizujący śmierć i nieuchronność losu, pojawiał się w kluczowych momentach, prowadząc bohaterów – i widzów – przez labirynt emocji.

Carmen,Berlin 3

Akcja została osadzona w nieokreślonym, współczesnym kontekście. Garnizon wojskowy zderzał się z fabrycznym zgiełkiem i światem biznesowym, który reprezentowała Micaëla. Jej postać, grana przez Clarę Nadeshdin, była jedną z najbardziej przejmujących interpretacji tej bohaterki, jakie widziałem. Micaëla została ukazana jako silna, współczesna kobieta – pewna siebie i świadoma swoich celów.

Carmen,Berlin 4

Jej czarny kostium, elegancja świata biznesu, nie tylko podkreślał jej charakter, ale też nadawał klasycznej roli nowy wymiar psychologiczny. Każda z postaci odbywała w tej inscenizacji swoją podróż. Carmen, w interpretacji Gaëlle Arquez, była ikoną wolności – ale wolności rozumianej jako ucieczka przed zaangażowaniem i emocjonalnym ryzykiem. Jej potrzeba autonomii była sposobem na zdefiniowanie siebie, choć prowadziła do izolacji. Don José, grany przez Iwana Gyngazova, początkowo pewny siebie, został nagle wyrwany z ustalonego porządku i wrzucony w świat chaosu emocji.


Jego przemiana – od naiwnego młodzieńca do wewnętrznie rozdartego mężczyzny – była bolesnym obrazem walki z zazdrością, poczuciem winy i własnymi słabościami. Escamillo odegrał w spektaklu szczególną rolę. W tę postać wcielił się Łukasz Goliński, ceniony artysta, występujący na najważniejszych scenach operowych świata. Konflikt między Don José a Escamillem napędzał akcję. Był także symbolicznym starciem dwóch modeli męskości i rywalizujących dróg życiowych.

Carmen,Berlin 5

Charyzma i pewność siebie Escamilla kontrastowały z emocjonalnym chaosem Don José. Występ Golińskiego, którego wcześniej podziwiałem w Napoju miłosnym G. Donizettiego w Operze Nova w Bydgoszczy, po raz kolejny ukazał jego kunszt wokalny i aktorski. Rozmowy z moimi towarzyszami podróży wielokrotnie wracały do głębi psychologicznej tej inscenizacji.

Carmen,Berlin 6

Carmen Martina Kušeja to nie tylko historia namiętności i zdrady. To filozoficzna przypowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i walce z ograniczeniami – zarówno tymi narzuconymi przez społeczeństwo, jak i tymi, które sami sobie stawiamy. Bohaterowie tej opery są zwierciadłem nas samych. Czy wybieramy wolność, czy bezpieczeństwo? Czy nasze decyzje wynikają z miłości, czy ze strachu przed samotnością? Wizja Kušeja to coś więcej niż interpretacja klasycznego dzieła. To refleksja nad kondycją człowieka.


Spektakl pozostawia nas z pytaniami, na które każdy musi odpowiedzieć sam: czy mamy odwagę spojrzeć w lustro i zmierzyć się z tym, co tam zobaczymy? Nasza wizyta na Carmen była wyjątkowa nie tylko dzięki spektaklowi, lecz także dzięki temu, że mogliśmy przeżywać te chwile wspólnie. Wyjazd do Berlina z Joasią, Łucją, Piotrem i Marcinem stał się okazją do rozmów i refleksji, które trwały jeszcze długo po opuszczeniu Staatsoper.

Carmen,Berlin 7

Dla większości była to pierwsza wizyta w operze, co czyniło te chwile jeszcze bardziej niezapomnianymi. Rozmawialiśmy o emocjach bohaterów, o ich decyzjach i o tym, jak sztuka potrafi wciągnąć widza w świat pełen namiętności i konfliktów. Premiera berlińskiej Carmen odbyła się dwadzieścia lat temu. Od tamtej pory wiele się zmieniło – zarówno w interpretacji dzieła, jak i w obsadzie. Każda nowa generacja artystów wnosi do spektaklu coś od siebie, nadając mu świeżość i jednocześnie reinterpretując intencje reżysera. My byliśmy na przedostatnim spektaklu tej produkcji.

Carmen,Berlin 8

Na koniec, kilka słów dla mojej chrześnicy: Joasiu, z okazji Twoich 18. urodzin życzę Ci, abyś zawsze miała w życiu wiele okazji do takich inspirujących momentów. Niech każda podróż – zarówno ta dosłowna, jak i duchowa – rozbudza Twoją ciekawość świata. Niech ta wizyta w operze będzie początkiem wielu pięknych doświadczeń, które wzbogacą Twoje życie. Życzenia te kieruję również do Ciebie – drogi czytelniku, bez względu na to, ile masz lat. 

                                                                                        Mariusz Grudzień